Translate

Wrzos i wrzosiec – jak odróżnić

Są tak do siebie podobne, że nie jest łatwo je odróżnić. Wrzos i wrzosiec kwitną w innych terminach. Trudniej uprawiać wrzos, łatwiej – wrzosiec.

Wrzos i wrzosiec są bardzo podobne. Ten na zdjęciu to wrzosiec, który kwitnie wiosną.

Wrzos (Calluna) i wrzosiec (Erica) to popularne rośliny ozdobne. Są tanie, więc uprawia się je często jako rośliny sezonowe (przez kilka tygodni), zarówno w ogrodach, jak i na balkonach.

Wrzos i wrzosiec należą do tej samej rodziny wrzosowatych. Mają podobne wymagania, ale nie identyczne. Można je sadzić obok siebie. Trudniejszy w uprawie jest wrzos niż wrzosiec.

Wrzos i wrzosiec – różnice


Pora kwitnienia

Najłatwiej wrzosy i wrzośce odróżnić po porze kwitnienia:

  • Wrzosy – kwitną od sierpnia do października (w zależności od odmiany). Zdarza się, że czasem zakwitają nawet w lipcu. Pełnia kwitnienia wrzosów przypada na wrzesień, czyli jesień.
  • Wrzośce – kwitną od lutego do kwietnia (w zależności od odmiany). Pełnia kwitnienia wrzośców przypada na marzec, czyli wiosnę.


Wrzos kwitnie jesienią

Wrzosiec kwitnie wiosną.

Kwiaty

Wrzos i wrzosiec mają kwiaty w podobnych kolorach: białym, różowym, fioletowym.

  • Kwiaty wrzosów - są zwykle drobniejsze niż wrzośców. U wielu odmian zawsze pozostają w pączkach (nie rozwijają się i nigdy nie zawiązują nasion). 
  • Kwiaty wrzośców – są najczęściej większe niż wrzosów. Wyglądem przypominają dzwoneczki.


Kwiaty wrzosu

Kwiaty wrzośca

Liście

Wrzosy i wrzośce są zimozielone. Nigdy nie zrzucają liści na zimę.

  • Liście wrzosów – są drobne, łuskowate, szorstkie w dotyku. Zimą przebarwiają się w odcieniach kolorów żółtego, czerwonego, szarego (w zależności od odmiany). Dzięki temu są ozdobne bardzo długo.
  • Liście wrzośców – wyglądają jak miniaturowe igły, np. świerków. Nie są kłujące. Zimą liście wrzośców szarzeją. Po kwitnieniu zaś tworzą zielone kobierce, przypominające z daleka trawnik.


Liście wrzosu

Liście wrzośca

Występowanie

W ogrodach uprawia się różne gatunki wrzosów i wrzośców oraz ich mieszańce. Niektóre z nich rosną dziko w Polsce, np. wrzos zwyczajny i wrzosiec bagienny.

Wymagania

Wrzos i wrzosiec mają podobne wymagania. Teoretycznie nie są trudne w uprawie, ale jeśli zapewni się im kwaśną ziemię.

Szczególnie kwasolubny jest wrzos. Mu się mieć bardzo kwaśną ziemię (ph 3,5-5). W innej ziemi jest rośliną sezonową, czyli zwykle tylko na jesień (potem trzeba go wyrzucić).

Wrzośce są bardziej tolerancyjne co do ziemi. Też lubią, aby była kwaśna, ale nie aż tak bardzo (pH 4,5-6). Poza tym wrzośce nie potrzebują tak dużo słońca jak wrzosy. Dzięki temu łatwiej im zapewnić odpowiednie warunki.



Nawóz z pokrzywą ze sklepu – test na papryce słodkiej

Gnojówka z pokrzywy czy nawóz z pokrzywą ze sklepu? Oto test nawożenia na papryce słodkiej posadzonej w donicach.

Papryka słodka Oda uprawiana w donicach na pokrzywie.

Bez solidnego nawożenia nie da się uprawiać papryki w donicach na balkonie czy tarasie. Bardzo dobra do tego jest gnojówka z pokrzywy. Nie zawsze jednak jest możliwość jej przygotowania, a poza tym śmierdzi gnojem. Za ten zapach sąsiedzi z innych balkonów mogą znienawidzić.

Gotowy nawóz z pokrzywą ze sklepu, bez nieprzyjemnego zapachu, dostałam w prezencie od Happy Garden. Receptura, jak przeczytałam na ulotce, jest niemiecka. Nawóz zawiera pokrzywę oraz wyciągi innych roślin. Ale czy działa podobnie jak gnojówka ze świeżej pokrzywy? 

Zrobiłam test porównawczy na papryce słodkiej i chili oraz pomidorach. 

