Translate

Ogród na dachu BUW w Warszawie

To jeden z najpiękniejszych i największych ogrodów dachowych w Europie. Znajduje się na dachu biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, zwanej w skrócie BUW.

Ogród Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie składa się z części dolnej i górnej na dachu budynku. Obie części łączą strumienie.

Wstęp

Bezpłatny

Godziny otwarcia


  • 1 - 30 kwietnia: godz. 8-18
  • 1 maja - 30 września: godz. 8-20
  • 1 – 31 października: godz. 8-18
  • 1 listopada – 31 marca (tylko do ogrodu dolnego, bez wstępu na dach): godz. 8-15 

Adres

Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
ul. Dobra 56/66

Ogród na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie został otwarty w 2012 roku. Można tu godzinami spacerować, czytać na jednej z wielu ławek ukrytych w gąszczu roślin albo podziwiać panoramę Warszawy. Ogród zaprojektowała architekt krajobrazu Irena Bajerska.

Ogród jest podzielony na dwie części: dolną (większą) i górną (mniejszą). Są one połączone strumieniami. Ten ogród to nie tylko rośliny, ale też szum wody i wiatru, śpiew ptaków, szelest liści, brzęczenie pszczół. I zapach kwiatów, kosodrzewiny, czy pobliskiej rzeki Wisły.

Na górny ogród wiodą schody. Są długie i wysokie, ale – dzięki dobrym proporcjom stopni – łatwo je pokonać. Kto nie może się wspinać się po schodach, może wjechać na górę windą.

Schody prowadzące do ogrodu na dachu biblioteki.

Na wprost wejścia na dach znajduje się ogromna altana nad świetlikiem w dachu porośnięta winobluszczem pięciolistkowym – litewską odmianą Troki.

Altana nad świetlikiem porośnięta winobluszczem pięciolistkowym Troki.

Górny ogród jest założony na warstwie ziemi około 30 cm(!). Gdy się tutaj spaceruje, trudno w to uwierzyć. Pod korzeniami roślin jest biblioteka, a w niej tysiące książek.

Trawniki na dachu BUW. W tle - panorama Warszawy.

Ogród na dachu BUW to kilka części kolorystycznych:


  • Zielona
  • Karminowa 
  • Srebrna
  • Złota
  • Niebieska


Żółty powojnik tangucki okala część złotą ogrodu dachowego.W tle widać Zamek Królewski.
Czerwona koniczna o pstrych liściach rośnie w części karminowej ogrodu na dachu BUW.


Wszystkie części są połączone ścieżkami, schodkami, tajemniczymi przejściami… Wśród nich są ukryte ławki i tarasy widokowe, z których można podziwiać panoramę Warszawy.

Świetnie stąd widać np. Stadion Narodowy, Zamek Królewski, Pałac Kultury i Nauki, kościół św. Floriana oraz oczywiście Wisłę.

Widok z dachu BUW na Stadion Narodowy. Pejzaż można podziwiać także przez lunetę.

Przejście porośnięte winoroślą.

Sieć ścieżek i przejść na dachu przypomina labirynt, ale nie sposób tutaj zabłądzić. Rośliny oplatają świetliki dachowe i maszynerię dachową biblioteki. Całość tworzy klimat nowoczesny, ale nawiązujący do przeszłości.

Tak ogród na dachu wygląda z dołu, z ogrodu dolnego.

Fontanna w ogrodzie dolnym.

Ogród na dachu BUW w Warszawie - WARTO zobaczyć😍


Przysłowia ogrodnicze na wrzesień

Dawniej przysłowia ogrodnicze wyznaczały terminy siewów we wrześniu. Dzięki nim prognozowano także, czy zima będzie ciężka lub lekka.

Wrzesień kojarzy się przede wszystkim z wrzosami. To czas przygotowania do zimy.

Wrzesień to czas zbioru plonów i przygotowań do zimy. Dawniej we wrześniu kalendarz prac wyznaczało przede wszystkim święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, obchodzone 8 września. 

Przysłowia ogrodnicze na wrzesień z „Kalendarza Ludowego Wiejskiego na rok 1867”:

O zebranych plonach:

  • Święty Idzi (1 września – przyp. Niepodlewam) w polu nic nie widzi.
  • Święty Michał (28 września – przyp. Niepodlewam) kopy do stodół z pola pospychał.

Wielki urodzaj na kolejny rok wróżą grzmoty 28 września:

  • Grzmot w dzień świętego Michała (28 września – przyp. Niepodlewam), żyzność przyszła, Bogu chwała.

Przysłowia na wrzesień z gazety „Przyjaciel Rodziny – Kalendarz ludowy na Rok Pański 1902”:

  • Św. Michał (28 września – przyp. Niepodlewam) z wiatrem ze wschodu, zapowiada bliskość mrozu.
  • Szron wrześniowy i pajęczyny po ziemi, znakiem bywają tęgiej zimy. 

