Translate

Rośliny na pluskwy – zwalczanie domowymi sposobami

Pluskwy bywają wakacyjną pamiątką. Można je przywieźć do domu nawet z 5-gwiadkowego hotelu. Dawniej walczono z nimi przy pomocy roślin o właściwościach trujących lub odstraszających.

Pluskwa domowa to pasożyt odżywiający się krwią człowieka. Najbardziej lubi mieszkać w łóżkach. Problem pluskiew jest odwieczny. Do legendy przeszło łóżko króla Francji Ludwika XIV – kosztowne, a zarazem pełne pluskiew właśnie.

Przez ostatnie kilkadziesiąt lat mało kto słyszał o pluskwach (podobnie jak o kleszczach). Gdy Polacy rozjechali się po świecie, zaczęli przywozić w bagażu różne niespodzianki do domu😱 – i temat pluskiew powrócił.

Dezynsekcja, pułapki lepowe, wietrzenie pościeli na słońcu oraz pranie to najpopularniejsze metody walki z pluskwami. Stosować można też rośliny odstraszające i trujące.😎 

Kolendra siewna

„Kładzione pod pościel wytraca pchły i pluskwy” – pisał Józef Rostafiński w „Zielniku czarodziejskim” w 1893 roku.

Kolendra siewna była uważana za najlepsze zioło na pluskwy. To poza tym świetna, smaczna roślina przyprawowa i zioło. Jest znakomita do owoców morza, sałatek, mięsa, wędlin. Ma działanie odmładzające.

Karczoch  

To kolejna roślina jadalna, której używano również do walki z pluskwami.

„Ścieląc liściem łóżko albo nacierając go sokiem, pluskwy wytrąca” – to rada także z „Zielnika czarodziejskiego” z 1893 roku.

Obecnie karczoch jest uważany za wykwintne warzywo. W ogrodach spotykany jest rzadko. Dawniej był popularny, gdyż traktowano go jako zioło. Jedzenie karczochów miało zapewnić narodziny syna. Liście i sok karczochów zaś wykorzystywano do pozbycia się pluskiew w łóżkach.

Macierzanka piaskowa

Często jest sadzona na skalniakach jako roślina ozdobna. Macierzankę piaskową polecano do ochrony przed ukąszeniami owadów już w XVI wieku. Była też składnikiem kadzideł.

„Ciało sokiem namazane jest wolne od jadowitych ukąszeń” – twierdził Szymon Syreniusz, słynny lekarz i botanik, w swoim „Zielniku”, który ukazał się w 1613 roku.

Dziś już nie trzeba wyciskać soku. W sklepach zielarskich można kupić olejek eteryczny z macierzanki piaskowej.

Macierzanka piaskowa to także zioło przyprawowe. Dawniej dodawano ją do potraw w czasie żniw. Dzięki temu zmieniał się zapach skóry pracujących w polu, który odstraszał owady.

Obrazki plamiste

To roślina trująca, uprawiana jako ozdobna w ogrodach.

Dawniej używano obrazków plamistych do okadzenia domu przeciwko robactwu.

„Dym wszelkiej gadzinie przeciwny, drętwieje całkiem od niego” – radził „Zielnik czarodziejski” z 1893 roku.

Obrazki plamiste

Orzech włoski

Świeże liście orzecha włoskiego nie przegonią pluskiew.

Takie właściwości ma odwar z liści orzecha włoskiego – niszczy pluskwy oraz wołki zbożowe. Polecał go w książce z 1778 roku „O roślinach, ich utrzymaniu, rozmnożeniu i zażyciu” ks. Krzysztof Kluk – słynny polski botanik.

Więcej o właściwościach orzecha CZYTAJ TUTAJ

Orzech włoski

Ruta zwyczajna

To zioło, które kiedyś musiało być w sypialni, kurniku, owczarni, ogrodzie, apteczce… Rutę zwyczajną stosowano również na domowe robactwo.

„Kto się okładzie rutą, żaden jadowity owad nie ukąsi takiego” – można przeczytać w dziale jady i trucizny „Zielnika czarodziejskiego” z 1893 roku.

Więcej o właściwościach ruty CZYTAJ TUTAJ

Ruta zwyczajna

Olej dziurawcowy - jak zrobić krok po kroku

Z kwiatów dziurawca można łatwo zrobić olej dziurawcowy. Stosuje się go m.in. na zmęczenie, depresję, reumatyzm i jako kosmetyk na ładną cerę.

Gotowy olej dziurawcowy jest czerwony.

Olej dziurawcowy – znany też jako oliwa świętojańska - robi się z kwiatów dziurawca zwyczajnego oraz oliwy z oliwek. Kwiaty dziurawca zbiera się na przełomie czerwca i lipca.

Olej dziurawcowy można dodawać do sałatek. Nadaje się też do masażu, np. kręgosłupa czy stawów. Można też nim smarować suchą, wrażliwą skórę.

Krok 1

Kwiaty dziurawca (mogą być z szypułkami) wkłada się do słoika z pokrywką. Kwiatów nie trzeba ubijać.

Słoik może być mały, średni, duży – jaki się ma. Ważne, aby miał zakrętkę i był przezroczysty.

Kwiaty na olej dziurawcowy zbiera się na przełomie czerwca i lipca.

Krok 2

Drugim składnikiem oleju dziurawcowego jest oliwa z oliwek. Użyć można też np. oleju rzepakowego lub innego. Jednak olej dziurawcowy jest najlepszy w smaku z dodatkiem oliwy z oliwek.

Kwiaty dziurawca zalewa się oliwą z oliwek tak, aby je zakryć.

Kwiaty dziurawca i oliwa z oliwek to składniki oleju dziurawcowego.

Kwiaty dziurawca zalewa się oliwą z oliwek.

