Translate

Czy można kompostować aksamitki?

Aksamitki mają opinię roślin pułapek niszczących szkodniki w glebie. I to jest prawdziwy fakt. Nie jest jednak prawdą, że nie można ich kompostować.

Aksamitki można kompostować.

Aksamitki to rośliny fitosanitarne. Ich korzenie wydzielają biobójczy alfa-tertienyl, który działa niekorzystnie m.in. na nicienie żyjące w ziemi ogrodowej. Nicienie są malutkie, bardzo trudne do zauważenia.

W ziemi mieszkają zarówno nicienie pożyteczne dla człowieka, jak i szkodniki, którym smakują zwłaszcza buraki, kapusta i szpinak, ale potrafią też błyskawicznie zniszczyć np. floksy wiechowate. Nicienie pożyteczne zaś sprzedają nawet sklepy ogrodnicze! Wpuszcza się je np. do szklarni.😊

Gdy w warzywniaku ciągle, rok po roku, na małej powierzchni uprawia się te same warzywa, szkodliwe nicienie mnożą się bardzo szybko, np. mątwik burakowy. Najłatwiej obecność nicieni poznać właśnie na burakach – są słabe i mają charakterystyczną brodę z drobnych korzeni „jak u drwala”.

Dlatego tak ważne jest, by szczególnie w warzywniku sadzić też rośliny czyszczące ziemię z nicieni, np. aksamitki.

Biobójcze działanie

Aksamitki nie wyłapują nicieni i nie trzymają ich w korzeniach jak w pułapce. Nicienie niszczy alfa-tertienyl, który wydziela się z korzeni. Substancja ta działa także, jeśli aksamitki wrzuci się z korzeniami do kompostownika. Warunek: aksamitki muszą być jeszcze zielone (żywe, na raczej na wpółżywe), czyli nie przemrożone i nie zaschnięte.

To oznacza, że alfa-terienyl może też niszczyć w kompostowniku zarówno nicienie szkodniki, jak i nicienie pożyteczne, które biorą udział w kompostowaniu. I stąd pewnie mniemanie, że aksamitek nie wolno wrzucać do kompostownika. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że aksamitki trzeba spalić lub wyrzucić do śmietnika…

Co ciekawe, biobójczy alfa-tertienyl jest wrażliwy na promieniowanie UV, czyli światło słońca. Przestaje działać, gdy aksamitki poleżą kilka dni na wierzchu kompostownika.

Korzenie aksamitek wydzielają biobójczy alfa-tertienyl.

Jednak wrzucać

Nie należy się więc przejmować się biobójczym działaniem aksamitek w kompostowniku. Jeśli trzeba, można aksamitki wrzucać do kompostu. Choć nie zaszkodzi ich kilka dni nie przykrywać np. chwastami.

Jeszcze korzystniej przekwitłe aksamitki przekopać w ogrodzie, jak zielony nawóz. Oczywiście z korzeniami. Najlepiej w miejscu gdzie planowana jest uprawa np. szpinaku, kalafiorów,  kapusty, buraków. Biobójczy alfa-tertienyl jeszcze lepiej „zdezynfekuje” ziemię.

Aksamitka rozpierzchła

Fitosanitarne rośliny

Nie tylko aksamitki niszczą szkodliwe nicienie. To m.in. facelia błękitna, gorczyca biała (ale tylko niektóre odmiany), rzepik, rzodkiew oleista. Aksamitka jest z nich najpiękniejsza.😍

Aksamitki różnią się między sobą siłą biobójczego działania. Za najlepsze na nicienie są uważane aksamitki wzniosłe i aksamitki rozpierzchłe.

Aksamitka wzniosła


Z aksamitek można robić preparat do moczenia cebul kwiatów i rozsady przed sadzeniem. 

Więcej CZYTAJ TUTAJ

Rośliny na sen – co zamiast tabletki

Pomagają zasnąć lub wręcz odwrotnie. Rośliny na sen są stosowane od wieków. Niektóre mogą wywoływać sny miłe, inne – straszne.

Jedni mają problem z zasypaniem. Inni wręcz przeciwnie – nie chcą spać, bo np. muszą pracować w nocy albo uczyć się do egzaminu. Czasami, gdy sen przychodzi, męczą koszmary. To problemy stare jak świat. 

Rośliny na sen są używane od wieków. Pomagają zasnąć lub odganiają sen. Z roślinami i snem wiąże się wiele przesądów. Zamiast sięgać po tabletki warto dorzucić niektóre rośliny np. do kolacji albo mieć w sypialni.