Wyniki testu na papryce chili CZYTAJ TUTAJ

Gotowy nawóz z pokrzywą. Oprócz pokrzywy zawiera też wyciągi innych roślin.

Oto doświadczenie z papryką słodką. Do testu wybrałam odmianę fioletową Oda. W donicach paprykę Odę uprawiam od lat. Lubię ją za odporność,  smaczne owoce, niezawodne plonowanie.

Jedną paprykę nawoziłam tylko gnojówką z pokrzywy (zebraną na łące), a drugą – gotowym nawozem z pokrzywą Happy Garden (czyli ze sklepu). Papryki były zasilane co 3-4 dni, zawsze w tym samym czasie.

Obie papryki miały identyczne warunki od nasionek. Rozsadę wyhodowałam na parapecie.



Dla papryki przygotowałam takie same donice zrobione z białych koszy na śmieci z IKEA. Napełniłam  je ziemią kompostową.


Papryki posadziłam w osobnych donicach 20 maja. Jedna sadzonka papryki była trochę większa od drugiej. Zaznaczyłam ją białą tabliczką, bo przeznaczyłam ją do nawożenia gotowym nawozem.

Papryka mniejsza bez tabliczki została wytypowana do zasilania gnojówką z pokrzywy zebranej na łące (robiłam ją w ogrodzie).



Po lewej: papryka mniejsza przeznaczona do nawożenia gnojówką z pokrzywy. Po prawej: papryka większa - do zasilania gotowym nawozem, którego jednym z głównych składników jest pokrzywa (w teście z papryką chili zrobiłam odwrotnie). 

Papryki ustawiłam od południa. Rosły w tym samym tempie.


W połowie czerwca obie papryki zaczęły kwitnąć i zawiązywać pierwsze owoce. Niestety, 20 czerwca zniszczył je wielki grad.

Na szczęście stały pod dachem, więc – choć mocno połamane – ocalały (większość warzyw w gruncie została zniszczona do korzeni). Bardziej ucierpiała papryka nawożona gotowym nawozem.

Papryka po gradobiciu.
Na resztki liści papryki rzuciły się ślimaki, mimo że grad ciągle leżał.

Po gradobiciu papryki jednak szybko się zregenerowały. Zdjęcie poniżej zrobiłam ok. 3 tygodnie później. Postrzępione liście to uszkodzenia przez grad. Sądzę, że pokrzywa pomogła papryce odrosnąć po zniszczeniach.

Obie papryki otrzymały identyczne podpórki z bambusa. Odmiana Oda jest średnio wysoka, ale przewraca się pod ciężarem owoców, gdy rośnie w donicy.



Pod koniec lipca obie papryki zaczęły owocować. Na krzaku zasilanym gnojówką z pokrzywy było  około 20 sztuk papryk, zaś zasilanym gotowym nawozem ze sklepu – prawie 25, ale trochę mniejszych. Wagowo zbiory z obu krzaków były podobne.

Papryka z pokrzywą zasilana gotowym nawozem.

Papryka Oda zasilana gnojówką z pokrzywy zebraną na łące.

Różnicę zauważyłam w kolorze liści. Krzak zasilany gnojówką z pokrzywy miał liście jaśniejsze niż zasilany gotowym nawozem. Nie zauważyłam jednak, aby miało to wpływ na zdrowotność krzaków.

Po lewej stronie: liście pokrzywy zasilanej gnojówką z pokrzywy. Po prawej stronie: liście pokrzywy zasilanej gotowym nawozem.


Do końca sezonu obie papryki nie miały śladu chorób (nie stosowałam żadnych oprysków). Po oberwaniu owoców krzaki trafiły do kompostownika. Resztki ziemi zaś dostały liliowce. 😊

Nawóz z pokrzywą ze sklepu – test na papryce chili

Gotowy nawóz z pokrzywą ze sklepu to nowość. Czy rzeczywiście jest skuteczny? Oto test zrobiony na papryce chili uprawianej w donicach. 

Tak wygląda gotowy nawóz z pokrzywą i innymi roślinnymi składnikami. Test skuteczności był robiony od maja do sierpnia. 


Gnojówka z pokrzywy to świetny nawóz do warzyw, kwiatów, ziół. Jej przygotowanie nie jest trudne, ale trzeba:

1.Udać się w miejsce, gdzie pokrzywa rośnie;
2.Nazbierać pokrzywy (koniecznie niekwitnącej);
3.Zalać pokrzywę wodą i przefermentować.

Na każdym etapie piętrzą się – na pozór drobne – trudności: trzeba wyjść z domu, znaleźć pokrywę, zabrać rękawiczki, czekać na fermentację. A na koniec – zapach gnoju, który nie każdy jest w stanie znieść, np. gdy gnojówkę z pokrzywy robi się na balkonie.

