Translate

Kwietnik z drabiny malarskiej – pomysł na taras

Drabina malarska – nowa lub stara – jest świetna na kwietnik: stabilna, składana, mocna. Można na niej uprawiać kwiaty, warzywa, zioła.

Kwietnik z drabiny malarskiej po renowacji. Na tym tarasie robię mnóstwo zdjęć na blog ogrodniczy Niepodlewam:)

Moją drabinę malarską dostałam od Taty wiele lat temu. Zrobił ją własnoręcznie z kawałków stali kupionych w punkcie skupu złomu.

Drabina jest jak pancerna – po prostu niezniszczalna. Ma jedną wadę: dla mnie jest za ciężka do przenoszenia. Dlatego drabina-prezent tylko raz była używana do malowania mieszkania. Od lat używam jej jako kwietnika na tarasie. Do malowania ścian i mycia okien zaś mam lekką, małą drabinę malarską z aluminium.

Drabina malarska przed malowaniem. Zrobił ją dla mnie Tata.

Kwietnik z drabiny malarskiej jest bardzo łatwy do zrobienia. Po prostu wystarczy na stopniach położyć półki – i gotowe. Ja używam różnych staroci: panele pozostałe po remoncie i fragmenty pergoli ogrodowej. Wszystko w różnych kolorach i z rozmaitych materiałów: metal, drewno (w dodatku bejcowane), płyty drewnopochodne.

Od dawna szukałam farby, by pomalować nią wszystkie elementy kwietnika z drabiny. Kupowanie kilku puszek farb do różnych powierzchni, w dodatku gdy malowania jest mało, jest dla mnie nieopłacalne. Poza tym znalezienie białej bejcy do malowania drewna na zewnątrz graniczyło – do niedawna - z cudem.

Zestaw do malowania drabiny: farba do różnych powierzchni, pędzel, szczotka druciana, rękawice lateksowe.
Biała farba w odcieniu płatków stokrotek.

Farbę do różnych powierzchni – w białym kolorze Stokrotka Polna -  dostałam w prezencie. Można nią malować metal, drewno, beton, cegłę, terakotę. Puszki są małe – w sam raz by pomalować coś drobnego w ogrodzie. Niepotrzebny był rozpuszczalnik – pędzel można myć w wodzie. Farba nie śmierdzi chemią.

Przed malowaniem farbę wystarczyło zamieszać patykiem.

Malowanie drabiny na kwietnik zajęło mu w sumie około godzinę. Oczywiście były przerwy na suszenie poszczególnych warstw. Miałam wątpliwości, czy farba będzie się trzymała półek zrobionych z paneli podłogowych. Wyszło jednak bardzo ładnie. I nawet faktura została.

Przed malowaniem metal lekko wyczyściłam szczotką drucianą (to też prezent od Taty).

Malowanie metalu.
Półki zrobiłam m.in. z resztki panelu podłogowego i pergoli ogrodowej.

To była kiedyś próbka panelu podłogowego. Na tarasie okazała się niezniszczalna (mimo opadów). 

Kwietnik z drabiny malarskiej najczęściej służy mi do uprawy ziół i ogórków oraz hartowania rozsad. Wiosną lubi na nim rosnąć sałata i szpinak. W pełni lata jest mocno zarośnięty. Na moim kwietniku z drabiny często przestawiam doniczki. Wyjątkiem był rok, gdy na drabinie – w doniczce z bazylią - wylęgły się ptaki.

Półka z resztek pergoli w takim samym kolorze jak drabina. Stoją na niej bazylia pospolita i bazylia cytrynowa.

Bazylia cytrynowa

Bazylia pospolita

Szpinak uprawiam tylko w bardzo dużych donicach, które nie mieszczą się na kwietniku z drabiny.

W bieli kwietnik z drabiny malarskiej prezentuje się stylowo, jak z angielskich ogrodów😊

Przed malowaniem kwietnik z drabiny spodobał się ptakom. Założyło gniazdo w doniczce z bazylią. Więcej CZYTAJ TUTAJ, Czy polubią białą drabinę? Zobaczymy😊


Ogórki na balkonie – uprawa krok po kroku

W donicach plonują bardzo dobrze, nie gorzej niż w ogrodzie. Ogórki na balkonie można uprawiać jak jednoroczne pnącza, podobnie jak groszek pachnący czy fasolę.

Ogórek krzaczasty (na zdjęciu jest odmiana Dar) zajmuje bardzo mało miejsca. Można go uprawiać w mniejszych donicach niż ogórki o długich pędach.

Ogórki na balkonie są trochę trudniejsze w uprawie pojemnikowej niż np. pomidory. Największy problem to podlewanie. Gdy ogórki intensywnie kwitną i owocują, potrzebują dużo wody.

Gdy wychodzi się do pracy na wiele godzin, w czasie słonecznych, upalnych dni może być problem z zapewnieniem im wystarczającej ilości wody. To przekłada się na gorszy plon i gorzknienie ogórków.