Arcydzięgiel litwor

Arcydzięgiel był kiedyś ziołem „na wszystko” – od czarów, przez przeziębienie, aż po sen. Wierzono, że jego zapach „Sny straszliwe odpędza”.

Arcydzięgiel litwor
-----------------------------------

Biedrzeniec anyż

Zioło ułatwiające zasypianie. Nie wystarczy go zjeść. Biedrzeniec anyż powinien być ustawiony w sypialni, np. w wazonie. Dawniej brano go nawet do łóżka i układano przy głowie. Jego zapach miał też zapobiegać sennym koszmarom.

Biedrzeniec anyż
-----------------------------------

Bób

Kiedyś mawiano, że bób „sprowadza dziwne sny”. W XXI wieku wiadomo, że jest bardzo zdrowy dla mózgu. Zawiera m.in. naturalną lewodopę zalecaną w chorobie Parkinsona.

Bób
----------------------------------

Bylica boże drzewko

Gałązka pod poduszką „sen przywraca”.

----------------------------------

Cząber

To zioło dla tych, którzy za długo lubią leżeć w łóżku i drzemać godzinami. Cząber „chciwość zbyteczną spania oddala”.

Cząber
----------------------------------

Grzybień (Lilia wodna)

Grzybienie rosną w wodzie i nie jest łatwo je zebrać. Od dawien dawno trudzono się nieprzypadkowo. W wodzie z grzybieniami moczono nogi, by pozbyć się bezsenności oraz snów erotycznych. Dla jeszcze lepszego efektu do sypialni zabierano kurzą łapkę.😊

Grzybień (Lilia wodna)
---------------------------------

Kolendra

To wspaniałe, aromatyczne zioło. Nie tylko dobrze smakuje, ale ma właściwości odmładzające oraz „sen wdzięczny czyni”. Dawniej ostrzegano jednak, że kolendra za często jedzona „szaleństwo sprowadza”.

Kolendra
--------------------------------

Koper ogrodowy

Kiedyś to był nr 1 jako lek na zasypianie i chrapanie. Koper stosowano „przeciwko snom niespokojnym i rzucaniu się w czasie snu”.

Nie wystarczy jednak zjeść koper przed pójściem do łóżka. Trzeba go ustawić w wazonie w sypialni albo przynajmniej świeżym sokiem posmarować skronie i nos. Dawno temu sypiano nawet w wieńcach kopru na głowie, a chrapiącym wkładano go pod poduszkę.

Koper ogrodowy
-------------------------------

Mięta

Zapach świeżej mięty sprawia, że się  nie zasypia. Jej zapach utrudnia zasypianie.

Mięta
------------------------------

Ogórecznik lekarski

Bardzo łatwe w uprawie zioło. Ogórecznik to po łacinie borago, a „boragowa wódka serce posila, duchy serdeczne rozjaśnia, sny groźne odejmuje, myśl dobrą czyni”.

Ogórecznik lekarski
------------------------------

Rukiew wodna (rzeżucha wodna)

Sok zmieszany z octem był kiedyś sposobem na czuwanie w nocy. Dozorcy czy strażnicy smarowali nim skronie, by nie zasnąć.

------------------------------

Sałata

Dziś sałata jest tylko warzywem. Dawniej używano jej także na sen. Liście gotowano i w takiej wodzie moczono nogi przez pójściem do łóżka.

Sałata
-----------------------------

Tymianek cytrynowy 

W Polsce tymianek cytrynowy (macierzanka cytrynowa) nie jest aż tak popularny jak w krajach anglosaskich. Stosowany jest jako tradycyjny środek ułatwiający zasypianie. Tymianek cytrynowy wkładano np. do poduszek.

Tymianek cytrynowy
----------------------------

Wierzba

Aby szybko zasnąć, dawniej zalecano mycie nóg z liśćmi wierzby (trzeba je zalać gorącą wodą). Obmywano też chorych, zwłaszcza gorączkujących, by mogli spokojnie zasnąć i zdrowieć.

Gałązki wierzby można wstawić do wazony w sypialni, bo ich „Woń sen spokojny sprowadza”.

Wierzba


Cytaty pochodzą z „Zielnika czarodziejskiego” Józefa Rostafińskiego z 1893 roku.

