Translate

Ropuchy w ogrodzie - jakie szkodniki zjadają

Samica ropuchy szarej potrafi zjeść dużego ślimaka pomrowa, dorosłą mysz i młodego zaskrońca. Wszystkie ropuchy, także zielona i paskówka, są bardzo pożyteczne w ogrodzie i szklarni.

W Polsce żyją 3 gatunki ropuch: szara, zielona i paskówka. Najpopularniejsza i największa jest ropucha szara. Jej samice dorastają do ponad 10 cm długości. Ropucha zielona zaś lubi polować w budynkach. Potrafi wejść do piwnic, obór czy klatek schodowych bloków. Ropuchę paskówkę można pomylić z myszą. Gdy jest wystraszona, przebiera szybko nogami i ucieka tak szybko jak właśnie mysz.

Duża samica ropuchy szarej to groźny drapieżnik dla szkodników w ogrodzie. Potrafi złapać nawet mysz, zaskrońca czy jaszczurkę.


Wszystkie ropuchy są bardzo żarłoczne. Zjadają wszystko, co im się nawinie podczas nocnych łowów. W ogrodach, gdzie żerują ropuchy, nie ma inwazji np. ślimaków bezskorupowych, bo to ich przysmak.

W czasopiśmie „Ogrodnik Polski” z 1901 roku znalazłam informację, że ogrodnicy angielscy kupowali ropuchy. Używali je do walki ze szkodnikami w oranżeriach, zwłaszcza tych ze storczykami.

Ropuchę warto mieć w przydomowej szklarni. Powyjada m.in. ślimaki.


Największym drapieżnikiem wśród ropuch jest ropucha szara. Szczególnie groźne są stare, duże samice. Pałaszują wszystko, w tym stonkę ziemniaczaną. Potrafią złapać i zjeść nawet dorosłą mysz i młodego zaskrońca! Nic dziwnego, że rano można znaleźć na schodach czy tarasie ich wielkie… kupy .

Ropuchy mają ogromny apetyt. Ze snu zimowego budzą się w marcu. Żerują w ogrodzie aż do połowy października.

Co zjada ropucha szara – dane z książki prof. Włodzimierza Juszczyka „Płazy i gady krajowe”:


  • Chrząszcze, zwłaszcza biegaczowate
  • Dżdżownice (nawet o długości kilkunastu centymetrów)
  • Gąsienice (oprócz włochatych)
  • Jaszczurki
  • Mrówki
  • Myszy
  • Pająki
  • Ślimaki (w tym duże pomrowy)
  • Turkucie podjadki
  • Wije
  • Zaskrońce (młode)
  • Żuki gnojowce

W jadłospisie ropuchy szarej są również inne ropuchy oraz pszczoły. Prawdopodobnie zjada też młode żmije. Jest w dużym stopniu odporna na ich jad (podobnie jak pszczół). Mała żmijka nie jest w stanie zabić jadem dużej ropuchy szarej.

Ogólnie każdy gatunek ropuchy warto mieć w ogrodzie. Wzorem dawnych ogrodników korzystnie jest wpuścić ropuchy do szklarni. Zlikwidują ślimaki, mączliki szklarniowe i wiele innych szkodników.

Ślimaki bezskorupowe to wielki przysmak ropuch.


W szklarniach ropuchy najlepiej umieszczać nie wcześniej niż w połowie maja, czyli po godach. W czasie godów instynkt pcha je do stawów i oczek wodnych, czyli i tak ze szklarni uciekną. Za to po godach mają ogromne apetyty na ślimaki i inne szkodniki. Żerują aż do połowy października.

W moim ogrodzie ropuch jest dużo. Latem wieczorami czasami aż się od nich roi. Aby im nie zrobić krzywdy, używam miękkich butów. To chyba działa, bo zdarza mi się po ciemku rozdeptać ślimaka winniczka, ale ropuchy – nigdy:)

Topinambur – roślina energetyczna do ogrzewania

Zwykle topinambur trafia na talerze, jako dietetyczne warzywo zamiast ziemniaków. Jego suche pędy oraz liście można też palić w piecach i kominkach. Ich 3 kg to tyle, co 1 kg węgla kamiennego.