Krok 3

NIEZAMKNIĘTY słoik z kwiatami dziurawca, zalanymi oliwą z oliwek, odstawia się w kąt kuchni. Może być np. na lodówce. Powinien stać 5-7 dni.

Zawartość robi się czerwona. Nie przypadkowo jedna z ludowych nazw dziurawca zwyczajnego to krewka Matki Boskiej.

Oliwa z oliwek powinna zakryć kwiaty. Ten kolor zmieni się na czerwony już po kilku dniach.

Krok 4

Słoik trzeba zakręcić i postawić w słonecznym miejscu, np. na parapecie.

Zakręcony słoik z olejem dziurawcowym.

Kilka tygodni olej z dziurawca dojrzewa na słonecznym parapecie.

Mniej więcej po miesiącu olej dziurawcowy jest gotowy do użycia. Jest czerwony, klarowny. Nie ma jakiegoś specjalnego zapachu.

Płyn można przecedzić i kwiatki zużyć do jakiegoś dania. Nie jest to jednak konieczne. Olej dziurawcowy zachowuje świeżość (poza lodówką) nawet do następnego zbioru kwiatów.😎

Warto wiedzieć


  • Dziurawiec zwyczajny można uprawiać w ogrodzie. Raz posiany, zostaje w nim na zawsze. Jest odporny, niewymagający i nie trzeba go podlewać. 


Jak siać dziurawiec CZYTAJ TUTAJ

Dziurawiec zwyczajny w ogrodzie.






Ogród na przydomowej oczyszczalni ścieków

Był rok 1999. Obok nowego domu została założona przydomowa czyszczalnia ścieków z drenażem pod ziemią. Dziś jest na niej ogród Niepodlewam.

Przydomowa oczyszczalna ścieków jest pod ziemią. To właz do głównego zbiornika o pojemności 2,4 metrów sześciennych.

Czy opłaca się mieć przydomową oczyszczalnię ścieków? Zdecydowanie TAK. Ogród Niepodlewam – a właściwie jego połowa - jest założony właśnie na przydomowej oczyszczalni ścieków. To model z podziemnym drenażem - jeden z pierwszych sprzedawanych w Polsce w latach 90. XX wieku.

Na temat przydomowych oczyszczalni ścieków oraz zakładania ogrodów na nich krąży mnóstwo przedziwnych teorii, opinii, mitów, plotek, bajek… 

Po 20 latach użytkowania przydomowej oczyszczalni ścieków stwierdziłam, że czas opisać swoje doświadczenia, z punktu widzenia zwykłego użytkownika. Co roku w czerwcu – w rocznice założenia oczyszczalni przy domu - będę dopisywać kolejne opinie.😎

Własna oczyszczalnia ścieków – jak działa

W Polsce pierwsze przydomowe oczyszczalnie ścieków pojawiły się w sprzedaży w połowie lat 90. XX wieku. Podobnie jak obecnie, można je było założyć tylko tam, gdzie nie ma kanalizacji.
Pamiętam cenę: w 1999 roku przydomowa oczyszczalnia ścieków (dla 4 osób) z montażem kosztowała 5.000 zł. Dla porównania szambo o pojemności 10 m sześciennych to był wtedy wydatek 2.500 zł.

Ostrzegano nas, że przydomowa oczyszczalnia się nie opłaca, szybko się zapcha, będzie śmierdziało w ogrodzie, zatruje ziemię i życie sąsiadów, o uprawie warzyw można zapomnieć, korzenie drzew rozsadzą drenaż, winogrona będą niejadalne itd. itp. Krakanie się nie sprawdziło.

Nasz model oczyszczalni jest bardzo prosty. Główne elementy to zbiornik o pojemności 2,4 m sześciennych oraz drenaż podziemny o długości 48 m.

Do obsługi oczyszczalni nie potrzeba prądu, pomp, tłoczni itp. Wystarczy raz w miesiącu wsypać do sedesu trochę pożytecznych baterii, które kupuje się w sklepie (koszt około 20 zł rocznie). I raz na 2-3 lata wywieźć osad z głównego zbiornika (300 zł).

Woda – oczyszczona przez bakterie – jest odprowadzana przez drenaż do gleby.

Przydomowa oczyszczalnia NIGDY się przepełnia, choćby przyjechał tłum gości.😊

Pożyteczne baterie wsypuje się do oczyszczalni przydomowej raz w miesiącu. Łatwo je kupić w sklepach. Przypominają biały proszek lub otręby - w zależności od producenta. W takiej miarce są miliony pożytecznych bakterii.


Aranżacja ogrodu

Rury drenażowe przydomowej oczyszczalni ścieków zakopuje się zawsze poniżej głębokości przemarzania gleby. Głębokość zależy od lokalnego klimatu. U nas to bodajże 1,3 m.

Teoretycznie 1,3 m to niewiele dla korzeni drzew. Dlatego na drenażu nie zaleca się sadzenia roślin korzeniących się głęboko. W ogrodzie Niepodlewam to był spory problem na początku. Połowę działki  zajmuje bowiem ogród leśny z dębami, brzozami, sosnami, czeremchami, jarzębinami (tam drenażu nie ma). Największe mają po około 10-15 m.

Druga część ogrodu – z drenażem oczyszczalni pod ziemią – jest mniejsza. Tu rosną rośliny z płytszymi korzeniami, np. magnolie, winobluszcz, winorośl, pięciorniki, porzeczki, cyprysik groszkowy, jaśminowiec, goja i oczywiście byliny oraz kwiaty jednoroczne.

Przez 20 lat nie zauważyłam żadnego wpływu korzeni na drenaż  i działanie przydomowej oczyszczalni ścieków.

