Translate

Pomrów wielki - jak się z nim zaprzyjaźnić

W moim ogrodzie nie robię absolutnie nic, aby pozbyć się ślimaków. Oczywiście podjadają tu i ówdzie rośliny lecz nie są to szkody, przez które wypowiedziałabym im wojnę. Jest ich sporo, ale wydaje mi się, że dzięki temu iż nie podlewam ogrodu, panuje w nim równowaga biologiczna. Po prostu ślimaki są i... nie przeszkadzają. Traktuję je jako faunę ogrodową, którą można obserwować.

Jednym z najbardziej okazałych ślimaków w moim ogrodzie jest pomrów wielki - czarny, w plamki, o długości ok. 20 cm i bez skorupy.

Ślimaki tego gatunku upodobały sobie wyłącznie stronę północną ogrodu. Dnie lubią spędzać pod polanami drewna i paprociami. W nocy zaś buszują w funkiach, wygryzając w ich liściach okrągłe dziury. Nie są to jednak szkody wielkie, w końcu i one muszą coś jeść. Te wyjątkowo ciekawe zwierzęta są heramafrodytami - każdy pomrów jest jednocześnie i samicą, i samcem. Mogą się krzyżować albo rozmnażać bez partnera.

Rada dla tych, którzy ślimaków chcą się pozbyć całkowicie z ogrodu - podczas suchych i ciepłych dni trzeba lekko spulchniać motyczką wierzchnią warstwę gleby w wilgotnych miejscach od strony północnej, np. pod funkiami. To miejsca, gdzie pomrowy składają jaja, a spulchnianie gleby je skutecznie niszczy.

Zauważyłam też, że pomrowów i innych gatunków ślimaków nie ma na rabatach ściółkowanych szyszkami. Wygląda na to, że ślimaki nie lubią spacerować po szyszkach.

                                                               Pomrów wielki z góry...


... i z dołu.
                                            


Jaja pomrowa wyglądają jak małe, białe kuleczki. Te znalazłam podczas wykopywania cebulki tulipana. Były przykryte liśćmi rosnącej obok trzmieliny.

Naturalny wróg ślimaków pomrowów to ropucha (wszystkie gatunki). Oczywiście nie każda ropucha zje dużego pomrowa. Takiej sztuki potrafią dokonać stare samice ropuchy szarej.

Więcej o jadłospisie ropuch CZYTAJ TUTAJ

Ślimaki pomrowy to smakołyk dla ropuch.


12 komentarzy :

  1. Może jeszcze zaczniemy to gówno całować, co?? Nie ma jak oswajanie ślimaków ( witamy w miescie!!!) , szczególnie tych, jtóre należą do gatunków inwazyjnych i szkodliwych.
    (P.s. Na mojej wiosce zrzuca się tym parszywym pomrowom wielkim cegły na łeb)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja nie lubię takiej agresji...po co to...swoje zdanie można wypowiedzieć w cywilizowany sposób a nie jak, za przeproszeniem cham i prostak....dużo gatunków było najpierw gatunkami inwazyjnymi. Sami jesteśmy gatunkiem inwazyjnym.
    Podejście do tej definicji zdecydowanie zmienia się w czasie.
    Piękne zdjęcia. Fajne obserwacje. Gratulacje dla autora bloga. Trafiłam tu po raz pierwszy ale podoba mi się. Dla komentatorów zaś życzę więcej kultury osobistej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądry pomyśł- dajmy gatunkom inwazyjnym jak najlepsze warunki do życia, a co mi tam!!

      Usuń
    2. Naprawdę aż żałosne jest podejście ludzi do takich spraw. Biedne ślimaczki są zabijane ojojo... Szkoda też, że zarówno artykuł, jak i odpowiedzi są bezpodstawne... Tragedia

      Usuń
  3. Właśnie zastanawiam się co z nimi zrobić, bo żrą mi nie tylko pomidory i papryki, ale i dali które mam po raz pierwszy i jak tak dalej pójdzie, to się nimi nie nacieszę. Cegły im spuszczać na łeb nie będę:), póki co wybieram i wynoszę nad jezioro, spulchniam, ściółkuję. Ale skubane w jedną noc potrafiły mi popsuć ogrodowy humor na cały sezon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślimaki lubią piwo. Zakopać słoik w ziemi, nalać piwka. Wpadną i się utopią. Trochę niehumanitarne, ale skuteczne.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też zbieram wieczorem i wynoszę do lasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. W moim ogrodzie są takie trochę ciemniejsze, jakby w gęstsze wzorki. To tych brązowych nienawidzę. Jak już się pojawiły, to odo razu jako plaga.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja pomrowy lubię, może dlatego, że lubię też króliki, a pomrów to taki mały króliczek :) pilnuję, żeby krzywda się im nie działa, czasem wynoszę do lasu, jak jest ich za dużo. A jak jedzą rośliny - to niech jedzą. Królikom też nie żałuję mleczyków czy trawy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...