Jednak na wszystko są sposoby😊

Krok 1: Słoneczny balkon 

Ogórki na balkonie rosną najlepiej, jeśli mają dużo słońca. Jednak tolerują też lekki półcień. Ogórki można uprawiać na balkonach od południa, zachodu, wschodu.

Krok 2: Pojemniki

Najlepsze są donice duże. Idealnie jest, gdy każdy ogórek na balkonie ma pojemnik o pojemności co najmniej 10 l. Ogólnie ogórki nie mają zbyt rozbudowanych korzeni lecz w większych donicach zdecydowanie łatwiej zapewnić im wilgotną ziemię.

W mniejszych donicach też można siać ogórki na balkonie. Jednak wtedy lepiej wybierać odmiany krzaczaste (niskie), które nie wypuszczają długich pędów, np. ogórek Dar.

Ogórek Hela F1 w dużej donicy zrobionej z pojemnika budowlanego.

Krok 3: Podpory

Ogórki na balkonie (oraz w ogrodzie) świetnie rosną przy podporach. Same wspinają się słabo, więc trzeba im pomagać. Polega to na tym, że wydłużające się pędy przywiązuje się sznurkami, np. do kratki, balustrady, patyków.

Nie pną się tylko ogórki krzaczaste. One po prostu nie wypuszczają długich pędów. Rosną jak krzaki.

Ogórki o długich pędach najlepiej uprawiać na podporach.

Krok 4: Ziemia

Powinna być żyzna. Najlepsza jest ziemia kompostowa.

Krok 4: Siew

W ogrodzie ogórki sieje się po 15 maja (V), gdy ryzyko przymrozków jest już niewielkie. Ogórki niszczy najmniejszy  mróz.

Jednak gdy ogórki mają rosnąć w donicach na balkonie, można siać je wcześniej, już od 15 kwietnia. Można siać je w tych samych donicach, w których będą rosły docelowo, albo trzeba przygotować rozsadę (koniecznie w osobnych, małych doniczkach).

Doniczek z posianymi ogórkami nie można jednak na początku trzymać na balkonie. Nasiona, aby wzejść, muszą mieć ciepło. Dlatego w ciepłe dni donice wynosi się na balkon, ale na noc trzeba je zabrać do mieszkania. Jeśli dni są chłodne, ogórków w ogóle nie wystawia się na balkon. Między 15-20 maja ogórki można zostawić na balkonie na stałe. Wnosi się je do domu tylko, gdy temperatura spada do kilku stopni Celsjusza.

Gdy posiane ogórki są trzymane w cieple, kiełkują już po 5-10 dniach.

Krok 5: Ściółkowanie

Ogórki na balkonie rosną bardzo szybko. Wypuszczają dużo liści i obficie kwitną. Im są większe, tym więcej wody potrzebują. By woda zbyt szybko nie wyparowywała z ziemi, warto je ściółkować, gdy mają po 2-4 liście właściwe. Użyć można np. słomy, włókna koksowego, szyszek.

Ściółka zapobiega także nadmiernemu nagrzewaniu się ziemi od słońca i stygnięciu w nocy.

Ogórek balkonowy ściółkowany słomą.


Krok 6: Podlewanie

Ogórki na balkonie trzeba podlewać często. Gdy kwitną i owocują, a w dodatku jest słonecznie i upalnie, wypijają wodę błyskawicznie. Podlewanie kilka razy w ciągu dnia jest zwykle konieczne.

Do podlewania ogórków nadaje się woda z kranu. Konewkę warto stawiać tak, by nagrzewało ją słońce. Ogórki nie lubią być podlewane zimną wodą.

Przesuszenie może powodować gorzknienie owoców ogórków. Nie wszystkie odmiany są tak samo wrażliwe. Moim ulubionym ogórkiem doniczkowym jest Hela F1. Nie gorzknieje mimo przesuszenia, jest bardzo smaczny i plenny.

Białe ogórki wyglądają w donicach bardzo malowniczo. Jednak akurat ta odmiana - White Wonder - ma tendencję do gorzknienia z powodu przesuszenia.

Krok 7: Pielęgnacja

Ogórki na balkonie najlepiej uprawiać bez chemii. Chorują rzadko. Ze szkodników największy problem bywa z mączlikiem szklarniowym. Jego postać dorosła wygląda jak biała muszka.

Inwazja mączlików zdarza się – na szczęście – rzadko. Sprzyja jej, gdy na balkonie (lub sąsiednich balkonach) uprawiane są kwiaty, które mączlik lubi, np. fuksje. Szkodniki można odławiać na lep przy pomocy żółtych tabliczek (do kupienia w sklepach ogrodniczych). Można też stawiać wodę w żółtych miseczkach, w której mączliki się topią.

Do nawożenia ogórków na balkonach bardzo dobre są nawozy na bazie naturalnych składników, np. odchodów dżdżownic i pokrzywy.  Ich zaleta to także brak nieprzyjemnego zapachu. Nawóz stosuję raz w tygodniu.