Znam jeszcze 3 ogrody z przydomowymi oczyszczalniami ścieków z podziemnym drenażem, założone 20-22 lata temu. W jednym na drenażu jest duży skalniak, w drugim – też skalniak z wielkim świerkiem, a trzeci to właściwie nie ogród lecz pastwisko dla krów. Wszystkie oczyszczalnie działają bez zarzutu.

Na drenażu oczyszczalni rośnie m.in. magnolia purpurowa, która korzeni się płytko.


Woda z oczyszczalni do podlewania

Z przydomowej oczyszczalni ścieków z drenażem pod ziemią nie da się czerpać wody do podlewania ogrodu. To technicznie niemożliwe. Oczyszczona woda jest odprowadzana do gruntu.

Osad ze ścieków zostaje w głównym zbiorniku (pojemność 2,4 metrów sześciennych).

Po 20 latach użytkowania przydomowej oczyszczalni nie zauważyłam, aby woda z oczyszczalni miała wpływ na rośliny w ogrodzie. Gdy jest susza, identycznie schną, jak u sąsiadów.

Te same opinie mają właściciele ogrodów na przydomowych oczyszczalniach ścieków, których znam.

Być może po prostu wody jest mało. W moim domu średnie miesięczne zużycie wody to tylko 6 m sześciennych (wszystkie baterie, pralka i zmywarka to modele oszczędzające wodę). Ścieków jest mniej więcej tyle samo.

Truskawki korzenią się tak płytko, że nie ma szans, by dosięgały do drenażu oczyszczalni pod ziemią.

Chemia domowa do oczyszczalni

W pierwszych latach bardzo rygorystycznie przestrzegaliśmy używania kosmetyków, środków czyszczących, do prania i mycia eko, bio itp. Okazało się jednak, że wysoka cena nie zawsze miała przełożenie na jakość. Białe tkaniny szarzały, sodą oczyszczoną i kwaskiem cytrynowym nie dało się wyszorować domu na błysk…

Od kilkunastu lat stosujemy rozwiązanie pośrednie. Używamy wszystkich kosmetyków oraz detergentów, oprócz antybakteryjnych. Staramy się, aby było biodegradowalne i eko, ale bez przesady. Środki do pralki i zmywarki odmierzamy dokładnie, raczej mniej niż za dużo.

Jest czerwiec 2019 roku i przydomowa oczyszczalnia działa bez zarzutu. Od kilku lat na naszej ulicy jest sieć kanalizacyjna. Nie podłączyliśmy się, ale w każdej chwili możemy to zrobić. Po prostu, jeśli przydomowa oczyszczalnia ścieków działa, to się nie opłaca.

Ostatnio zaczęłam przestawiać dom na energię solarną. Zaczęłam od wagi łazienkowej, potem były ładowarki do smartfonów, oświetlenie rowerów… A ostatnio ogniwa fotowoltaiczne. Jednak to już jedna zupełnie inna historia.

Jeśli macie pytania co do przydomowej oczyszczalni ścieków, piszcie w komentarzach.😎



Przysłowia ogrodnicze na czerwiec

To początek lata. Przysłowia ogrodnicze na czerwiec prognozują głównie pogodę. Za mało deszczu – źle. Za dużo deszczu – jeszcze gorzej.

Czerwiec to sezon na truskawki.

W polskim klimacie czerwiec bywa deszczowy. Opady zwykle zaczynają się około 8 czerwca i trwają nawet miesiąc. Dlatego pierwsze turnusy wakacyjne nad Bałtykiem często są nieudane z powodu właśnie deszczowej pogody.

W ogrodzie z powodu częstych opadów deszczu chorują np. pomidory, buraki i truskawki. Dobrze rosną zaś m.in. marchew, pietruszka czy koper ogrodowy.

W czerwcu z warzyw siać można do gruntu m.in. cukinię, fasolę, kabaczek. Zakwitają róże, w tym te odmiany, które kwitną tylko raz w roku.

W czerwcu bujnie kwitną róże.

Przysłowia ogrodnicze na czerwiec z „Kalendarza Ludowego Wiejskiego na rok 1867”:

Jęczmień siano dawniej dopiero 6 czerwca.

  • Siej na święto Norberta (6 czerwca – przyp. Niepodlewam), będzie jęczmienia sterta.

Czy wiecie, że Medard to patron od deszczu? Od jego dnia, czyli 8 czerwca, w polskim klimacie zwykle padają częste deszcze. Przez 4 tygodnie!

  • Od świętego Medarda (8 czerwca – przyp. Niepodlewam) czterdzieści dni szarga.
  • Medardy (8 czerwca – przyp. Niepodlewam), cztery niedziele, podobnych po sobie ściele.Jakim Medard (8 czerwca – przyp. Niepodlewam) dniem zaświeci, takim będą sianożęci.


  • Ze świętą Małgorzatą (10 czerwca – przyp. Niepodlewam), rozpoczyna się lato.
  • Święty Antoni (13 czerwca – przyp. Niepodlewam) o gryce siać przypomni.

W połowie czerwca przestają śpiewać słowiki. Mówią o tym stare przysłowia:

  • Na święty Wit (15 czerwca – przyp. Niepodlewam) słowik cyt!
  • Umilkł jak słowik na Wita.

O siewie prosa:

  • Na Boże Ciało siej proso śmiało.

Gdy czerwiec jest suchy, bo nie sprawdziły się przysłowia ze świętym Medardym:

  • Przed świętym Janem (24 czerwca – przyp. Niepodlewam) o deszcz prosić trzeba, po świętym Janie nieproszony pada. 
  • W święty Jan, gdy deszcze pluszczą, orzechy się nie wyłuszczą.


Deszczowy dzień 24 czerwca zapowiada słabe zbiory orzechów.