Dlatego gotowy nawóz z pokrzywą ze sklepu, który nie śmierdzi, bardzo mnie zainteresował. Dostałam go w prezencie od Happy Garden. Oprócz pokrzywy zawiera też wyciągi innych roślin.

Na blogu Niepodlewam nie polecam niczego, do czego sama nie mam przekonania. Nawóz poddałam testowi od maja do sierpnia na papryce chili i słodkiej oraz pomidorach. To warzywa żarłoczne, które – gdy nawóz jest słaby – kiepsko rosną i plonują. Ich nie da się oszukać.

Oto doświadczenie z papryką chili. Wybrałam bardzo ostrą odmianę Cayenne Long Slim Red.

Jedną roślinę nawoziłam wyłącznie gnojówką z pokrzywy (zebraną na łące), a drugą – gotowym nawozem z pokrzywą Happy Garden (czyli ze sklepu). Papryki były nawożone co 3-4 dni, tyle samo razy (jednocześnie).

Przygotowałam dwie identyczne donice zrobione z białych koszy na śmieci z IKEA.



Donice napełniłam taką samą ziemię kompostową. W każdej posadziłam – 20 maja - po jednej papryce chili Cayenne Long Slim Red.



Jedna sadzonka papryki była trochę większa od drugiej. Miała też zawiązane pąki kwiatowe. Tę wytypowałam do nawożenia łąkową pokrzywą. Mniejsza papryka chili zaś została wytypowana do nawożenia gotowym nawozem z pokrzywą.

Aby się nie pomylić w następnych tygodniach, paprykę chili zasilaną nawozem ze sklepu zaznaczyłam białą tabliczką.



Obie papryczki chili otrzymały paliki oraz ściółkę z łupin słonecznika.



Papryczki chili rosły tak samo super, pięknie kwitły i zawiązywały pierwsze owoce, ale 20 czerwca zniszczył je wielki grad. Bardziej ucierpiała papryka nawożona gotowym nawozem z pokrzywą. Sądziłam, że z doświadczenia już nic nie wyjdzie.

Grad spadł w czerwcu. Leżał w ogrodzie przez kilka godzin. 

Jednak papryki bardzo szybko się zregenerowały. Na zdjęciu poniżej widać, jak wyglądały 2 tygodnie po gradobiciu. Te dziury w liściach i trochę łyse pędy to właśnie z powodu gradu.

Papryka chili 2 tygodnie po gradobiciu: po lewej stronie - zasilana gotowym nawozem z pokrzywy, a po prawej - gnojówką z pokrzywy zebranej na łące.


W połowie lipca obie papryki chili zaczęły owocować. Na każdym krzaku doliczyłam się po około 50 sztuk papryczek (każda ma po około 10 cm długości), mimo że krzak nawożony gotowym nawozem z pokrzywą miał trochę gorszy start (był mniejszy) oraz bardziej go zniszczył grad.

Owocująca papryka chili - ta była nawożona gotowym nawozem z pokrzywy ze sklepu.

Ta papryka chili była zasilana gnojówką z pokrzywy zbieraną na łące.


Zbiorów jeszcze nie koniec, bo papryki ciągle kwitną i pojawiają się kolejne owoce.

Z plonu jestem bardzo zadowolona. Papryczki rozdaję na prawo i lewo, bo nie da rady tego zjeść w kilka osób przez rok. Odmiana Cayenne Long Slim Red ma bowiem 50.000 w skali Scoville`a, czyli jest bardzo, bardzo ostra.

Papryka chili wyhodowana na pokrzywie.

Nie widzę różnicy między papryką chili nawożoną gnojówką z pokrzywy zebranej na łące, a zasilaną gotowym nawozem z pokrzywą. Stan zdrowia obu testowych papryk oceniam na świetny. Żadna nie była niczym pryskana od szkodników i chorób.

Różnicę zauważyłam w przypadku papryki słodkiej – ale o tym w kolejnym poście.😊

Jak wypadł ten sam test nawożenia z papryką słodką CZYTAJ TUTAJ

Przebiśniegomania, czyli cebulki warte majątek

Na aukcjach ceny jednej cebulki przebiśniega dochodzą do ponad 1.000 zł. Przebiśniegomania to światowe zjawisko, które na razie Polskę omija.

To typowa śnieżyczka przebiśnieg. Jej cebulki są tanie.

Każdy miłośnik przebiśniegów wie, że te kwiaty sadzi się we wrześniu, najlepiej do 20 dnia tego miejsca. Przed tym terminem, na przełomie sierpnia i września, na aukcjach internetowych eBay zaczyna się ekscytująca sprzedaż cebulek przebiśniegów. Sprzedają słynni ogrodnicy , autorzy książek o przebiśniegach, kolekcjonerzy, ale i zwykli miłośnicy tych skromnie wyglądających kwiatów.