Moje ogórki w donicach zasilam też gnojówkami roślinnymi – najpierw z pokrzywy, a potem z dzikiego bzu czarnego.

Ogórki na balkonie dobrze znoszą przestawianie donic, oczywiście jeśli nie są jeszcze zbyt duże. Owoce zbiera się nawet do końca sierpnia.


Kompostownik na balkonie – jak zrobić w foliowym worku

Potrzebne są worek foliowy, coś do jego zawiązywania oraz resztki z kuchni i parapetu. Kompostownik na balkonie jest łatwy do zrobienia, ale trudniejszy do utrzymania niż ogrodowy.

W kompoście zrobionym w worku foliowym można sadzić np. warzywa w donicach na balkonie. Kompost jest gotowy po roku od założenia.


Robienie kompostu na balkonie ma sens gdy:

  • Potrzebna jest dobra, ekologiczna ziemia do warzyw i ziół uprawianych w donicach;
  • Nie lubi się marnować resztek, czyli wyrzucać do kosza np. obierek albo wylewać do sedesu m.in. resztek herbaty i kawy.


Głównym powodem dla którego ja zaczęłam robić kompost na balkonie był brak żyznej ziemi ze sprawdzonego źródła (w której wiem co jest) do pomidorów w donicach. Wiele, wiele lat temu wymyśliłam sobie bowiem uprawę pomidorów w donicach na balkonie w bloku, ale ekologicznych. Nieufnie podchodzę do jakości ziemi ze sklepów.

Blok zamieniłam już na dom z ogrodem. Kompostu w worku foliowym nie muszę robić, bo mam kompostowniki ogrodowe. Kompostownik w foliowym worku na zdjęciach założyłam specjalnie, by pokazać na blogu Niepodlewam jak to zrobić.

Kompostownik beztlenowy

Worek foliowy to rodzaj kompostownika beztlenowego. Cały czas powinien być zawiązany. W rzeczywistości jest tam trochę tlenu. Worek odwiązuje się przecież, by wrzucać kolejne resztki. Poza tym worki foliowe nie są w 100% szczelne.

Na kompostownik na balkonie nadają się zwykłe, foliowe worki na śmieci, najlepiej o pojemności 60 l. Mniejsze i większe worki są po prostu niewygodne na balkonie. Najlepiej 2 takie same worki włożyć jeden w drugi. To poprawia szczelność.

Kompostownik na balkonie można zrobić z worków foliowych na śmieci. Najlepiej dwa takie same worki włożyć jeden w drugi.


Teoretycznie taki kompostownik można po prostu położyć w kącie balkonu. Jednak zawsze, nawet jeśli folia pozostaje nierozerwana aż do wyjęcia gotowego kompostu, pod spodem powstaje mokra plama na posadzce balkonu (zbiera się tam np. woda z deszczu czy śniegu). Dlatego warto włożyć zawiązany worek do wiaderka. 

Kiedy założyć 

Kompostownik na balkonie można założyć w dowolnym terminie, nawet zimą. Najwygodniej zrobić to wiosną, bo kompost jest gotowy po roku. Gdy zacznie się kompostowanie w maju, za rok w ziemi z worka będzie można posadzić np. pomidory.

Worek foliowy najlepiej ustawić w miejscu zacienionym na balkonie. Składniki można dorzucać przez kilka miesięcy.

Kompostownik na balkonie nie zwabia much i nie śmierdzi, ale pod warunkiem, że nie wrzuca się do niego wszelkich resztek.

Jakie resztki wrzucać

Założenie kompostownika w foliowym worku na balkonie jest bardzo proste. Trudniej jest utrzymać reżim co do rodzaju wrzucanych resztek. Nie wszystkie się nadają.

Zdradliwe są np. resztki owoców, zwłaszcza truskawek. Rozkładają się szybko, ale inwazja muszki owocówki na balkonie jest gwarantowana. Dlatego jeśli resztki owoców, w tym obierki jabłek i gruszek, to tylko w zimnych porach roku, gdy owocówki na dworze giną.

Co wrzucać do kompostownika na balkonie? Oto przykłady:

Fusy kawy i herbaty
Są bardzo dobre do kompostownika na balkonie. Jeśli są w torebkach, trzeba je rozerwać i wysypać fusy. Tylko nieliczne saszetki od herbaty, herbatek owocowych i kawy rozkładają się w kompostowniku po roku.


---------------------------------------
Obierki marchwi
W worku foliowym rozkładają się szybko i bezzapachowo. Oprócz obierek marchwi, nadają się też np. obierki pasternaku, pietruszki, rzepy, rzodkwi.


--------------------------------------
Łuski cebuli i czosnku
Dobrze się rozkładają w foliowych workach, ale w większych ilościach, niestety, śmierdzą. Łuski z kilku cebul i czosnków za jednym razem można dorzucać bez obaw. Dopiero gdy zostaną przykryte innymi resztkami, można dorzucać kolejne łuski.