Mazurzy mawiali:

  • Kej się Jaś rozbecy (24 czerwca – przyp. Niepodlewam), a Mać (czyli św. Elżbieta – 8 lipca, przyp. Niepodlewam) go nie utuli, będzie ciągle becał az do świętej Urszuli (21 października – przyp. Niepodlewam).

Jaki termin zbioru rzepaku:

  • Święty Jan (24 czerwca – przyp. Niepodlewam) przyniesie oleju dzban.

Przysłowia na czerwiec z gazety „Przyjaciel Rodziny – Kalendarz ludowy na Rok Pański 1902”:


  • Gdy na św. Jan (24 czerwca – przyp. Niepodlewam) deszcz pada, mokrych żniw spodziewać się wypada.
  • Pogoda lub deszcz Medardego (8 czerwca – przyp. Niepodlewam) zapowiada sześć tygodni deszczu ciągłego.
  • Święty Medard w sobie mieści słót lub pogód dni czterdzieści.

Przysłowia na czerwiec z „Kalendarza Ludowego na Rok 1929”:


  • Gdy święty Jan (24 czerwca – przyp. Niepodlewam) łąkę rosi – to chłop siano kosi.
  • Gdy Jaś (24 czerwca – przyp. Niepodlewam) się rozpłacze, Matka nie utuli (Elżbieta – 8 lipca, przyp. Niepodlewam) – to będzie Jaś płakał do świętej Urszuli (21 października – przyp. Niepodlewam).
  • Jak dzień w Boże Ciało – takich dni potem niemało. 
  • Nie ciesz się chłopie i gdy masz siano w kopie, kiedy je masz w stogu, powiedz chwała Bogu! 

Dawniej zielarki ponoć potrafiły wywołać deszcz… na przekór mężczyznom, np. w czerwcowe sianokosy. Mówi o tym przysłowie:

  • Kiedy człowiek łąkę kosi – lada baba deszcz uprosi.

W drugiej połowie czerwca można już szacować zbiory zboża:

  • Na świętego Wita (15 czerwca – przyp. Niepodlewam) – zboże zakwita.
  • Po świętym Wicie (15 czerwca – przyp. Niepodlewam) – połowa ziarna w życie.










Jak przyśpieszyć kompostowanie trawy

Gdy trawa rośnie jak szalona, pokosu jest tak dużo, że nie wiadomo co z nim robić. Najlepiej ją szybko kompostować albo mulczować. Szkoda wyrzucać.

Stosy skoszonej trawy - można je kompostować zamiast wyrzucać.

Przy dobrej pogodzie, gdy trawnik jest podlewany i nawożony, koszenie trzeba robić co kilka dni. To góry pokosu – nawet z małego trawnika.

Jedni skoszoną trawę wyrzucają. Powody są różne: nie chcą kompostownika albo boją się, że po całym ogrodzie rozsieją się chwasty z trawnika.

Skoszonej trawy – nawet z chwastami – szkoda wyrzucać. Warto policzyć, ile pieniędzy wydało się na nawożenie, podlewanie i koszenie... Trawę można łatwo przerobić na darmowy, naturalny nawóz, czyli kompost.

Kompost to doskonały, darmowy nawóz. 


Kompostowanie warstwami

Ogólnie trawa kompostuje się bardzo szybko. Źdźbła są cienkie, zawierają dużo azotu (jest potrzebny do rozkładu materii organicznej).

Problem w tym, że skoszonej trawy jest często kilka koszy kosiarki, czyli dużo. Jeśli wrzuci się ją na raz do kompostownika (zwykle małego), warstwa trawy jest gruba i ubita. Pojawia się brzydki zapach i wyciekająca maź.

Gdy zapach przypomina zepsute jaja lub masło, to znak, że w kompostowniku brakuje tlenu. Jeśli zaś wyczuwalny jest zapach amoniaku, brakuje węgla (jest go więcej w resztkach suchych). Trawa gnije. Wcześniej czy później trawa rozłoży się, ale sąsiedzi za zapach mogą znienawidzić. No i nie wygląda to estetycznie…

Więcej w artykule Kompostownik – aby nie śmierdział

Cała sztuka w szybkim kompostowaniu trawy polega na tym, by nigdy nie sypać grubej warstwy skoszonej trawy. Dajemy:

  • Warstwa skoszonej trawy – maksymalnie 10 cm
  • Resztki suche, np. trociny, suche liście, słoma, igliwie, zrębki – wystarczy po 2-3 cm
  • Znowu skoszona trawa
  • Znowu resztki suche 

… i tak dowolną liczbę warstw.

Między koszeniami trawy można do kompostownika wrzucać resztki z kuchni, jak np. obierki i fusy, czy z ogrodu, np. chwasty. Im większa różnorodność w kompostowniku, tym lepiej.

Warstwy skoszonej trawy przekłada się suchymi resztkami,np. liśćmi.

Kompost ze skoszonej trawy jest gotowy do 6 miesięcy (najszybciej ze słomą). Nie trzeba go przerabiać ani podlewać.

Pod koniec lata i jesienią trawnik kosi się rzadziej. Wtedy można dorzucać opadłe, suche liście. Gdy takich suchych resztek jest więcej niż trawy, można dodać trochę nawozu azotowego (np. mocznik) czy preparat do kompostowania. Na wiosnę będzie gotowy, świetny kompost.

Mulczowanie zamiast kompostowania

Zamiast dźwigać kosze ze skoszoną trawą do kompostownika (i martwić się, czy się w nim zmieści), trawnik można mulczować. Polega to po prostu na tym, że ściętą trawę zostawia się na trawniku. Szybko się rozkłada i użyźnia trawnik.

Więcej w artykule Skoszona trawa - mulczowanie zamiast kompostowania

Mulczowanie to także sposób, by nie kompostować pokosu z trawników typu łąka. Ewentualne nasiona zostają na trawniku.😎

Trawnik po mulczowaniu.