Zasolona ziemia – jak ratować pomidory

Nawet niewielka ilość soli kuchennej niszczy rosnące pomidory. Przyczyny zasolonej ziemi mogą być różne. To przykład z solonymi łupinami słonecznika. I sposób ratowania pomidorów.

Sól do ziemi w ogrodzie dostaje się z posypywanych nią chodników i ulic. Jest też w kompoście, jeśli wrzuca się do niego solone resztki kuchenne, np. solone ziemniaki.

Do moich pomidorów, rosnących w donicach, sól trafiła z łupinami słonecznika. Wystarczyła zaledwie jedna, mała paczka solonego słonecznika (a właściwie jego łupin), by prawie padły dwa piękne pomidory.

Ziemię w donicy z pomidorem zasoliły łupiny słonecznika. Były rozsypane jako ściółka chroniąca przed nadmiernym wysychaniem i nagrzewaniem się ziemi. 

Łupiny z łuskanego słonecznika zbieram i używam od lat do ściółkowania warzyw uprawianych w donicach, głównie pomidorów i papryki. W moim domu soli prawie się nie używa. Nie kupuje się też solonego słonecznika.

Zdarzyło się jednak raz, że ktoś pomyłkowo kupił małą paczkę solonego słonecznika, zjadł i – jak zwykle – oddał mi łupiny do ściółkowania warzyw. Nieświadoma, że są słone, łupinami wyściółkowałam dwa pomidory tej samej odmiany Pokusa (wysokie koktajlowe).

Pomidory od początku rosły niby dobrze, nawet kwitły i zawiązywały owoce, ale miały chorowity wygląd. Pomidory odmiany Pokusa znam bardzo dobrze – rosną jak las. Mimo nawożenia (pokrzywą), ich liście były mniejsze, z żółtymi rozmytymi plamami, wybujałe. Owocowanie zapowiadało się marnie.

Tak wyglądały pomidory rosnące w ziemi z solą kuchenną.

Liście zasolonego pomidora wyglądały na zdrowe lecz niedożywione.

Starsze liście zasolonych pomidorów miały żółte, rozmyte plamy.

Kwiatów i owoców na zasolonych pomidorach było mniej niż normalnie.

Początkowo podejrzewałam, że to wina ziemi kompostowej. Sądziłam, że była za kwaśna z powodu wrzucenia do kompostownika zbyt dużej ilości igliwia sosny.

Dopiero po 7 tygodniach od posadzenia pomidorów zorientowałam się, że to może być wina słonej ściółki ze słonecznika. Zrobiłam śledztwo w rodzinie i faktycznie raz jeden była kupiona mała paczka solonego słonecznika do łuskania.

Opracowałam plan odsalania pomidorów, by je uratować. Zakończony sukcesem.😊


1. Usunęłam słoną ściółkę ze słonecznika oraz górną część ziemi (około 2-3 cm).



2. Obficie podlałam pomidory, żeby wypłukać z ziemi jak najwięcej soli kuchennej.



3. Na wierzch nasypałam świeżej ziemi kompostowej.

4. Po 3 dniach zaczęłam zasolone pomidory nawozić tak samo jak inne (pokrzywą).

Regeneracja pomidorów przebiegała błyskawicznie. Po 2 tygodniach od usunięcia soli pomidory zaczęły wypuszczać młode, zdrowo wyglądające liście. Po miesiącu trudno było poznać niszczycielską działalność soli.

Zasolone pomidory 2 tygodnie po kuracji.

Te same pomidory miesiąc później.

Plon uratowałam całkiem spory. Nie był jednak aż tak duży, jak z pomidorów rosnących bez przygody z solą. Pomidory później zaczęły owocowanie. Smak owoców z zasolonych krzaków był dobry.

Owoców było mniej niż normalnie, ale i tak dużo,

Pomidorki zebrane z zasolonych krzaków.

Nie mam pojęcia, ile soli kuchennej może być w małej paczce z nasionami słonecznika do łuskania. Łyżeczka? Wniosek jest jeden: trzeba uważać na solone resztki kuchenne. Nie nadają się ani na ściółkę, jak słone łupiny słonecznika, ani na kompost, jak słone sałatki czy gotowane ziemniaki.






Wrzos i wrzosiec – jak odróżnić

Są tak do siebie podobne, że nie jest łatwo je odróżnić. Wrzos i wrzosiec kwitną w innych terminach. Trudniej uprawiać wrzos, łatwiej – wrzosiec.