--------------------------------------
Brokuł i kalafior
Liście brokułów i kalafiorów rozkładają się szybko, ale łodygi – wolniej. Można jednak je dorzucać do kompostownika na balkonie. Nie zawsze rozłożą się całkowicie. Jednak np. pomidorom to nie przeszkadza.


--------------------------------------
Kwiaty z wazonu
Nadają się wszystkie, ale jeśli nie mają zdrewniałych łodyg. Przykładowo, można wrzucić do kompostu płatki róż lecz ich łodygi trzeba wyrzucić. Konwalie czy tulipany można dodać w całości.


--------------------------------------
Liście warzyw
Na kompost na balkonie nadają się zielone liście warzyw, niewykorzystane w kuchni, np. rzodkiewek. Rozkładają się błyskawicznie.


-------------------------------------
Liście pokrzyw
Nie jest to dodatek konieczny lecz pożądany. Pokrzywę na kompost na balkonie przynosi się ze spaceru. Na pokrzywie wszystko rośnie świetnie.


-------------------------------------
Rośliny doniczkowe
Bardzo dobrym dodatkiem do kompostu w worku foliowym są resztki roślin doniczkowych, np. przekwitłe kwiaty storczyków. Dodawać można też rośliny z bryłą korzeniową (to nic, że ziemia jest stara). Rośliny doniczkowe na kompost w worku foliowym muszą być koniecznie niezdrewniałe. Bardzo dobre są np. begonie.


Warto wiedzieć


  • W kompoście na balkonie czasami pomieszkuje ziemiórka. Postać dorosła to czarna muszka, a młoda – biała larwa żywiąca się resztkami organicznymi. Ziemiórki mogą podgryzać korzonki roślin posadzonych w takim kompoście. Ziemiórek można łatwo pozbyć się bez chemii. Wystarczy obok postawić żółty pojemnik z wodą (dorosłe osobniki wpadają do wody) albo powiesić żółtą tabliczkę lepową (dorosłe ziemiórki się do niej przykleją). Pojemnik może być dowolny, ale musi być koniecznie żółty (ten kolor zwabia ziemiórki). Żółte tablice lepowe kupuje się w sklepach ogrodniczych.
  • Do resztek w worku można dodać szczepionkę do kompostu. Jednak moim zdaniem kompost w worku foliowym robi się dobrze także bez niej.
Tuż po rozwiązaniu worka foliowego kompost jest często zbyt mokry. Trzeba wtedy uchylić worek, by przez kilka dni nadmiar wody wyparował.




Podpory pomidorów – pomysły do ogrodu i na balkon

Bez podpór uprawia się tylko niektóre odmiany pomidorów. Wykorzystać można  kije, patyki, drut, sznurki, kratki. Oto różne pomysły na podpory pomidorów.

Pomidory nie potrafią się wspinać na podpory. Prawie zawsze trzeba je do nich przywiązywać. Po co podpory pomidorów są potrzebne? Powodów jest kilka:

  • Oszczędność miejsca – bardzo dużo pomidorów dorasta do 2,5 m wysokości. Jeśli rosną bez nich, ścielą się po ziemi i zajmują więcej miejsca.
  • Mniej złamanych łodyg – do uprawy bez podpór nadają tylko niektóre niskie odmiany o wiotkich łodygach, np. Beta. Odmiany o sztywnych łodygach – niestety – często się łamią. 
  • Zdrowsze pomidory – im mniej liście, łodygi i owoce pomidorów stykają się z ziemią, tym są zdrowsze. Jeśli uprawa bez podpór, to wyłącznie ze ściółką, np. ze słomy.

Z czego zrobić podpory pomidorów? 


1. Kije od grabi

Takie podpory są estetyczne i trwałe. Nadają się do uprawy wysokich pomidorów, także w donicach. Nie trzeba ich impregnować. Można ich używać wymiennie do innych warzyw, m.in. fasoli tycznej.


----------------------------------

2. Na sznurkach

To pomysł do tunelu foliowego lub szklarni. Tutaj na podpory pomidorów użyto sznurków do belowania słomy i siana. Aby konstrukcja się trzymała, najpierw obok pomidora trzeba wbić krótki patyk. Do niego przywiązuje się sznurek, obowiązuje pomidora i drugi koniec podwiązuje np. do sufitu tunelu lub szklarni.


----------------------------------

3. Patyk z chrustu

Zaletą takiego rozwiązania jest możliwość szybkiego recyklingu podpór po sezonie. Wystarczy je trochę podsuszyć i spalić jesienią w kominku czy piecu. Przy okazji niszczy się chorobotwórcze grzyby atakujące pomidory.


--------------------------------

4. Przy pergoli

Wysokie pomidory, posadzone przy pergoli, tworzą piękne zielone parawany, nie gorsze niż pnącza. Za pergolą na zdjęciu jest ukryta ławeczka.


--------------------------------

5. Z drutu

To podpory pomidorów z mocnego, spawanego drutu. Są ażurowe, prawie niewidoczne. Nadają się także do wysokich kwiatów, które często się pokładają pod ciężarem kwiatów, np. malw i ostróżek. Ich minusem jest brak możliwości składania (zajmują sporo miejsca podczas przechowywania).