Z czego zrobić doniczki - 10 pomysłów

Z balii, kosza, pieńka, puszki – na donice można przerobić różne przedmioty. Co w nich sadzić? Warzywa i kwiaty. Oto pomysły z czego zrobić doniczki.

W ogrodzie Niepodlewam co roku brakuje donic, zwłaszcza dużych i bardzo dużych. Mam kilkanaście pięknych kupionych w sklepach. Jednak to za mało na łany rzodkiewek, mizuny, sałaty, trubuli, grochu, pomidorów, ogórków…

Dlatego co roku przerabiam na donice różne przedmioty – czasem stare, czasem nowe.

1. Torba monterska

Przez lata stała w pawlaczach w ogólne nie używana. W końcu awansowała do roli wiszącej donicy na pomidory koktajlowe.

Torba monterska z pomidorami.
----------------------

2. Kosz na pranie

Wiele lat plastikowy kosz na brudne ubrania stał w łazience. Gdy pękł z jednej strony, trafił do pomieszczenia technicznego. Służył do przechowywania drobnych doniczek i podstawek. Od kilku lat jest wielką donicą do uprawy pomidorów malinowych.

Kosz na pranie z pomidorami
---------------------

3. Kosz na śmieci

To moje odkrycie ostatnich lat – kosze na śmieci z IKEA. Są tanie, a plastik bardzo mocny.

Wystarczy zrobić dziury w dnach i papryka czy sałata rosną jak las.😎 Takich doniczek mam już około 10 sztuk.

Jak zrobić donicę z kosza na śmieci CZYTAJ TUTAJ

Kosz na śmieci z sałatą.
---------------------

4. Butelki PET

Takie doniczki robię z butelek PET na wodę mineralną o pojemności 5 litrów. Dostaję je gratis z zaprzyjaźnionego biura. Są świetne na zioła, np. bazylię, oraz rzeżuchę.

Jak zrobić doniczki z butelek plastikowych CZYTAJ TUTAJ

W doniczce z butelki PET wyhodowało mi się 5 pisklaków. Tutaj FOTORELACJA 

Butelki plastikowe z bazylią.
-------------------------

5. Wiaderko plastikowe

To donica ze zwykłego wiaderka plastikowego, np. do mycia podłóg. Pojemność jest idealna np. na paprykę. Rączka ułatwia przenoszenie. Papryki chili w takich wiaderkach daję w prezencie.

Aby zrobić doniczkę z wiaderka, trzeba zrobić dziury w jego dnie. Jak CZYTAJ TUTAJ

Wiaderko z papryką.
-----------------------

6. Puszka metalowa

To puszka bardzo duża, którą wiele lata temu dostałam w prezencie. Mieszkały w niej wiciokrzew, irysy, frezje… Testowo była w niej nawet hodowla dżdżownic.

Puszka przeszła renowację i teraz służy głównie do uprawy silnie rosnących odmian pomidorów.

O malowaniu aluminiowej puszki CZYTAJ TUTAJ

Puszka z pomidorami.
------------------------

7. Kaster budowlany

W takich kastrach – prostokątnych i okrągłych – mieszane się zaprawy np. do murowania. Są bardzo mocne i tanie. Aby przerobić kaster budowlany na donicę, wystarczy w dnie zrobić kilka dziur. 

Donic z kastrów i wiaderek budowlanych mam około 10 sztuk. Uprawniam w nich warzywa.

Kaster budowlany ze szpinakiem i grochem.
----------------------

8. Beczka plastikowa

Ziemniaki w warzywniaku to – niestety – źródło zakażenia chorobami, np. pomidorów. Uprawa w beczce wczesnych ziemniaków to rodzaj ogrodowej kwarantanny.

Gdyby ktoś chciał spróbować takiej uprawy wczesnych ziemniaków, to beczkę wystarczy wypełnić ziemią do 1/3 wysokości.

Beczka z ziemniakami.
----------------------

9. Pieniek po drzewie

Zamiast karczować pieniek, zrobiono w nim wgłębienie. Teraz służy jako donica na kwiaty. To pomysł z zaprzyjaźnionego ogrodu.

Pieniek z kwiatami.
-----------------------

10. Balie do prania

To zdjęcie zrobiłam w ogrodzie pensjonatu, w którym nocowałam w podróży. Stare balie do przepierek przerobiono na donice dla krzewów. No i te uszy do przenoszenia jakie wygodne.😍

Balie z krzewami.





Dlaczego koper ogrodowy nie wschodzi – 6 przyczyn

Koper ogrodowy jest łatwy w uprawie. Jednak często nie wschodzi, mimo podlewania i dobrej ziemi. Przyczyny są różne.

Koper ogrody lubi sam wybierać sobie miejsca w ogrodzie. Wtedy najlepiej kiełkuje.

Koperek ogrodowy to warzywo przyprawowe, które najlepiej rośnie w miejscach, które samo sobie wybierze. Łatwo się rozsiewa. Warto mu na to pozwolić w warzywniku czy szklarni. Wydzielane przez koper olejki eteryczne chronią inne warzywa – zwłaszcza ogórki - przed chorobami i szkodnikami.

Gdy koper ogrodowy sieje się w równe rządki, często nie chce wschodzić. Oto przyczyny:

1. Za niska temperatura

Koper ogrodowy wschodzi zwykle po 14-20 dniach, ale gdy temperatura ziemi wynosi co najmniej 10 stopni Celsjusza.

Jeśli jest chłodno, kiełkowanie koperku trwa dłużej. Po prostu trzeba cierpliwie czekać.

2. Przymrozki

Gdy koper ogrodowy już wykiełkuje, niszczą go najmniejsze przymrozki. Dlatego może się zdarzyć, że wykiełkował, zmarzł, a właściciel nawet nie zdążył zauważyć, że… był.