Wrzos i wrzosiec są bardzo podobne. Ten na zdjęciu to wrzosiec, który kwitnie wiosną.

Wrzos (Calluna) i wrzosiec (Erica) to popularne rośliny ozdobne. Są tanie, więc uprawia się je często jako rośliny sezonowe (przez kilka tygodni), zarówno w ogrodach, jak i na balkonach.

Wrzos i wrzosiec należą do tej samej rodziny wrzosowatych. Mają podobne wymagania, ale nie identyczne. Można je sadzić obok siebie. Trudniejszy w uprawie jest wrzos niż wrzosiec.

Wrzos i wrzosiec – różnice


Pora kwitnienia

Najłatwiej wrzosy i wrzośce odróżnić po porze kwitnienia:

  • Wrzosy – kwitną od sierpnia do października (w zależności od odmiany). Zdarza się, że czasem zakwitają nawet w lipcu. Pełnia kwitnienia wrzosów przypada na wrzesień, czyli jesień.
  • Wrzośce – kwitną od lutego do kwietnia (w zależności od odmiany). Pełnia kwitnienia wrzośców przypada na marzec, czyli wiosnę.


Wrzos kwitnie jesienią

Wrzosiec kwitnie wiosną.

Kwiaty

Wrzos i wrzosiec mają kwiaty w podobnych kolorach: białym, różowym, fioletowym.

  • Kwiaty wrzosów - są zwykle drobniejsze niż wrzośców. U wielu odmian zawsze pozostają w pączkach (nie rozwijają się i nigdy nie zawiązują nasion). 
  • Kwiaty wrzośców – są najczęściej większe niż wrzosów. Wyglądem przypominają dzwoneczki.


Kwiaty wrzosu

Kwiaty wrzośca

Liście

Wrzosy i wrzośce są zimozielone. Nigdy nie zrzucają liści na zimę.

  • Liście wrzosów – są drobne, łuskowate, szorstkie w dotyku. Zimą przebarwiają się w odcieniach kolorów żółtego, czerwonego, szarego (w zależności od odmiany). Dzięki temu są ozdobne bardzo długo.
  • Liście wrzośców – wyglądają jak miniaturowe igły, np. świerków. Nie są kłujące. Zimą liście wrzośców szarzeją. Po kwitnieniu zaś tworzą zielone kobierce, przypominające z daleka trawnik.


Liście wrzosu

Liście wrzośca

Występowanie

W ogrodach uprawia się różne gatunki wrzosów i wrzośców oraz ich mieszańce. Niektóre z nich rosną dziko w Polsce, np. wrzos zwyczajny i wrzosiec bagienny.

Wymagania

Wrzos i wrzosiec mają podobne wymagania. Teoretycznie nie są trudne w uprawie, ale jeśli zapewni się im kwaśną ziemię.

Szczególnie kwasolubny jest wrzos. Mu się mieć bardzo kwaśną ziemię (ph 3,5-5). W innej ziemi jest rośliną sezonową, czyli zwykle tylko na jesień (potem trzeba go wyrzucić).

Wrzośce są bardziej tolerancyjne co do ziemi. Też lubią, aby była kwaśna, ale nie aż tak bardzo (pH 4,5-6). Poza tym wrzośce nie potrzebują tak dużo słońca jak wrzosy. Dzięki temu łatwiej im zapewnić odpowiednie warunki.



Nawóz z pokrzywą ze sklepu – test na papryce słodkiej

Gnojówka z pokrzywy czy nawóz z pokrzywą ze sklepu? Oto test nawożenia na papryce słodkiej posadzonej w donicach.

Papryka słodka Oda uprawiana w donicach na pokrzywie.

Bez solidnego nawożenia nie da się uprawiać papryki w donicach na balkonie czy tarasie. Bardzo dobra do tego jest gnojówka z pokrzywy. Nie zawsze jednak jest możliwość jej przygotowania, a poza tym śmierdzi gnojem. Za ten zapach sąsiedzi z innych balkonów mogą znienawidzić.

Gotowy nawóz z pokrzywą ze sklepu, bez nieprzyjemnego zapachu, dostałam w prezencie od Happy Garden. Receptura, jak przeczytałam na ulotce, jest niemiecka. Nawóz zawiera pokrzywę oraz wyciągi innych roślin. Ale czy działa podobnie jak gnojówka ze świeżej pokrzywy? 

Zrobiłam test porównawczy na papryce słodkiej i chili oraz pomidorach. 

