Translate

Siew fasoli – jak moczyć nasiona w skrzypie

Nasiona fasoli moczone w wodzie przed siewem szybciej kiełkują. Gdy do wody doda się skrzyp, fasola rzadziej jest atakowana przez choroby grzybowe.

Fasolę sieje się od 15 maja do 7 lipca. Wtedy jest już dla niej wystarczająco ciepło. Zwykle fasola wschodzi 3-10 dni. Dłużej fasola wschodzi w połowie maja, bo zdarzają się chłodne dni, oraz w czerwcu, ponieważ to często miesiąc bez deszczu.

Moczenie nasiona fasoli w wodzie przyśpiesza kiełkowanie o kilka dni. Mniej też trzeba podlewać grządki z posianą fasolą. Do wody do moczenia nasion fasoli warto dodać skrzyp. To bardzo prosty sposób „dezynfekowania” nasion fasoli.

Skrzyp zawiera krzem, który rozpuszcza się w wodzie. To pierwiastek znajdujący się w każdym organizmie żywym (także człowieka). W roślinach wzmacnia komórki, przez co grzyby trudniej do nich przenikają. W efekcie rośliny są bardziej odporne i zdrowsze.

Jak moczyć nasiona fasoli w wodzie ze skrzypem


Krok 1

Do miseczki wrzucić skrzyp pocięty lub porwany w rękach. Wystarczy jeden skrzyp większy albo kilka mniejszych.


---------------------------------------------------------

Krok 2

Zalać skrzyp wodą, najlepiej nagrzaną przez słońce. Fasola najlepiej kiełkuje, gdy ma co najmniej 15 stopni Celsjusza. Tyle mniej więcej ma woda wodociągowa w porze siania fasoli - tak pokazuje mój czajnik w wyświetlaczem temperatury:)

Gdy woda jest cieplejsza, czyli nagrzana przez słońce, fasola potrafi wypuścić kiełki w ciągu kilku godzin.


-----------------------------------------------------------

Krok 3

Wrzucić nasiona fasolki do wody ze skrzypem. Odstawić na 24 godziny.

Nasiona fasoli można też umieścić np. w durszlaku i dopiero wtedy wstawić do wody ze skrzypem. Dzięki temu nie trzeba nasion „szukać” w skrzypie.

Można też wyciąg ze skrzypu przygotować wcześniej (24 godziny moczenia skrzypu) i odcedzić. Dopiero wtedy dodać nasiona i moczyć kolejne 24 godziny.



----------------------------------------------------------

Krok 4

Wyjąć nasiona fasoli z wody ze skrzypem i posiać.



-----------------------------------------------

Co zrobić z resztkami skrzypu


Liście i łodygi skrzypu do świetny dodatek do kompostu. Wzbogacają go m.in. w azot i krzem.

Resztki skrzypu w kompostowniku.
----------------------------------------------------------

Resztki skrzypu z moczenia nasion fasoli można też dodawać do gnojówek roślinnych, np. z pokrzywy lub dzikiego bzu czarnego. Wzbogacają je w krzem.

Resztki skrzypu w gnojówce z pokrzywą.
------------------------------------------------------------

Jeśli skrzypu zostało bardzo dużo, można go przerobić na gnojówkę. Jest rewelacyjna do truskawek w porze kwitnienia. Podlewane nią truskawki rzadziej mają zapleśniałe owoce.

Gotowa gnojówka ze skrzypu.





Krowie placki – jak używać w ogrodzie

To świetny nawóz do ogrodu, zwłaszcza jeśli krowie placki są świeże. Można z nich zrobić krowieniec do podlewania roślin albo dodać do kompostu.

Świeże krowie placki zawierają więcej azotu niż stare. Warto jednak zbierać i jedne, i drugie do nawożenia ogrodu.