Topinambur, czyli słonecznik bulwiasty - ma jadalne bulwy, a jego łodygi i liście nadają się do palenia w piecach.

Topinambur (Helianthus tuberosus) ma wiele innych nazw: bulwa, bulwy, słonecznik bulwiasty. Można go kupić w prawie każdym hipermarkecie na stoiskach warzywnych (w postaci bulw). To warzywo zalecane w dietach fit i dla cukrzyków.

Liście i łodygi topinamburu bardzo dobrze wytrzymują przymrozki. Marzną dopiero po większych mrozach, zwykle na przełomie listopada i grudnia. Po przemarznięciu topinambur przypomina wielką miotłę. Dlatego kiedyś ścinałam go od razu przy ziemi – jeszcze przed zimą - i wyrzucałam na kompost.

Kilka lat temu, kupując bilet do Ogrodu Botanicznego w Powsinie (koło Warszawy), wpadła mi w oko broszura „Rośliny upraw energetycznych” z topinamburem na okładce. Z niej wiem, że łodygi i liście topinamburu nadają się do palenia w piecach, czyli ogrzewania.

Energia z 3 kg suchy liści i łodyg topinamburu to tyle, co energia z 1 kg węgla kamiennego. To dużo:)

Łodygi topinamburu schną szybko. Tak wyglądają w styczniu.

W moim ogrodzie topinambur zajmuje tylko około pół metra kwadratowego powierzchni. Mimo to i tak zbieram go jesienią sporo do spalenia (duże naręcze). Po ścięciu układam topinambur pod dachem. Już po dwóch miesiącach nadaje się do palenia.

Łamię topinambur na duże kawałki (nie usuwając liści) i używam na rozpałkę w kominku. Pali się znakomicie.

Wnętrze wysuszonych łodyg topinamburu.

A propos

Mój topinambur kupiłam na targu z przeznaczeniem na obiad. Część bulw zasadziłam w ogrodzie.

Wiosną, gdy pojawiły się liście, od razu stał się przysmakiem mojego psa. Tak mocno go zawsze wyjadał, że nigdy nie kwitł. Mimo to i tak topinambur w moim ogrodzie dorastał do około 2 metrów wysokości. Niedawno mój pies padł ze starości (miał 16 lat) i pewnie wreszcie doczekam się kwiatów na topinamburze.

Tak mój stary pies wyjadał młody topinambur. Pasł się jak owieczka:)











Warzywa na balkonie – co uprawiać

Teoretycznie na balkonie można uprawiać wszystkie warzywa. Jednak nie wszystkie są łatwe w uprawie pojemnikowej. Najlepiej zacząć od pomidorów, fasoli i rzeżuchy.


Warzywa na balkonie zaczęłam uprawiać wiele, wiele lat temu, gdy jeszcze nie miałam ogrodu. Wymyśliłam, że to będą ekologiczne pomidory na własnym kompoście (robiłam go na balkonie w worku foliowym).

Teraz uprawiam warzywa w pojemnikach na tarasie i przed wejściem do domu. Głównie z powodu braku miejsca w ogrodzie na wszystko co bym chciała mieć. Traktuję też warzywa jako dekoracyjne rośliny.

Na moim tarasie najwięcej jest zawsze pomidorów. Wśród nich (pod dachem) parkujemy często rowery.

Aby uprawiać warzywa na balkonie, potrzebne są:


1. Donice o pojemności co najmniej 5 litrów;
2. Dobra ziemia;
3. Dużo słońca.

Jakie warzywa nadają się balkon:


Endywia 

Stopień trudności uprawy: łatwa

W uprawie balkonowej najlepiej siać endywię nie wcześniej niż w końcu czerwca. To warzywo idealne do zbioru jesienią, także po przymrozkach. Endywia wygląda na delikatną, ale w donicach wytrzymuje temperaturę do minus 10 stopni Celsjusza.