Wyniki testu na papryce chili CZYTAJ TUTAJ

Gotowy nawóz z pokrzywą. Oprócz pokrzywy zawiera też wyciągi innych roślin.

Oto doświadczenie z papryką słodką. Do testu wybrałam odmianę fioletową Oda. W donicach paprykę Odę uprawiam od lat. Lubię ją za odporność,  smaczne owoce, niezawodne plonowanie.

Jedną paprykę nawoziłam tylko gnojówką z pokrzywy (zebraną na łące), a drugą – gotowym nawozem z pokrzywą Happy Garden (czyli ze sklepu). Papryki były zasilane co 3-4 dni, zawsze w tym samym czasie.

Obie papryki miały identyczne warunki od nasionek. Rozsadę wyhodowałam na parapecie.



Dla papryki przygotowałam takie same donice zrobione z białych koszy na śmieci z IKEA. Napełniłam  je ziemią kompostową.


Papryki posadziłam w osobnych donicach 20 maja. Jedna sadzonka papryki była trochę większa od drugiej. Zaznaczyłam ją białą tabliczką, bo przeznaczyłam ją do nawożenia gotowym nawozem.

Papryka mniejsza bez tabliczki została wytypowana do zasilania gnojówką z pokrzywy zebranej na łące (robiłam ją w ogrodzie).



Po lewej: papryka mniejsza przeznaczona do nawożenia gnojówką z pokrzywy. Po prawej: papryka większa - do zasilania gotowym nawozem, którego jednym z głównych składników jest pokrzywa (w teście z papryką chili zrobiłam odwrotnie). 

Papryki ustawiłam od południa. Rosły w tym samym tempie.


W połowie czerwca obie papryki zaczęły kwitnąć i zawiązywać pierwsze owoce. Niestety, 20 czerwca zniszczył je wielki grad.

Na szczęście stały pod dachem, więc – choć mocno połamane – ocalały (większość warzyw w gruncie została zniszczona do korzeni). Bardziej ucierpiała papryka nawożona gotowym nawozem.

Papryka po gradobiciu.
Na resztki liści papryki rzuciły się ślimaki, mimo że grad ciągle leżał.

Po gradobiciu papryki jednak szybko się zregenerowały. Zdjęcie poniżej zrobiłam ok. 3 tygodnie później. Postrzępione liście to uszkodzenia przez grad. Sądzę, że pokrzywa pomogła papryce odrosnąć po zniszczeniach.

Obie papryki otrzymały identyczne podpórki z bambusa. Odmiana Oda jest średnio wysoka, ale przewraca się pod ciężarem owoców, gdy rośnie w donicy.



Pod koniec lipca obie papryki zaczęły owocować. Na krzaku zasilanym gnojówką z pokrzywy było  około 20 sztuk papryk, zaś zasilanym gotowym nawozem ze sklepu – prawie 25, ale trochę mniejszych. Wagowo zbiory z obu krzaków były podobne.

Papryka z pokrzywą zasilana gotowym nawozem.

Papryka Oda zasilana gnojówką z pokrzywy zebraną na łące.

Różnicę zauważyłam w kolorze liści. Krzak zasilany gnojówką z pokrzywy miał liście jaśniejsze niż zasilany gotowym nawozem. Nie zauważyłam jednak, aby miało to wpływ na zdrowotność krzaków.

Po lewej stronie: liście pokrzywy zasilanej gnojówką z pokrzywy. Po prawej stronie: liście pokrzywy zasilanej gotowym nawozem.


Do końca sezonu obie papryki nie miały śladu chorób (nie stosowałam żadnych oprysków). Po oberwaniu owoców krzaki trafiły do kompostownika. Resztki ziemi zaś dostały liliowce. 😊

Nawóz z pokrzywą ze sklepu – test na papryce chili

Gotowy nawóz z pokrzywą ze sklepu to nowość. Czy rzeczywiście jest skuteczny? Oto test zrobiony na papryce chili uprawianej w donicach. 

Tak wygląda gotowy nawóz z pokrzywą i innymi roślinnymi składnikami. Test skuteczności był robiony od maja do sierpnia. 


Gnojówka z pokrzywy to świetny nawóz do warzyw, kwiatów, ziół. Jej przygotowanie nie jest trudne, ale trzeba:

1.Udać się w miejsce, gdzie pokrzywa rośnie;
2.Nazbierać pokrzywy (koniecznie niekwitnącej);
3.Zalać pokrzywę wodą i przefermentować.