--------------------------------

6. Składane

To podpory kupione w sklepie. Są z powlekanego drutu. Po sezonie można je złożyć. W schowku zajmują mało miejsca. Takie podpory pomidorów umożliwiają uprawę prawie bez podwiązywania. Pomidory opierają się na nich liśćmi.


--------------------------------

7. Plecione

Aby upleść taką podporę do pomidorów, potrzebne są 4 długie patyki i sznurek. Konstrukcja jest dość skomplikowana, ale tu chodziło o to, by podpora była też dekoracją ogrodu. To coś w rodzaju rzeźby na jeden sezon, przeplecionej pomidorem.


--------------------------------

8. Bambusowa kratka

Takie podpory pomidorów nadają się i do ogrodu, i na balkon. Kratki bambusowe są lekkie, tanie i bardzo trwałe. Łatwo je wbić z ziemię.



Przykrywanie kompostownika – czy jest potrzebne

Jedni wolą z pokrywą, inni  bez pokrywy. Przykrywanie kompostownika ma plusy i minusy. Nie jest konieczne, ale czasem się przydaje.

Kompostowniki bez i z pokrywą. Zaletą pokrywy jest możliwość zamaskowania nieestetycznych resztek.

Kompostownik w ogrodzie to taka mała, bezpłatna fabryka bardzo dobrej ziemi. Wrzuca się resztki z kuchni oraz ogrodu i otrzymuje urodzajny, ekologiczny kompost na którym rośliny rosną bujnie i zdrowo.

Problem w tym, że resztki wrzucane do kompostownika, zwłaszcza kuchenne, nie są zbyt estetyczne. Nie każdy lubi taki widok. Nie zawsze pomaga także schowanie kompostownika w najmniej uczęszczanym zakątku ogrodu. I tu właśnie przydaje się przykrywanie kompostownika.

Niewidoczne odpadki

Z pokrywą kompostownika jest trochę jak… z deską sedesową. Jedni nie znoszą, gdy klapa deski jest podniesiona (słyszałam nawet o rozwodzie, w którym przewijał się wątek niezamykanej pokrywy sedesu). Innym jest to całkowicie obojętne, a są nawet tacy, którym podniesienie klapy kojarzy się z dodatkowym trudem.

Z przykrywaniem kompostownika jest podobnie. Pokrywa po prostu przesłania resztki znajdujące się w kompostowniku. Znikają z widoku.

Resztki kuchenne nie wyglądają estetycznie. Pokrywą łatwo je zamaskować. 


Ochrona przed opadami

Przykrywanie kompostownika przydaje się w czasie większych opadów. Gdy długo pada deszcz, a do kompostownika wrzuca się dużo trawy, z kompostownika może zacząć się wydobywać ciemna maź i nieprzyjemny zapach. Nadmiar wody powoduje, że proces kompostowania przebiega nieprawidłowo.

Pokrywy kompostowników nie są szczelne i nie chronią całkowicie przed deszczem (i tak być powinno). Zabezpieczają jednak przed zalewaniem kompostownika dużą ilością wody. To ma znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy kompostownik jest mały.

Co robić, aby kompostownik nie śmierdział CZYTAJ TUTAJ

W moim ogrodzie większym problemem jest śnieg. Bywa że napada go tak dużo i jest tak zlodowaciały, że nie można do kompostownika niczego dorzucać. Dlatego pokrywę kładę na jednym z kompostowników tak, by szybko i łatwo strząsnąć śnieg.

Kompostownik plastikowy z pokrywą. Ten jest trochę sfatygowany i wypłowiały (ma około 20 lat), ale wciąż dobrze służy.


Ochrona przed wysuszeniem

Pokrywa chroni kompost przed przesuszeniem. Dzięki temu w czasie suszy nie trzeba kompostownika podlewać. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że większą tendencję do przesuszenia mają kompostowniki plastikowe. Pokrywa do nich bardzo się przydaje.

Oczywiście są też inne sposoby chroniące przed wysychaniem niż przykrywanie kompostownika. W moim ogrodzie mam 5 kompostowników, a tylko jedną pokrywę. Najczęściej pokrywa leży na kompostowniku plastikowym. Zimą często jej używam także do pozostałych drewnianych.

Zamiast pokrywą resztki można przykrywać np. liśćmi, słomą, trocinami, zrębkami. Też dobrze chronią przed wysychaniem i wyglądają bardziej estetycznie niż odpadki z kuchni czy obornik. Znam osoby, które stosują też folię albo sadzą na kompostowniku np. dynie.

Kompost bez tlenu

W kompostownikach ogrodowych resztki z kuchni i ogrodu rozkładają się z udziałem tlenu. I nie ma znaczenia, czy pokrywa jest, czy nie ma. Kompostowniki zawsze są nieszczelne.