Ceny po 100-300 zł za cebulkę to standard. Rekord, jak doniósł BBC News Magazine, należy do przebiśniega odmiany Green Tear. Jedna cebulka kosztowała 360 funtów(!). Obserwowanie aukcji przebiśniegowych to niesamowity spektakl (polecam zobaczyć).

Licytacja na eBay przebiśniegu Anglesey Aurora. Cena ok. 506 zł za cebulkę,

Gdy tylko pojawi się nowa odmiana, zwłaszcza o nietypowym układzie płatków, kształcie kwiatu i koloru, przebiśniegi sprzedają się jak świeże bułeczki. Skany przykładowych aukcji z eBay, które tutaj zamieszczam, pochodzą tylko z jednego dnia – 30 sierpnia 2017 roku. Każdy dzień to niespodzianki: pojawiają się nowości i nowi kolekcjonerzy. Kupowanie kwiatów w unikalnych kolorach i kształtach przypomina polowanie.

Kolekcjonerzy przebiśniegów

Fanatycy przebiśniegów sami siebie nazywają galantofilami (od łacińskiej nazwy przebiśniegów – Galanthus). Na przełomie sierpnia i września robią zakupy, nie szczędząc pieniędzy na nowe odmiany. Niektórzy, zwłaszcza ci z USA, lecą samolotami do Europy do przebiśniegowe zakupy, a potem próbują je przemycić do swojego kraju.

Licytacja na eBay przebiśniegu Selina Cords. Cena ok. 115 zł za cebulkę,

Kolekcje przebiśniegów, często liczące setki odmian, są przez galantofilów ukrywane w prywatnych ogrodach, by przypadkiem ktoś nie ukradł cennej cebulki. Ani nawet nie zorientował się, jaki to skarb. Niektórzy tak boją się kradzieży, że nawet nie chcą pokazywać swoich rzadkich odmian w książkach o przebiśniegach autorstwa swoich ulubionych przebiśniegowych ogrodników.

Gdy przychodzi luty, galantofile tysiącami odwiedzają ogrody z przebiśniegami, zwłaszcza w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Przylatują samolotami nawet z Japonii, Australii i oczywiście USA. Mówią o wielkim szczęściu, jeśli uda im się zarezerwować godzinną wycieczkę z autorem książek o przebiśniegach. Koszt takiego zwiedzania to zwykle 20 funtów, w tym poczęstunek gorącą kawą lub herbatą z domowym ciastem.

Licytacja na eBay przebiśniegu Elwesa White Perfection. Cena ok. 299 zł za cebulkę,

Galantofile, odziani w ciepłe kurtki, czapki i kozaki, godzinami podziwiają kwitnące przebiśniegi. Na kolanach wąchają kwiaty. Analizują zapachy, układy zielonych plamek na płatkach albo ich brak, a także linię kształtów kwiatów. I planują, jakie cebulki przebiśniegów kupią na przełomie sierpnia oraz września.

Ile mają lat? Od kilkunastu do stu.

Zaczęło się w XIX wieku

Wbrew pozorom przebiśniegomania nie jest chwilową modą ostatnich lat. Zjawisko zaczęło się prawdopodobnie w połowie XIX wieku. Kiedy dokładnie, nikt nie wie. Wiadomo na pewno, że w 1874 r. Henry John Elwes (1846-1922), kolekcjoner roślin, w tym przebiśniegów, odkrył podczas podróży po Turcji nowego przebiśniega. Dziś kwiat ten znany jest jako śnieżyczka Elwesa. W Polsce kwitnie w marcu. Bywa nazywany dużym przebiśniegiem, ze względu na znaczne rozmiary.

Oczywiście każdy galantofil chciałby mieć takie szczęście jak Elwes – odkryć nowego przebiśniega albo przynajmniej nową odmianę.

Licytacja na eBay przebiśniegu St. Sylvestre. Cena ok. 322 zł za cebulkę,
W polskich sklepach ogrodniczych cebulka przebiśniega kosztuje zwykle nie więcej niż złotówkę. Rzadko są sprzedawane w odmianach (a jest ich około 2.000).

Lubimy przebiśniegi, ale dość rzadko je sadzimy. Bo są skromne i krótko kwitną. Może czas je docenić? Albo sprawdzić, czy przypadkiem w ogrodzie nie rośnie skarb, który zachwyci kolekcjonerów przebiśniegów.

W przeszłości były już szaleństwa tłumów, jak tulipanomania (XVII-XVII wiek). Jednak wtedy tulipany traktowano raczej jako lokatę kapitału. Przebiśniegi to chyba raczej kolekcjonerska pasja…

Licytacja na eBay przebiśniegu Tantrum. Cena ok. 437 zł za cebulkę,


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...