Krowie placki, czyli nawóz krów, bardzo łatwo zebrać na łąkach. Przez rolników to nawóz niewykorzystywany, bo kto by go zbierał, skoro w oborze są sterty obornika:) Jeśli ma się ogród w mieście, krowie placki są bardzo pożądanym naturalnym nawozem.

Świeże krowie placki zawierają więcej azotu niż suche, stare. W świeżych jest około 0,45-0,7% azotu. Im dłużej nawóz krowi leży na łące, tym mniej ma azotu.

Świeże krowie placki najtrudniej je jednak zbierać, bo są rzadkie i intensywnie „pachną”. Trudniej je także przewozić – potrzebne jest wiadro (najlepiej z pokrywką). Suche krowie placki zaś można zebrać nawet do foliowej torby.

Wszystkie krowie placki zawierają sporo fosforu, magnezu, potasu, wapnia. Dlatego, jeśli jest możliwość, warto je zbierać na łąkach, gdzie pasą się krowy, i używać w ogrodzie.

Krowie placki najczęściej wykorzystuje się w ogrodzie w postaci krowieńca oraz jako dodatek do kompostu.

Krowieniec z krowich placków

Zastosowanie: do nawożenia pomidorów, papryki, róż, winorośli, krzewów i drzew owocowych.

Jak zrobić
Do wiaderka włożyć krowie placki. Mogą być z trawą czy liśćmi mleczy. Nie trzeba ich wybierać- to też świetne źródło naturalnego azotu do ogrodu.

Na zdjęciu poniżej jest całe wiadro krowich placków. Taką porcję dzielę na mniejsze części, tak aby w wiaderku krowie placki zajmowały 1/3 pojemności.

Krowie placki zebrane na łące.


Zalać krowie placki wodą. To może być woda z kranu, stawu, deszczówka, czy pozostała z mycia warzyw i owoców. Postawić wiaderko w półcieniu albo cieniu, by krowie placki sfermentowały.

Krowie placki zalane wodą.


Po 5-7 dniach na powierzchni krowieńca tworzy się piana. To znak, że krowie placki fermentują. Jeśli krowie placki były świeże, czyli zawierały dużo azotu, piana jest obfita i wygląda jak gruby kożuch. Gdy krowie placki były suche, z niewielką ilością azotu, piany jest mało.

Po następnych kilku dniach zamieszać krowieniec patykiem. Jeśli nowe bąbelki już się nie pojawiają albo jest ich mało, krowieniec jest gotowy do użytku.

Piana na krowieńcu z krowich placków po zamieszaniu patykiem. Krowieniec jest gotowy do użycia.


Krowieniec trzeba rozcieńczyć wodą, by nie przenawozić (spalić) roślin. Jeśli krowie placki były świeże, stosuje się stężenie 1:10 (1 część krowieńca i 10 części wody). Gdy krowie placki były suche (podczas fermentacji piana była mała), można użyć mniej wody do rozcieńczenia, np. 1:5.

Krowie placki do kompostu

To doskonały dodatek do kompostu. Na takim kompoście świetnie rosną np. pomidory.

Krowie placki po prostu wrzuca się do kompostu. Trzeba je przykryć, np. chwastami, suchymi liśćmi, resztkami z kuchni, by nie straciły więcej azotu.

Krowie placki dodane do kompostownika.


Suszenie szpinaku – przepis z 1884 roku

Po 10 maja szpinak zaczyna zawiązywać kwiatostany. Nie warto go trzymać dłużej na grządce bo i tak liście nie urosną. Musi być zjedzony. Oto prosty przepis na szpinak suszony.

Gdy dzień staje się długi (14-15 godzin), dla szpinaku to sygnał, że czas wydać nasiona. Wypuszcza wtedy kwiatostan. Liście zaś przestają rosnąć, gdyż całą energię szpinak przeznacza na wydanie nasion.

Wybijanie szpinaku w kwiatostany zaczyna się około 10 maja. Im większe kwiatostany, tym bardziej niesmaczny staje się szpinak.