Możliwe jest także zrobienie kompostu w warunkach beztlenowych – w zamkniętych workach foliowych. Taki kompost do pomidorów robiłam kiedyś na balkonie.

Kompost można zrobić w zamkniętym worku foliowym.

Czy kompostownik powinien być przykryty? Najlepiej do tego podejść indywidualnie.

O pomysłach na kompostowniki CZYTAJ TUTAJ

Dlaczego arbuzy nie wschodzą - przyczyny

Pierwsze zielone listki arbuzów powinny się pojawić po 7-10 dniach od siewu. Gdy arbuzy nie wschodzą, to najprawdopodobniej mają za zimno.

Aby arbuz mógł wzejść, musi mieć ciepło.

Arbuzy nie są bardzo trudne w uprawie. Wymagają jednak ciepła, zwłaszcza gdy wschodzą, a potem – dużo słońca. Jeśli im się to zapewni, rosną i owocują bardzo ładnie.

Arbuzy w polskim klimacie uprawia się z rozsady (i potem sadzi do gruntu lub donic) albo w szklarniach. Gdy arbuzy nie wschodzą, najpierw z reguły się podejrzewa, że nasiona były przeterminowane lub źle przechowywane w sklepie. Tak oczywiście też może być. Jednak przyczyna najczęściej jest bardziej zwyczajna: chłód w mieszkaniu.

Rozsadę arbuzów robi się wyłącznie w osobnych doniczkach. Nie znoszą bowiem przesadzania z gołym korzeniem.

Ciepły pokój

Arbuzy nie wschodzą, jeśli ziemia w doniczce ma temperaturę poniżej 20 stopni Celsjusza. Dlatego jeśli w domu jest rześko, trudno doczekać się wschodzących arbuzów. Oczywiście nie trzeba mierzyć temperatury ziemi. Wystarczy termometr na ścianie.

Temperatura 20 stopni powinna być zarówno w dzień, jak i w nocy. W dzień arbuzy lubią mieć nawet jeszcze więcej: 23-25 stopni Celsjusza.

Wbrew pozorom, aby arbuzy miały tak wysoką temperaturę, mieszkanie nie musi być mocno ogrzewane. To zależy, gdzie doniczki z nasionami są ustawione. Przykładowo, arbuzy lubią stać na parapetach z grzejnikami pod spodem, nasłonecznionych (grzeje je za darmo słońce) oraz w kuchniach (tam jest zwykle najcieplej w domu).

Gdy wiosna jest pochmurna, arbuzy kiełkują słabo. Wystarczy, że pokaże się słońce na dłużej, ziemia w doniczkach nagrzewa się od promieni słonecznych i arbuzy kiełkują błyskawicznie.
Doniczek z posianymi arbuzami lepiej nie ustawiać na parapetach np. w sypialni, bo tam z reguły jest najchłodniej. W nieogrzewanych pokojach czy na werandach dla arbuzów jest zbyt zimno, by wzeszły.

Ciepła woda

Arbuzy, zwłaszcza podczas wschodzenia, nie lubią podlewania zimną wodą prostu z kranu. Do podlewania posianych i wschodzących arbuzów, najlepiej używać wody ciepłej w temperaturze 20 stopni Celsjusza. Woda w kranie nigdy takiej nie ma, nawet latem.

Ja mierzę temperaturę w bardzo prosty sposób – czajnikiem z termometrem. Wlewam wodę i termometr czajnika pokazuje mi ile stopni na woda z wodociągu. Wiosną to z reguły 11-12 stopni, czyli dla arbuzów za mało.

Mój czajnik ma możliwość wyboru temperatury, do jakiej woda ma być podgrzana (co 10 stopni, czyli można wybrać 10, 20, 30, 40, 50, 60, 70, 80, 90 lub 100 stopni Celsjusza. Dla arbuzów wybieram 20 stopni. Podgrzewam i podlewam.

Jeśli czajnik ma funkcję wyboru temperatury, wodę można podgrzać tylko do 20 stopni i podlać arbuzy. Taki czajnik pokazuje też jaką temperaturę ma woda wlana do niego prosto z kranu.

Oczywiście można wlać wodę np. do konewki i odstawić, by się nagrzała do temperatury w pokoju. Ta metoda się sprawdza, gdy termometr na ścianie pokazuje co najmniej 20 stopni.

Gdy arbuzy już wzejdą, też lubią mieć ciepło. Jednak nie musi być to aż tak ciepło, jak podczas wschodzenia. Mimo wszystko warto siać arbuzy. Własne owoce są wyborne w smaku.

Arbuz dojrzewający na krzaku.


Jak wyhodować słodkie arbuzy na balkonie CZYTAJ TUTAJ

Rozmaryn lekarski – kiedy i jak siać

Najlepszy termin na siew to marzec i kwiecień. Rozmaryn lekarski wschodzi dość słabo. Starsze egzemplarze można rozmnażać  sadzonek.

Rozmaryn lekarski to krzewinka nie zrzucająca liści na zimę. Mocno pachnie. Jest przyprawą i ziołem.