Więcej o uprawie endywii na balkonie CZYTAJ TUTAJ


-------------------------------------------------------

Fasola

Stopień trudności uprawy: łatwa

Karłowa fasola zajmuje na balkonie dość dużo miejsca. Wygodniej uprawiać odmiany tyczne, np. przy kratkach. Fasola rośnie bardzo szybko i dobrze plonuje.


-------------------------------------------------------

Kalarepa

Stopień trudności uprawy: średnio trudna

Dobrze rośnie w towarzystwie np. niskich aksamitek. Kalarepa lubi żyzną ziemię i dużo słońca. Oprócz kalarepy z warzyw kapustnych na balkonie dobrze rośnie np. jarmuż.


-------------------------------------------------------

Koper ogrodowy

Stopień trudności uprawy: łatwa

To jedno z nielicznych warzyw, które toleruje małe donice i półcień na balkonie. Szybko rośnie. Na balkonie najlepiej go uprawiać na zbiór młodych listków do posypywania potraw.


-------------------------------------------------------

Ogórek

Stopień trudności uprawy: średnio trudna

Uprawa ogórka na balkonie jest średnio trudna. Musi mieć żyzną ziemię, bardzo dużo słońca i być systematycznie podlewany. Uwielbia balkony zaciszne, gdzie nie ma wiatru.


-------------------------------------------------------

Papryka

Stopień trudności uprawy: łatwa

To warzywo jest łatwe w uprawie na balkonie, jeśli dobierze się odpowiednią odmianę. Ogólnie wszystkie odmiany papryki plonują w donicach, ale nie tak samo obficie. Moją ulubioną odmianą jest papryka fioletowa Oda.


-------------------------------------------------------

Pomidor

Stopień trudności uprawy: łatwa

Na balkon nadają się odmiany wysokie i karłowe. Pomidory muszą mieć dużo słońca i najlepiej rosną, gdy do donicy nasypie się kompostu zamiast zwykłej ziemi. Kompost może być nie całkiem rozłożony.

Więcej o uprawie pomidorów na balkonie CZYTAJ TUTAJ


--------------------------------------------------------

Roszponka

Stopień trudności uprawy: łatwa

W uprawie doniczkowej warto ją siać jak endywię – pod koniec czerwca. Zbiera się ją wtedy jesienią, także po przymrozkach. Roszponka nie musi mieć żyznej ziemi. Toleruje też półcień.


--------------------------------------------------------

Rzeżucha

Stopień trudności uprawy: łatwa
Zwykle rzeżuchę uprawia się na wacie lub ligninie. Gdy rzeżucha rośnie w ziemi na dworze, jest bardziej aromatyczna. Rzeżuchę w pojemnikach na tarasie uprawiam zwykle jako poplon po bazylii.

Więcej o uprawie rzeżuchy w pojemnikach CZYTAJ TUTAJ


----------------------------------------------------------

Rzodkiewka

Stopień trudności uprawy: trudna

Uprawa rzodkiewki w donicach jest trudniejsza niż w gruncie. Dlatego nie polecam jej początkującym. Rzodkiewka zawiązuje zgrubienia korzeniowe wyłącznie na słonecznych balkonach. Musi być też systematycznie podlewana.


-----------------------------------------------------------

Sałata

Stopień trudności uprawy: średnio trudna

W moim ogrodzie w gruncie nie da się uprawiać sałaty masłowej czy lodowej. Pożerają ją błyskawicznie ślimaki i drutowce. Uprawa w pojemnikach to ratunek przed tymi szkodnikami (ale ślimaki i tak czasami potrafią się dostać do sałaty).

Najłatwiej w donicach uprawiać sałatę rzymską. Więcej o uprawie sałaty rzymskiej w donicach CZYTAJ TUTAJ


-----------------------------------------------------------

Szczypiorek

Stopień trudności uprawy: łatwa

Idealne warzywo na balkon. Szczypiorek ma małe wymagania co do ziemi. Toleruje półcień. To warzywo wieloletnie, ale w donicach zimuje słabo.