Dlatego szpinak trzeba zjeść najlepiej do około 15 maja. Zwykle szpinaku używam w daniach duszonych. W tym roku wypróbowałam przepis na szpinak suszony z książki „Kucharka szlachecka” M. z K. Marciszewskiej z 1884 roku. Jest bardzo smaczny!

Krok 1

Szpinak przebrać. Usunąć kwiatostany i korzenie. Umyć. Nie trzeba osuszać liści.


-------------------------------------------------------------

Krok 2

Zagotować wodę w garnku i dobrze solić. Ja solę bardzo mało lub wcale. Na 3 litry wody dodałam płaską łyżkę soli.

------------------------------------------------------------

Krok 3

Wrzucić szpinak do gotującej się wody. Zmniejszyć ogień i mieszać szpinak, „tak żeby się tylko sparzył, a nie gotował”.

Mój szpinak parzyłam tak około 1 minuty (cały czas mieszając). Spodziewałam się, że liście się rozpadną, a tu – niespodzianka. Pozostały całe i zachowały ładny, zielony kolor.


------------------------------------------------------------

Krok 4

Szpinak „odlać na przetaki, a gdy woda ściecze, przełożyć na drugie przetaki”.
Przetak to rzadki sprzęt obecnie. Też go nie mam:)

Do odcedzenia szpinaku użyłam wkładki z dziurkami od garnka do gotowania na parze. Na pewno można też użyć durszlaka.


------------------------------------------------------------

Krok 5

W oryginalnym przepisie szpinak należało „suszyć w letnim piecu”. Mój szpinak postał 3 godziny na tarasie w słońcu. Potem wkładałam go do ciepłego piekarnika przez 3 dni z rzędu. Wcześniej piekłam inne dania, np. chleb.


------------------------------------------------------------

Krok 6 

Szpinak suszyłam z myślą o dodaniu do ciasta na kopytka. Wyszło coś w rodzaju przyprawy. Jest lekko słona. Bardzo dobrze smakuje z makaronem.



Suszony szpinak trzymam w zakręcanym słoiku. W przepisie z XIX wieku radzono tak: „Przechowywać w słojach albo krobkach papierem wysłanych i trzymać w suchem miejscu”.




Pływacz zwyczajny – roślina zjadająca komary

To roślina mięsożerna, którą można uprawiać w oczku wodnym. Nie ma korzeni. Aby zdobyć azot, łapie oraz zjada komary i inne zwierzęta. Ma ładne kwiaty w żółtym kolorze.

Oczko wodne czy staw obok domu to często wylęgarnia komarów. Komary można niszczyć gotowymi preparatami ze sklepów ogrodniczych. Ich liczebność zmniejszają też ryby i ważki. Inny sposób to zasiedlenie oczka wodnego roślinami zjadającymi komary.

Pływacz zwyczajny lubi rosnąć i polować obok grzybieni. Duży kwiat to grzybień biały (lilia wodna, nenufar), a kwiaty mniejsze, żółte to pływacz.


Pływacze to rośliny wodne, które nie mają korzeni. Pływają pod taflą wody. Nad wodą – od czerwca do sierpnia - wystają jedynie ich żółte kwiaty. W Polsce pływacze są pod ochroną (jest ich kilka gatunków). Najpopularniejszy to pływacz zwyczajny, który jest do kupienia w sklepach ogrodniczych (sadzonka kosztuje około 10 zł).

Pływacz zwyczajny jest mięsożerny, podobnie jak np. muchołówka czy rosiczka. Nie łapie komarów latających nad wodą lecz poluje pod wodą na ich larwy. W jadłospisie pływaczy są także np. rozwielitki.

Kwiaty pływacza zwyczajnego wystają nad wodą. Pływacz poluje tylko pod wodą.


Pływacze unoszą się na wodzie nieruchomo (nie gonią zdobyczy). Na pędach mają pęcherzyki, w które wpadają ofiary. Następnie pęcherzyk się zamyka i ofiara jest trawiona. Pęcherzyk podczas procesu trawienia ma ciemniejszy kolor. Dobrze odżywione pływacze rosną bujnie i obficie kwitną.