Przymrozki niszczą wschodzący koper zwykle w kwietniu i maju. Może się to zdarzyć także na początku czerwca.

Dlatego koper ogrodowy najlepiej siać partiami, co 1-3 tygodnie. Wtedy ostatnio siane partie mają szansę przetrwać.

3. Za sucho

Koper ogrodowy w ogóle nie wschodzi, gdy ma za sucho. Brak deszczu, to brak zieleniącego się koperku.

Koperkowi nie przeszkadza we wschodzeniu mocno kamienista ziemia. Wykorzystuje wilgoć gromadzącą się pod kamieniami.

4. Za mokro

Koper lubi lekko wilgotną ziemię. Jednak w zbyt mokrej ziemi nasiona są często porażane przez grzyby i zamierają.

Jeśli podlewać koper ogrodowy, to z umiarem. Nasiona koperku można ewentualnie zaprawiać ekologicznymi preparatami poprawiającymi zdrowotność nasion, w tym odporność na choroby grzybowe. To może być np. Biosept (na bazie grejpfruta).

5. Brak słońca

Koper ogrodowy bardzo lubi słoneczne stanowiska, ale nie plażę. Najlepiej kiełkuje w słońcu lecz lekko osłonięty innymi roślinami, kamieniami, krawężnikami itp.

W cieniu koper ogrodowy nie wschodzi.

6. Martwe nasiona

Nasiona kopru ogrodowego zachowują zdolność kiełkowania przez 3-5 lat od zbioru. Źle przechowywane, np. w za wilgotnych pomieszczeniach, zamierają. 

Co ciekawe, nasiona kopru ogrodowego bardzo dobrze zimują w kompostownikach. Razem z kompostem same rozsiewają się po ogrodzie. Kiełkują i rosną, gdzie im pasuje.😎

W ogrodzie koper rozsiewa się z nasion, które trafiły do kompostownika razem z resztkami z warzywnika czy kuchni. Taki koperek rośnie zwykle zdrowo i bez podlewania, np. między kwiatami.


Warto wiedzieć 


  • Koper ogrodowy można z powodzeniem uprawiać w donicach na balkonie.
Jak uprawiać koperek na balkonie CZYTAJ TUTAJ

Więcej o uprawie kopru ogrodowego CZYTAJ TUTAJ

Przysłowia ogrodnicze na maj

To wiosna w pełni. Przysłowia ogrodnicze na maj przypominają m.in. o przymrozkach. Mokry maj, najlepiej z burzami, jest z zapowiedzią urodzaju

Majowe rzodkiewki.

W maju ogrody zielenią się i kwitną. W warzywniku można zrywać m.in. komatsunę, mizunę, rzodkiewkę, sałatę, szpinak. Bób i groch kwitną i zawiązują strąki.

Dla ogrodników to – niestety - miesiąc zdradliwy. Są bowiem dni bardzo ciepłe, ale i przymrozki nie należą do rzadkości.

Szczególnie chłodne dni bywają w około 15 maja, czyli na „Zimną Zośkę” (tego dnia są imieniny Zofii) albo – jak kto woli – na „Zimnych Ogrodników”, czyli Pankracego, Serwacego i Bonifacego (imieniny mają 12-14 maja).

Przysłowia ogrodnicze na marzec z „Kalendarza Ludowego Wiejskiego na rok 1867”:


  • Suchy marzec, mokry maj, będzie żytko jako gaj.
  • Pankracy, Serwacy, Bonifacy (12, 13 i 14 maja – przyp. Niepodlewam) – źli dla ogrodu chłopacy.
  • Święta Zofija kłosy wywija.

Kto uprawia winorośl, powinien obserwować pogodę 12 maja:

  • Jasny dzień Pankracego (12 maja), przyczyna wina dobrego.

Przysłowia na maj z gazety „Przyjaciel Rodziny – Kalendarz ludowy na Rok Pański 1902”:


  • Choć dziś Anatazy (2 maja – przyp. Niepodlewam), śmiało pal w piecu dwa razy. 

Przysłowia ogrodnicze o tym nie wspominają, ale 15 maja jest Dzień Niezapominajki.

Przysłowia na maj z „Kalendarza Ludowego na Rok 1929”:


  • Chłodny maj – dobry urodzaj.
  • Grzmot w maju – sprzyja urodzaju.
  • Pierwszego maja deszcz – nieurodzaju wieszcz.
  • Na pierwszego maja szron – obiecuje hojny plon.
  • Na świętego Stanisława (8 maja – przyp. Niepodlewam) – w domu pustki, w polu sława.
  • Św. Stanisław (8 maja – przyp. Niepodlewam) len sieje – a Zofja konopie.
  • Deszcz w świętego Florjana (4 maja – przyp. Niepodlewam) – skrzynia grochem napchana.
  • Deszczyk majowy i łzy panny młodej – niedługotrwałe.

Sałata masłowa Królowa Majowych.

Po 15 maja można siać w ogrodzie warzywa ciepłolubne, jak cukinie, dynie, ogórki, pomidory. Teoretycznie nie powinny już zmarznąć. Jednak w polskim klimacie przymrozki zdarzają się nawet w czerwcu…😨




Gdy rozsada nie rośnie – pleśniejące podłoże

Rozsada nie rośnie, a ziemia pleśnieje – to wcale nie jest rzadkie. Słaba jakość podłoży ogrodniczych ze sklepu bywa przyczyną utraty sadzonek. Ratunkiem jest przesadzenie do lepszej ziemi.