Sposoby na zające – żeby nie zjadały drzewek

W ogrodach zające wyrządzają szkody wyłącznie zimą. Ogryzają drzewka owocowe z kory prawie przy ziemi. Najbardziej smakują im młode jabłonie. Przepadają za Królową Renet.

Zające nie mają dobrego wzroku. Ten nie zauważył, że siedzę w samochodzie. Bezbłędnie odróżniają węchem drzewka owocowe od ozdobnych. 


Drzewka owocowe pozbawione kory przez zające bardzo często zamierają, ale nie zawsze. To zależy jak dużo kory zostało zjedzone i jak bardzo wrażliwa na mróz jest dana odmiana. Gdy zniszczeń jest niewiele, drzewko da się często uratować. Pomaga smarowanie maścią ogrodniczą (do kupienia w sklepach ogrodniczych).

Zające najbardziej lubią obgryzać jabłonie. Gdy w sadzie lub na działce są różne odmiany, a wśród nich Królowa Renet (zwana też Złotą Renetą), bezbłędnie ją rozpoznają i oskubią z kory. Młode drzewka owocowe łatwiej chronić przed zającami niż leczyć.

Oto sposoby naturalne przetestowane w kilku zaprzyjaźnionych ogrodach:

1. Ochraniacze z plastiku

Kupuje się je w sklepach ogrodniczych. Jeśli są założone ściśle na pnie, chronią dobrze. Jednak, gdy wiatr je przekręci i odsłoni korę, zające i tak obgryzają korę. Pomaga przewiązywanie ochraniaczy sznurkami.

Zamiast plastikowych ochraniaczy ze sklepu można użyć np. słomy. Problem w tym, że często łatwiej kupić ochraniacz niż słomę.

2. Ścięte gałęzie

Późnym latem i jesienią zbiera się ścięte gałęzie drzew owocowych i układa w stos na obrzeżu sadu, a jeszcze lepiej, gdy jest możliwość, na polu. Wtedy to tam, jak do karmnika, przychodzą zające. Drzewka w ogrodzie się wtedy nie interesują.

3. Sadzenie jarmużu

Zające, jeśli mają wybór: coś zielonego a kora, wolą zawsze zielone. Lubią zimą ogryzać jarmuż. Najlepsze są odmiany wysokie, które mają długie, zdrewniałe łodygi, Zające dłużej je ogryzają. Nie interesują ich wtedy drzewka owocowe.

Zające wolą zjadać jarmuż niż obgryzać korę drzewek owocowych. Najlepsze są odmiany bardzo wysokie, z długimi łodygami.


4. Domowy środek odstraszający

Robi się go z wapna (do kupienia w sklepie ogrodniczym) oraz gliny, krowieńca oraz sadzy (można też użyć  popiołu drzewnego, np. z kominka).

Wszystko trzeba wymieszać z wodą w proporcjach: ½ wapno, ¼ glina oraz ¼ krowieńca. Do tego dać trochę sadzy lub popiołu. Następnie maluje się pnie do wysokości co najmniej metra od ziemi (zające są długie i potrafią sięgnąć wysoko). Preparat chroni też drzewa przed nadmiernym nagrzewaniem się na przedwiośniu i pękaniem kory.

W czasopiśmie „Ogrodnik Polski” z 1904 roku przeczytałam, że do takiej mieszaniny można dodać jeszcze trochę lizolu (dawno go sklepach jednak nie widziałam). Ponoć żaden zając nie tknie tak zabezpieczonego drzewka.

Do domowego środka na zające dodaje się m.in. krowieniec. Preparat odstrasza zające, nie zabija ich. 

5. Lepsze ogrodzenie

W zaprzyjaźnionym małym sadzie – około 100 m od domu – rok w rok zające oskubywały młode drzewka z kory. Trochę pomagały plastikowe ochraniacze oraz ścięte gałęzie owocowe porozkładane wokół sadu.