Rozmaryn lekarski (Rosmarinus officinalis) to wspaniała przyprawa, jedna z moich ulubionych. Mała gałązka rozmarynu, dodana do smażenia czy pieczenia sprawia, że danie niesamowicie pachnie. To także zioło o różnych zastosowaniach – odmładzającym, wygładzającym skórę, wzmacniającym odporność.

Rozmnażanie rozmarynu z nasion jest trochę kłopotliwe. Nasiona dość słabo wschodzą, muszą mieć ciepło. Rozmaryn to roślina wieloletnia. Potem można go łatwo rozmnażać z sadzonek i przez podział kęp.

Termin siewu

Rozmaryn lekarski najlepiej siać wiosną (w marcu i kwietniu) do skrzynek. Teoretycznie można też siać jesienią (we wrześniu i październiku) od razu do gruntu. Rozmaryn z jesiennego siewu wschodzi dopiero w kwietniu lub maju następnego roku (w zależności jak ciepła jest pogoda). Gdy w maju zdarzą się większe przymrozki, może – niestety – przemarznąć.

Ziemia

Rozmaryn lekarski dobrze rośnie w przeciętnej, a nawet słabej ziemi. Powinna być lekka, piaszczysta, przepuszczalna. Posiany rozmaryn podlewa się delikatnie, by nie zniszczyć delikatnych siewek. Ogólnie rozmaryn nie lubi nadmiaru wody.

Głębokość siewu

Nasiona rozmarynu sieje się bardzo płytko, maksymalnie na 0,5 cm. Najlepiej rozsypać je na powierzchni i przyklepać dłonią albo delikatnie przyprószyć ziemią.

Rozstaw nasion

Nasiona można siać w rzędach albo rozsypać po całej powierzchni, np. skrzynki. Można siać gęsto. Rozmaryn wschodzi słabo. Jeśli wzejdzie połowa posianych nasion, to można mówić o świetnym wyniku. Zdarza się, że na całą paczkę nasion wzejdzie tylko kilka rozmarynów. Niekoniecznie to wina producenta nasion. Po prostu ten typ tak ma.

Gdy młode rozmaryny dorosną do 3-5 cm, można je przesadzić do osobnych doniczek lub do gruntu.

Kiełkowanie

Rozmaryn lekarski zachowuje zdolność kiełkowania zaledwie 2 lata. Nasiona, nawet jeśli są świeże, i tak wschodzą nie wszystkie (około 50% lub mniej). Dlatego nasion nie warto trzymać na kolejne sezony.

Aby wzejść, rozmaryn lekarski musi mieć KONIECZNIE ciepło – co najmniej 18-20 stopni Celsjusza oraz słońce. W chłodnych i ciemnych mieszkaniach kiełkuje słabo.
Najlepiej rozmaryn wschodzi na nasłonecznionych parapetach w domu. Pierwszych zielonych listków rozmarynu można się spodziewać po około 10 dniach.

Gdzie sadzić

Rozmaryn lekarski można uprawiać w donicach oraz gruncie, m.in. w ogródku ziołowym, warzywniku, na rabatach kwiatowych. Wydziela olejki eteryczne, które chronią, np. kapustę, przed szkodnikami.

Rozmaryn lekarski uprawiany w donicy.

Stanowisko

Rozmaryn lekarski najlepiej rośnie w słońcu. Toleruje lekkie zacienienie. W moim ogrodzie jest posadzony od zachodu.

Mrozoodporność

Rozmaryn lekarski ma opinię rośliny wrażliwej na mróz. Jednak z drugiej strony był uprawiany w Polsce przez wieki w ogrodach. Moim zdaniem wynika to z braku odmian rozmarynu przystosowanych do polskiego klimatu. Kupuje się nasiona trochę na chybił trafił. Po prostu tradycja uprawy rozmarynu zanikła w Polsce, a warto do niej wrócić.

Piękne, wieloletnie rozmaryny widziałam m.in. w Białymstoku, Łodzi, Warszawie, Wrocławiu. Zimę spędzały bez okrycia. W moim ogrodzie rozmarynu też nie okrywam na zimę. Po zimie ma lekko zszarzałe niektóre listki. Jednak szybko wracają do ładnego wyglądu.

Rozmaryn lekarski zimą.

Warto wiedzieć


  • Rozmaryn lekarski to przyprawa i zioło lecznicze. Ma m.in. właściwości odmładzające. Okłady z rozmarynu stosowano kiedyś na poprawę słuchu i piękną cerę, a popiół – do czyszczenia zębów.
  • Inne nazwy rozmarynu lekarskiego: Rosmarinus officinalis, Rozmaryn apteczny.


Kiedy i jak głęboko siać inne zioła CZYTAJ TUTAJ

Domek dla pszczół samotnic – z czego zrobić

Taki domek można zrobić z resztek budowlanych, trzciny, a nawet skorup ślimaków. Wiosną i latem zamieszkają w nim pszczoły samotnice, a zimą – biedronki.