Pleśnienie ziemi ze sklepu nie należy do rzadkości. Rozsada wtedy nie rośnie. Pomidor na zdjęciu jest tak mały, że ledwo go widać.😟 

Podłoża ogrodnicze – kupowane w sklepach – bywają tanie i bardzo drogie. Teoretycznie wysoka cena powinna być gwarancją, że rozsada warzyw i kwiatów będzie wspaniale rosła. W praktyce bywa z tym bardzo różnie.😕

Ogromnym problemem jest pleśnienie sklepowej ziemi. Kożuch pleśni utrudnia korzeniom oddychanie. Sprzyja też występowaniu fuzariozy (siewki „więdną”, mimo podlewania). W gotowych podłożach, tzw. do siewu, bywa tak mało składników pokarmowych, że rośliny mają siłę jedynie wzejść i ledwo, ledwo wypuścić ze dwa listki… Są rachityczne, małe, nie rosną. Wyglądają, jakby stały w miejscu…

Z kupowaniem ziemi ogrodniczej jest jak z chlebem razowym. Dlaczego? Chleb razowy na półce w sklepie wygląda pięknie, przyciąga wzrok brązowym kolorem, tylko… mąki razowej ma jak na lekarstwo.😱

Podobnie jest z podłożami ogrodniczymi ze sklepu. Wszystkie są czarne! A przecież taki kolor prawdziwej ziemi ogrodowej to rzadkość. Na pewno czarny kolor sugeruje, że kupowana ziemia jest urodzajna. W praktyce bywa z tym bardzo różnie.

Próbowałam już robić rozsady w podłożach tanich i drogich, bez i z nawozami, polskich producentów i zagranicznych. Prawie zawsze jest to samo. Przede wszystkim ziemia po 3-4 tygodniach zaczyna pleśnieć.

Dlatego staram się nie kupować gotowej ziemi. Jeśli kupuję, to wyjątkowo, gdy moje kompostowniki są zmrożone i nie mogę wybrać kompostu do rozsad. Albo gdy wczesną wiosną dojrzałego kompostu mi brakuje.

Co robić, gdy ziemia w rozsadach pleśnieje?

Przesadzić sadzonki do nowego podłoża. Najlepiej własnego kompostu. To oczywiście dodatkowy czas itd., ale innego wyjścia nie ma. W spleśniałej ziemi rozsada nie tylko nie urośnie, ale i w końcu padnie.

Gdy rozsada nie rośnie w spleśniałej ziemi, ratunkiem jest jej przesadzenie. Sadzonkę wyjmuje się ze spleśniałej ziemi małą łopatką lub łyżką.

Roślinkę można przenieść z bryłą korzeniową, mimo że w ziemi są grzyby. W świeżym, kompostowym podłożu nie znajdą dobrych warunków do rozwoju.

Rozsadę sadzi się w nowym podłożu. W doniczce na zdjęciu jest ziemia kompostowa.

Pomidorek po przesadzaniu. W ciągu kilku tygodni nadrobi zaległości. To świetna odmiana koktajlowa Yellow Pearshaped - bujnie rosnąca. 

Warto wiedzieć


  • Spleśniałego podłoża nie trzeba wyrzucać do kosza. Można je rozsypać w ogrodzie albo przeznaczyć na kompost. Grzyby, które są przyczyną pleśnienia ziemi, zginą np. w przewodach pokarmowych dżdżownic.
  • Po przesadzeniu do urodzajnej ziemi rozsada rośnie w oczach. I nadrabia zaległości.
  • W ten sposób nie można ratować warzyw dyniowatych, np. arbuzów, cukinii, dyni, patisonów. Nie znoszą bowiem przesadzania. Można wtedy delikatnie zebrać pleśń z wierzchu i dosypać dobrej jakościowo ziemi. Często się udaje.😎

Kompostownik drewniany czy plastikowy – opinia Niepodlewam

Który wybrać: kompostownik drewniany czy plastikowy? Oba mają plusy i minusy. W ogrodzie Niepodlewam są 4 kompostowniki drewniane i jeden plastikowy.

Kompostownik drewniany czy plastikowy - oba mają plusy i minusy.

Kompost to doskonały nawóz. W dodatku za darmo! Bez kompostownika nie wyobrażam sobie prowadzenia ogrodu. W moim ogrodzie mam 4 kompostowniki drewniane i jeden plastikowy. I wcale nie uważam, że jest ich za dużo.😃

Po latach użytkowania mam wyrobione zdanie na temat zarówno kompostowników drewnianych, jak i plastikowych.

Kompostownik plastikowy

Od zawsze miałam w ogrodzie tylko kompostownik drewniane. Jedyny plastikowy to prezent od przyjaciół. Ma już prawie 20 lat.

Jest wykonany z grubego, solidnego plastiku. Ma pokrywę z uchwytem i ruchomymi mocowaniami. Wyposażony też był w otwierane drzwiczki na dole do wyjmowania łopatką gotowego kompostu.

Pokrywa kompostownika plastikowego od lat jest sfatygowana. Chroni jednak kompost przez zbyt szybkim wysychaniem, a dżdżownice - przed ptakami.

Na początku kompostownik plastikowy wyglądał pięknie – ozdoba ogrodu po prostu. Po pierwszej zimie sfatygował się i pokrywa przestała się domykać. Po kolejnym sezonie odpadły drzwiczki na dole, a potem cały dół… Nie pomogło obwiązywanie sznurami i podpieranie cegłami. W końcu – po około 5 latach użytkowania – kompostownik miał wylądować na śmietniku. Góra plastiku okazała się tak duża, że w przypływie desperacji odcięliśmy piłą dół kompostownika, który był najbardziej sfatygowany.

W ten sposób mam 3/4 kompostownika plastikowego. I wreszcie nie ma z nim problemu. Po prostu w kompostownikach nie są potrzebne drzwiczki do pobierania kompostu, wymyślne zamknięcia, szczelne pokrywy, wywietrzniki, termometry itp. Im kompostownik jest prostszy, tym lepszy.😎

W kompostowniku plastikowym resztki rozkładają się porównywalnie szybko, jak w kompostownikach drewnianych. Warunek: nie mogą być za grube. Przykładowo, karpy liliowców czy zdrewniałe badyle lepiej jednak wrzucać do kompostowników z drewna.