Oto przysłowia ogrodnicze na wrzesień z „Kalendarza Ludowego na Rok 1929”:

  • We wrześniu gdy tłuste ptaki – mróz w ziemie nie ladajaki.
  • Gdy na Narodzenie (8 września – przyp. blog Niepodlewam) pogodnie – będzie tak przez cztery tygodnie.
  • Przed Bogarodzicą (8 września – przyp. Niepodlewam) – siej żyto przed pszenicą, a po Bogarodzicy – weźmij się do pszenicy.

Jabłka Kosztele zebrane w pogodny dzień 8 września.

  • Pogodnie na Nikodema (15 września – przyp. Niepodlewam) – cztery niedziel deszczów nie ma.
  • Gdy noc jasna na Michała (29 września – przyp. Niepodlewam) – to nastąpi zima trwała.

To ostatnie przysłowie co do prognozowania zimy jest szczególnie trafne. W XXI wieku również warto zwracać uwagę na zachody słońca około 29 września, czyli dnia św. Michała.

Tak o przepowiadaniu zimy na Świętego Michała pisał „Ogrodnik Polski” w 1893 roku:

„Otóż na parę dni przed i po Ś-tym Michale, należy obserwować zachód słońca; jeżeli ten będzie jaskrawy, słońca zachodzić będzie bez chmur i mgły, wtedy należy się spodziewać zimy ostrej”.

Jeżeli zaś będzie odwrotnie, czyli słońca będzie zachodziło za chmury, wśród mgieł, wtedy można się spodziewać zimy lekkiej.😎

Zima w ogrodzie Niepodlewam.

Czy dzikie wino niszczy siatkę

Dzikie wino, czyli winobluszcz pięciolistkowy, obrasta siatki ogrodzeniowe bardzo szybko. Tworzy ogromną masę zieleni. Czy rzeczywiście niszczy ogrodzenia?

Dzikie wino (winobluszcz pięciolistkowy) na siatce ogrodzeniowej tworzy szczelne, żywe ściany.

Dzikie wino (winobluszcz pięciolistkowy) ma opinię niszczyciela siatek ogrodzeniowych i murów. Rzeczywiście to pnącze bardzo ekspansywne. W moim ogrodzie rocznie przyrasta po 2-3 m. Pnie się siatkach.

Dzikie wino ma też wiele zalet. Jest:


  • Niewymagające co do ziemi
  • Nie potrzebuje podlewania
  • Nie choruje
  • Nie lubią go szkodniki
  • Dobrze rośnie w słońcu, półcieniu i cieniu
  • Tworzy szczelną osłonę – dosłownie jak żywy mur
  • Zajmuje mniej miejsca niż żywopłot np. z iglaków
  • Przepięknie przebarwia się jesienią na czerwono lub żółto.


Gdy zapomni się co kilka lat wyciąć stare pędy, siatka wrasta w drewno dzikiego wina.

Cięcie grubych pędów

Dzikie wino wspina się po siatce ogrodzeniowej wijąc się między jej oczkami. Czasem używa też przylg, ale rzadko.

Faktycznie: dzikie wino może zniszczyć siatkę. Jednak tylko wtedy gdy w ogóle – latami - nie przycina się najstarszych, grubych pędów. Nie wystarczy odcinać pędów najmłodszych.

Z czasem pędy dzikiego wina drewnieją i robią się grubsze niż oczka siatki. Drewno „wchłania” siatkę do środka i może się ona wtedy rzeczywiście krzywić.

Łatwo temu zapobiegać. Co kilka lat trzeba po prostu przecinać sekatorem lub piłą najgrubsze pędy i usuwać. Wtedy na pewno dzikie wino nie przerośnie siatki.

Pędy dzikiego wina o grubości 2-3 cm łatwo przeciąć sekatorem.
Bardzo stare, grube pędy dzikiego wina wygodniej uciąć piłą. Dzikie wino doskonale się regeneruje po takim cięciu.

Miękkie drewno

Przycinanie grubych pędów dzikiego wina wydaje się na pozór trudne i skomplikowane. Bo są długie, trzeba je wyciągnąć z siatki, przepiłować… W rzeczywistości robi się to bardzo szybko, bo drewno dzikiego wina jest bardzo miękkie i kruche. Łamie się dosłownie w rękach.

Zabieg wykonuje się szybko. Zajmuje zdecydowanie mniej czasu niż np. przycinanie tradycyjnego żywopłotu. Poza tym robi się go raz na kilka lat, a nie co roku.

Drewno dzikiego wina jest lekkie, kruche i szybko schnie.Nadaje się do palenia w kominku lub na zrębki.

Najlepsza pora na przycinanie grubych pędów dzikiego wina to marzec lub kwiecień, gdy jeszcze nie ma liści. Wtedy dokładnie widać, które pędy są najgrubsze, a podczas pracy nie przeszkadza masa liści.

Poza tym dzikie wino – przycięte wiosną - bardzo szybko zarośnie młodymi pędami te miejsca, z których zostały usunięte stare gałęzie.