Pływacz zwyczajny dobrze rośnie w stawach z wodą stojącą, ciepłą. By przetrwać zimę, potrzebuje wody o głębokości około 1 metra.

Latem pływacz zwyczajny pływa pod powierzchnią wody. Na zimę opada na dno oczka wodnego.

Warto wiedzieć


Komary latające, a także ich larwy, zjadają ważki, m.in. żagnica zielona. Jest śliczna i ogromna (około 10 cm). Aby mogła zamieszkać w przydomowym stawie, musi w nim rosnąć osoka aloesowata. Żagnica zielona potrzebuje jej do rozmnażania.

Osoka aloesowata to wylęgarnia ważek, dla których komary są wielkim przysmakiem.


Podsumowując, aby pozbyć się komarów z oczka wodnego, warto w nim mieć pływacza zwyczajnego i osokę aloesowatą:)



Obierki ziemniaków – czy można kompostować

Ziemniak w ogrodzie to – niestety – siedlisko chorób i wirusów. Źródłem patogenów są także obierki z kartofli kupionych w sklepie czy na targu. Na kompost lepiej ich nie wyrzucać.

W amatorskiej uprawie trudno jest uprawiać ziemniaki bez chemicznych oprysków. Kartofle prawie zawsze chorują mniej lub bardziej (patogeny „podróżują” na bulwach). Poza tym atakuje je stonka ziemniaczana. Dlatego jeśli ziemniaki ekologiczne w ogrodzie, to tylko wczesne. Sadzone jako podkiełkowane, by jak najkrócej rosły.

Obierki ziemniaków rozkładają się szybko w kompostowniku. Lepiej ich tam jednak nie wrzucać, bo mogą być siedliskiem chorób.

Źródłem zakażenia mogą być także obierki z ziemniaków. Nie ma znaczenia, czy kartofle były z własnego ogrodu, hipermarketu czy ekologicznego gospodarstwa. Patogeny groźnych chorób mogą być na wszystkich obierkach ziemniaków. Wrzucenie ich do kompostu, zwłaszcza robionego krótko, to ryzyko rozniesienia chorób.

Najgroźniejsze choroby ziemniaków przenoszące się inne warzywa to:


  • Alternarioza – bulwy mają zapadające się plamy, które wyglądają jak łączące się ze sobą kratery. 
Alternarioza atakuje także: miechunkę brazylijską, oberżynę, paprykę, pomidora, pomidora skórzastego.

  • Parch zwykły – na bulwach są plamy przypominające liszaje lub strupy.

Parch zwykły atakuje także: buraka ćwikłowego i liściowego, rzodkiew, rzodkiewkę.

  • Zaraza ziemniaczana – na bulwach ziemniaków są szare plamy. Gdy ziemniaka się przekroi, ma brunatne, gnijące nadżerki. 

Zaraza ziemniaczana atakuje także: miechunkę brazylijską, oberżynę, paprykę, pomidora, pomidora skórzastego.

Uwaga! W początkowym stadium objawy chorób ziemniaków nie zawsze są widoczne na bulwach.

Do tej listy chorób trzeba jeszcze dodać wirusy, które z ziemniaków przenoszą się na warzywa psiankowate.

Ogólnie obierki w kompostowniku bardzo szybko się rozkładają. Często także kiełkują i nawet czasem zawiązują bulwy. Patogeny jednak zostają. Oczywiście wiele z nich ginie, ale na to potrzeba czasu. Najlepiej byłoby nie opróżniać kompostownika 4-5 lat, aby całkiem zginęły.

Bezpieczniej obierek z ziemniaków w ogóle nie wrzucać do kompostownika. 

Obierki ziemniaczane najbezpieczniej wyrzucać do śmieci, podobnie jak np. chwasty z zawiązanymi nasionami czy perz.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...