W plastikowym kompostowniku szybko rozkładają  się np. liście, obornik, chwasty, resztki owoców, skoszona trawa. Kompost jest mniej narażony na przesuszenie.

Plastikowy kompostownik trudniej opróżnić do dna (jest głęboki), niż drewniany. Mniej chętnie zamieszkują go dżdżownice. No chyba, że im się wrzuci słomiasty obornik.

Kompostownik drewniany

Drewnianych kompostowników mam cztery. Jeden jest do robienia kompostu tylko kwaśnego, np. do borówek amerykańskich i magnolii. Trzy pozostałe służą do przygotowania kompostu uniwersalnego. Zawsze wybieram kompostowniki bez gwoździ, jak najprostsze. Mogę je rozkładać od góry – gdy wybieram kompost, a potem szybko składać bez narzędzi. Albo przenieść w inne miejsce.

Trzy kompostowniki drewniane i jeden plastikowy. Kompostu i tak jest zawsze za mało.😎

Moje aktualne kompostowniki mają po 5-15 lat. I jeszcze parę lat wytrzymają w dobrej kondycji, choć ich nie impregnuję. Były kupione w sklepach internetowych i hipermarketach.

Mój ulubiony fason kompostownika jest ażurowy. Poszczególne deseczki zakłada się jedna na drugą. Minusem tego rozwiązania jest to, że zawartość kompostownika jest widoczna. Dlatego moje kompostowniki przesłaniają drewniane panele - od sąsiadów oraz od strony domu.

W kompostownikach drewnianych resztki schną bardziej po bokach i słabiej się rozkładają. Podlewam je od czasu do czasu wodą albo gnojówkami roślinnymi.

We prawie wszystkich kompostownikach (oprócz do kompostu kwaśnego) mam dżdżownice, głównie kalifornijskie i dendrobeny. Są żarłoczne i szybko przerabiają kompost na nawóz. Dżdżownice w drewnianych kompostownikach wyjadają mi ptaki, niestety. Staram się więc wierzch przykrywać grubszą warstwą chwastów.

Kompostownik na kompost kwaśny stoi osobno, przy drewutni.


Plastikowy czy drewniany

Każdy ma rożne poczucie estetyki. Plastikowe uchodzą za bardziej eleganckie niż drewniane. Dla mnie ważne jest, czy materiał kompostownika nadaje się do recyklingu.

Oczywiście są też inne sposoby na kompostownik: beczka, dół, pryzma, płyty betonowe, siatka…. Kompostownik to prosta konstrukcja i nie musi dużo kosztować. Najważniejsze, aby go w ogóle mieć w ogrodzie.

Kompostowniki przesłaniają drewniane panele. 


Jak siać dynie – ciekawostki i przesądy

Siew dyni jest prosty. Jednak przez wieki obrósł przesądami. Jak siać dynie – wierzchołkiem do góry, czy do dołu? To jeden z nich.

Czy dynię siać wierzchołkiem do góry, czy do dołu. To problem odwieczny😊

Dynia to warzywo ciepłolubne. W polskim klimacie dynie sieje się do gruntu w drugiej połowie maja. Można też przygotować rozsadę dynię – pomiędzy 20 a 30 kwietnia.

Przez wieki siew dyni obrósł przesądami, Najstarsze są z czasów co najmniej króla Zygmunta III Wazy (1566-1632). To ten król ma słynny pomnik w Warszawie – Kolumnę Zygmunta. Uwagi z czasów króla Zygmunta na temat siewu dyni zapisał Szymon Syreński w swoim słynnym „Zielniku” z 1613 roku(!).

Czy stosować się do nich w XXI wieku?

Wierzchołkiem do góry 

Gdzie nasiono dyni ma wierzchołek? Moim zdaniem to ten bardziej zaokrąglony.

Nasiono dyni siano wierzchołkiem do góry, jeśli miało wydać owoce długie. Pobierano je z górnej części owocu.

Dynia makaronowa Pyza jest podłużna.

Wierzchołkiem do dołu

Nasiona dyni sadzono wierzchołkiem do dołu, jeżeli pożądane były owoce okrągłe.

Znaczenie miało z jakiej części owocu dyni były pobrane nasiona. Z pochodzących ze środka owocu ponoć wyrastały dynie „brzuchate”, zaś z dolnej części – „rozwiązłe i szerokie”.😲

Moczenie nasion dyni

Dziś moczenie nasion dyni przed siewem jest sposobem na przyśpieszenie kiełkowania. Dawniej w ten sposób poprawiano… smak owoców. Nasiona dyni moczono w wodzie z cukrem, aby owoce były słodsze.

W wersji luksusowej dodawano pachnideł, np. z piżmem lub różą. Dynia, która wyrosła z nasiona wymoczonego w pachnidle, miała rodzić owoce o takim właśnie zapachu.

O moczeniu nasion innych warzyw w mleku, miodzie i nie tylko CZYTAJ TUTAJ

Dynia olbrzymia Bambino jest okrągła.

Pielenie dyni

Gdy już dynie sobie rosły, trzeba je było pielić. Dawniej było to zajęcie tylko niewiast. Podczas pielenia nie można było dyń dotykać ani między nimi chodzić „boby się banie zaraz w niwecz obróciły”.

Podsumowując, czy nasiona dyni siać wierzchołkiem do góry, czy do dołu? Moim zdaniem, nie ma znaczenia. Jednak można spróbować. Na kształt owoców ma wpływ odmiana, a nie z jakiej części owoców pochodzą.😎

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...