Na każdym etapie piętrzą się – na pozór drobne – trudności: trzeba wyjść z domu, znaleźć pokrywę, zabrać rękawiczki, czekać na fermentację. A na koniec – zapach gnoju, który nie każdy jest w stanie znieść, np. gdy gnojówkę z pokrzywy robi się na balkonie.

Dlatego gotowy nawóz z pokrzywą ze sklepu, który nie śmierdzi, bardzo mnie zainteresował. Dostałam go w prezencie od Happy Garden. Oprócz pokrzywy zawiera też wyciągi innych roślin.

Na blogu Niepodlewam nie polecam niczego, do czego sama nie mam przekonania. Nawóz poddałam testowi od maja do sierpnia na papryce chili i słodkiej oraz pomidorach. To warzywa żarłoczne, które – gdy nawóz jest słaby – kiepsko rosną i plonują. Ich nie da się oszukać.

Oto doświadczenie z papryką chili. Wybrałam bardzo ostrą odmianę Cayenne Long Slim Red.

Jedną roślinę nawoziłam wyłącznie gnojówką z pokrzywy (zebraną na łące), a drugą – gotowym nawozem z pokrzywą Happy Garden (czyli ze sklepu). Papryki były nawożone co 3-4 dni, tyle samo razy (jednocześnie).

Przygotowałam dwie identyczne donice zrobione z białych koszy na śmieci z IKEA.



Donice napełniłam taką samą ziemię kompostową. W każdej posadziłam – 20 maja - po jednej papryce chili Cayenne Long Slim Red.



Jedna sadzonka papryki była trochę większa od drugiej. Miała też zawiązane pąki kwiatowe. Tę wytypowałam do nawożenia łąkową pokrzywą. Mniejsza papryka chili zaś została wytypowana do nawożenia gotowym nawozem z pokrzywą.

Aby się nie pomylić w następnych tygodniach, paprykę chili zasilaną nawozem ze sklepu zaznaczyłam białą tabliczką.



Obie papryczki chili otrzymały paliki oraz ściółkę z łupin słonecznika.



Papryczki chili rosły tak samo super, pięknie kwitły i zawiązywały pierwsze owoce, ale 20 czerwca zniszczył je wielki grad. Bardziej ucierpiała papryka nawożona gotowym nawozem z pokrzywą. Sądziłam, że z doświadczenia już nic nie wyjdzie.

Grad spadł w czerwcu. Leżał w ogrodzie przez kilka godzin. 

Jednak papryki bardzo szybko się zregenerowały. Na zdjęciu poniżej widać, jak wyglądały 2 tygodnie po gradobiciu. Te dziury w liściach i trochę łyse pędy to właśnie z powodu gradu.

Papryka chili 2 tygodnie po gradobiciu: po lewej stronie - zasilana gotowym nawozem z pokrzywy, a po prawej - gnojówką z pokrzywy zebranej na łące.


W połowie lipca obie papryki chili zaczęły owocować. Na każdym krzaku doliczyłam się po około 50 sztuk papryczek (każda ma po około 10 cm długości), mimo że krzak nawożony gotowym nawozem z pokrzywą miał trochę gorszy start (był mniejszy) oraz bardziej go zniszczył grad.

Owocująca papryka chili - ta była nawożona gotowym nawozem z pokrzywy ze sklepu.

Ta papryka chili była zasilana gnojówką z pokrzywy zbieraną na łące.


Zbiorów jeszcze nie koniec, bo papryki ciągle kwitną i pojawiają się kolejne owoce.

Z plonu jestem bardzo zadowolona. Papryczki rozdaję na prawo i lewo, bo nie da rady tego zjeść w kilka osób przez rok. Odmiana Cayenne Long Slim Red ma bowiem 50.000 w skali Scoville`a, czyli jest bardzo, bardzo ostra.

Papryka chili wyhodowana na pokrzywie.

Nie widzę różnicy między papryką chili nawożoną gnojówką z pokrzywy zebranej na łące, a zasilaną gotowym nawozem z pokrzywą. Stan zdrowia obu testowych papryk oceniam na świetny. Żadna nie była niczym pryskana od szkodników i chorób.

Różnicę zauważyłam w przypadku papryki słodkiej – ale o tym w kolejnym poście.😊

Jak wypadł ten sam test nawożenia z papryką słodką CZYTAJ TUTAJ

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...