Tak wygląda drewno dzikiego wina w środku.

Siatka powlekana

Siatki ogrodzeniowej porośniętej przez dzikie wino nie sposób umalować. Dlatego – moim zdaniem – pod dzikie wino najlepsze są siatki powlekane igielitem, których w ogóle nie trzeba malować.

W moim ogrodzie dzikie wino porasta siatkę z igielitem od 20 lat. Siatka wygląda jak nowa. Krzywa jest tam, gdzie rozplątywał ją pies. Ale to już zupełnie inna historia.😃





Małe narzędzia ogrodnicze – pomysły Niepodlewam

Proste narzędzia ogrodnicze można zrobić ze sztućców, śrubokręta, a nawet nożyczek szkolnych. Bywają trwalsze niż te ze sklepów ogrodniczych.

Małe narzędzia ogrodnicze można zrobić z różnych przedmiotów.


Łopatki, motyczki, sekatory – są niezbędne w każdym ogrodzie i na balkonie. Problem w tym, że markowe są drogie. Tanie narzędzia ogrodowe zaś to loteria co do trwałości. Czasem są super, ale bywa, że prawie od razu trzeba je wyrzucić.

Poza tym małe narzędzia ogrodnicze lubią się gubić w gąszczu warzyw, rdzewieć na deszczu, giąć podczas kopania dołków, łamać przy dłubaniu między kamieniami… I jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności odnajdują się po roku zakopane w kompoście.😱

W moim ogrodzie mam arsenał drobnych narzędzi ogrodniczych: drogich, tanich i zrobionych przeze mnie z innych przedmiotów. Oto wynalazki, których naprawdę lubię używać.😊

Śrubokręt do chwastów

W sklepach ogrodniczych bardzo trudno kupić szpikulce do wydłubywania chwastów między kamieniami. W moim ogrodzie zaś jest dużo powierzchni wykończonej kamieniami. Wydłubywanie chwastów zwykłą motyczką to udręka.

Gdy przed laty połamał mi się mój ulubiony szpikulec ogrodniczy, długo szukałam w sklepach nowego. I nie znalazłam. W desperacji wyjęłam z narzędzi do majsterkowania najbardziej zużyty duży śrubokręt. W roli szpikulca do usuwania chwastów sprawdza się doskonale. Nie rdzewieje, nie wygina się, nie tępi, dobrze leży w dłoni.

Śrubokręt

Łapka do sadzenia

To narzędzie to piękny zabytek i rodzinna pamiątka. Służył kiedyś chyba do usuwania gwoździ. Używam go głównie do sadzenia rozsad, wyznaczania rzędów, czasem do usuwania chwastów między kamieniami.

Łapka budowlana

Widelec do wszystkiego

Tego aluminiowego widelca mam od lat w ogrodzie. Jak widać, jest pancerny. Dla mnie to narzędzie dwustronne. Zębami wygrabiam drobniejsze chwasty, a trzonka używam do sadzenia rozsad. Czasem zaznaczam widelcem rzędy. Aluminium nie rdzewieje, więc widelec może sobie moknąć na deszczu tygodniami.

Widelec

Łyżeczka do pikowania

To łyżeczka ze stali szlachetnej, jedyna jaka została z kompletu. Jej trzonek jest bardzo wygodny do pikowania. Łyżeczki używam też jako miarki do nawozów.

Łyżeczka

Nożyczki szkolne

To tanie nożyczki szkolne (kosztowały ok. 3 zł). Używam ich do cięcia kwiatów i warzyw. Ostrza okazały się ze stali nierdzewiejącej. Nożyczki dobrze służą mi już od kilku lat.

Nożyczki szkolne

Nożyczki biurowe

Te nożyczki – choć wyglądają elegancko – mają już grubo ponad 20 lat. Stępiły się tak, że tną wyłącznie papier i miękki plastik. Ich zaletą są długie ostrza. Lubię ich używać do robienia doniczek z papieru do rozsad, torebek na nasiona czy etykiet do rozsad.

Nożyczki biurowe

Rowerowa podpórka

Zepsuła się kiedyś przy rowerze. Już, już miałam ją wyrzucić, ale akurat zabrakło mi kołeczków do zaznaczania rzędów z posianymi warzywami. I tak rowerowa podpórka ma drugie życie w ogrodzie jako znacznik. Jest pancerna.

Podpórka od roweru

Krzesełko wędkarskie

Nie znoszę pracować w ogrodzie na kolanach czy w kucki zwinięta w kłębek. Dlatego od lat używam stołeczków. Bardzo dobre w tej roli są krzesełka wędkarskie, bo są lekkie, składane, odporne na deszcz.

Krzesełko na zdjęciu służy mi od niedawna. Kupiłam je w hipermarkecie za 14 zł. Z poprzedniego krzesełka zrobiłam podpórkę do warzyw. Więcej CZYTAJ TUTAJ

Krzesełko wędkarskie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...