Problem rozwiązała dopiero wymiana starego, dziurawego płotu na nowy. Mimo że nie ma podmurówki, zające nie potrafią go sforsować.

6. Unikać podkładki P60

Zające zwabiają podkładki P60 jabłoni. Gdy w okolicy są zające, lepiej sadzić jabłonki zaszczepione na innych podkładkach.


Ligustr pospolity – dlaczego truje

To bardzo popularny krzew na żywopłoty. Ligustr pospolity ma minimalne wymagania i świetnie znosi cięcie. Jego kwiaty ładnie pachną, ale czarne owoce są trujące.

Ligustr pospolity - najczęściej do zatrucia dochodzi po zjedzeniu jego czarnych owoców, wyglądających jak jagody.

Wszystkie części ligustru pospolitego (Ligustrum vulgare) zawierają m.in. ligulinę i ligustrynę.  Objawy zatrucia ligustrem to najczęściej wymioty, biegunka, ból brzucha, czasem zaburzenia krążenia.

Najczęściej do zatrucia dochodzi po zjedzeniu owoców, które wyglądają jak czarne jagody. 
Ligustr pospolity nie należy do roślin bardzo trujących. Zwykle trzeba zjeść go dużo, by się pochorować.

Nie ma jednej dawki szkodliwej dla wszystkich. Zależy od wieku, wagi, stanu zdrowia. Nie dotyczy to małych dzieci. Już po zjedzeniu jednego czy kilku czarnych owoców mogą wystąpić biegunka i wymioty prowadzące do groźnego dla życia odwodnienia. Wizyta u lekarza jest konieczna.

Aby owoców nie było

Jeśli żywopłot z ligustrów już jest w ogrodzie, warto go mocno ciąć po kwitnieniu, czyli w połowie czerwca.

Kwiaty ligustru pospolitego bardzo ładnie pachną. Zapach nie jest trujący. Uczulać może pyłek.


Ligustry kwitną na pędach jednorocznych. Gdy przekwitłe kwiaty (większość) obetnie się nożycami, nie będzie owoców. Resztę, np. do wysokości metra, można oberwać ręcznie.

Zdecydowanie mniej owoców mają ligustry rosnące w cieniu.

Ligustr wypuszcza kwiaty na najmłodszych pędach, na zewnątrz krzewu. Po kwitnieniu najlepiej je uciąć nożycami, by nie zawiązały owoców.

Zamiast ligustrów

Ligustrem najczęściej trują się dzieci. Nigdy nie powinien być sadzony w ogrodach, gdzie dzieci się bawią. Czarne owoce ligustrów wręcz kuszą by je zjeść. Wiszą na krzewach od września aż do następnego kwitnienia na przełomie maja i czerwca. Od czerwca zaś zawiązują się owoce zielone. To oznacza, że ryzyko zatrucia owocami ligustru jest cały rok.

Owoce ligustru w połowie czerwca są zielone. Czarne robią się we wrześniu. 


Lepiej sadzić inne rośliny. Bardzo podobne wymagania ma np. porzeczka złota. Jej sadzonki też są tanie. Kwitnie w podobnym czasie lecz na żółto. Czarne owoce (wyglądają jak jagody) nie są trujące.


Na żywopłoty w słonecznych miejscach polecam np. karłowy lilak Meyera odmianę Palibin. Lubi cięcie, nie truje, ładnie kwitnie.

Lilak Meyera odmiany Palibin jest niższy niż inne bzy. Nadaje się na cięte żywopłoty.

Kwiaty lilaka Meyera odmiany Palibin.

Obok wybiegów dla zwierząt

Po zjedzeniu liści ligustrów mogą się także pochorować zwierzęta: konie, krowy, kozy, owce. Przy ich wybiegach lepiej ligustru w ogóle nie sadzić.

Jeśli potrzebny jest tani, niekłujący, niekłopotliwy żywopłot, lepiej posadzić np. porzeczkę złotą albo nieszpułkę.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...