Domek dla pszczół samotnic warto wieszać np. na drzewach owocowych. Pszczoły samotnice dokładnie oblatują kwiaty blisko gniazda.


Pszczoły samotnice są mniej znane niż pszczoły miodne. I nie dlatego, że rzadko występują lecz po prostu prowadzą bardziej skryty tryb życia. Gdy w ogrodzie mają miejsce do gniazdowania, zapylają także w nim kwiaty. Duże zbiory pomidorów, ogórków, winogron i innych owoców – gwarantowane.

Pszczół samotnic nie należy się bać. Domki, które zamieszkują, nie huczą tak jak ule pszczoły miodnej. Wręcz trudno zauważyć, że pszczoły samotnice już w nich mieszkają. Nie tworzą rodzin.

Domki najlepiej wywieszać i wystawiać w ogrodzie w pierwszej połowie kwietnia, bo wtedy pojawiają się pierwsze pszczoły samotnice szukające miejsca na gniazda. Można też później. Na domki pszczoły samotnice mają zapotrzebowanie cały sezon. Zimą zaś domki są schronieniem dla biedronek.

Duży domek dla owadów zapylających, biedronek i innych owadów pożytecznych w ogrodzie. Siatka z drobnymi oczkami chroni owady przed ptakami.

Dlaczego warto mieć w ogrodzie pszczoły samotnice?

1. Pszczół miodnych, zwłaszcza w miastach, jest za mało, by skutecznie zapyliły wszystkie kwiaty. Pszczoły samotnice świetnie uzupełniają te braki kadrowe.

2. Pszczoły samotnice w ogóle nie potrzebują opieki człowieka, np. dokarmiania. Jedyne, co trzeba im zapewnić, to miejsce do składania jaj, czyli domek.

3. Zaletą pszczół samotnic jest ich skłonność do zbierania pokarmu blisko gniazda lub gniazd (mogą ich mieć po kilka). Pszczoły samotnice, tak jak trzmiele, oblatują kwiatek po kwiatku w najbliżej okolicy. Co ważne, zbierają pokarm także z kwiatów mniej atrakcyjnych, na których pszczoły miodne nie zawsze mają ochotę siadać.

Pszczoły miodne, które żyją w wielkich rodzinach w ulach, mają bowiem inną taktykę zbierania pokarmu. Dzięki mowie ciała, informują inne pszczoły, gdzie warto polecieć. W efekcie pszczoły miodne najchętniej zbierają pokarm tam, gdzie jest dużo atrakcyjnych dla nich kwiatów. Do małych ogródków trafiają raczej na zwiady, często trochę przypadkiem. Poza tym pszczoły miodne nie odwiedzają równie chętnie wszystkich roślin, np. grusz.

Domek dla pszczół samotnic zrobiony m.in. z trzciny, cegły dziurawki i połamanych dachówek ceramicznych. 

Jak zrobić domek dla pszczół

Najwygodniej kupić domek dla pszczół samotnic. Są domki do zawieszenia (małe) oraz duże (stojące).

Domek dla pszczół samotnic można łatwo zrobić. Potrzebne są:


  • Trzcina (słoma się nie nadaje, bo jest za cienka i pszczoły się w niej nie mieszczą)
  • Glina
  • Doniczki ceramiczne 
  • Cegły dziurawki
  • Dachówki ceramiczne lub cementowe
  • Kawałki drewna nawiercone na głębokość ok. 20 cm (szerokość otworów 6-10 mm)
  • Muszle ślimaków (puste i duże)


Materiały umieszcza się np. w starym, nieużywanym ulu lub meblu. Na domek dla pszczół samotnic można też przerobić karmnik dla ptaków. Ogólnie pszczoły samotnice lubią gniazdować we wszelkich rurkach, w tym w zakręconych muszlach, np. ślimaków winniczków. Preferują trzcinę, ceramikę i drewno. Taki domek dla pszczół samotnic to także dekoracją ogrodu.

Pomysł na gniazdka pszczele z gliny. Wysoką doniczkę wypełnia się mokrą gliną i robi patykiem długie dziury. Pszczoły samotnice uwielbiają taki norki dla swoich dzieci. W papierze falistym obok chętnie zimują np. biedronki.


Warto wiedzieć


  • Pszczoły samotnice to nazwa ogólna, obejmująca wiele gatunków owadów zapylających. Wśród nich są m.in. miesiarki, murarki, pszczolinki, smukliki. Nie ma większego znaczenia, które pszczoły samotnice zamieszkają w domku ogrodowym. Wszystkie są bardzo pracowite.
  •  Jak to w przyrodzie: różne pszczoły samotnice też podkradają sobie co lepsze miejscówki w domkach. Niektóre nawet podrzucają sobie jaja, tak jak kukułki. 
  • Pszczoły samotnice nie zbierają miodu, jak pszczoły miodne, który można zjadać. W ogrodzie są potrzebne do zapylania kwiatów. 

Jak zrobić domek na zimę dla biedronek CZYTAJ TUTAJ


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...