Translate

Zwabianie motyli do ogrodu

Nie ma innego sposobu: aby zwabić motyle do ogrodu, trzeba posadzić kwiaty, które one uwielbiają. Wtedy, gdy kwitną, unoszą się nad nimi dosłownie chmury różnokolorowych motyli. Ogród wygląda przepięknie:)

Które kwiaty wybrać, doszłam metodą prób i błędów.  Polecam zwłaszcza jeżówkę, rozchodnik, liatrę, krwawnik. W zacienionym kącie ogrodu pozwalam też rosnąć kępie pokrzyw. To takie przedszkole dla wielu gąsienic motyli.

  Rusałka pawik na jeżówce. W maju składa jaja na spodzie liści pokrzywy lub chmielu.


Rusałka drzewoszek - także na jeżówce. W Polsce coraz rzadszy, gdyż lubi odwiedzać drzewa owocowe, a te są pryskane pestycydami. Gąsienice rozwijają się na liściach topoli, wierzb i wiązów. Wszystkie te drzewa mam w ogrodzie, ale nie zauważyłam, aby motyle przedszkolaki siały wśród nich zniszczenie. 


Kolejny motyl na jeżówce - rusałka ceik. Jego gąsienice także przepadają za pokrzywami.


Perłowiec malinowiec - również można go zwabiać jeżówkami. Gąsienice wychowują się na malinach albo fiołkach (też mam w ogrodzie).



To także perłowiec malinowiec. Choć miał bardzo poszarpane skrzydełka, świetnie sobie radził z lataniem. 


Rusałka admirał lubi rozchodniki. To bardzo ciekawy motyl. Zimuje w południowej Europie albo w północnej Afryce(!). Do Polski przylatuje w maju. Gąsienice lęgną się na pokrzywach.


Czerwończyk dukacik na krwawniku. To motyl zagrożony. Jaja składa na szczawiu, np. polnym.


Przestrojnik trawnik przyleciał do mojego ogrodu powygrzewać się w słońcu na sumaku. To ciekawy motyl - kiedy siada, od razu zamyka skrzydła. Pozostawia je otwarte tylko gdy jest chłodno, ale słonecznie. Samice nie składają jaj bezpośrednio na roślinach lecz rozsiewają je podczas lotu (w sierpniu) nad trawami. Na zdjęciu jest prawdopodobnie właśnie samiczka.



Listkowiec cytrynek na liatrii - w moim ogrodzie ich jest dużo, pewnie dlatego, że ma sporo kruszyny, na której wychowują się jego dzieci. Ponoć wszystkie cytrynki przepoczwarzają się w lipcu. Potem latają kilkanaście dni, zapadają w sen letni, znowu latają i pod koniec lata zapadają w sen zimowy. Budzą się wiosną, by złożyć jaja.


Bielinek kapustnik - jaja składa na kapuście i jarmużu. Jest bardzo prosty sposób ochrony tych warzyw - bez użycia chemii - przed bielinkami: po wysadzeniu roślin trzeba je przykryć szczelnie włókniną lub starą firanką. Motyle nie są w stanie przez nie złożyć jaj.


Osadnik megera to pospolity motyl. Tutaj sfotografowałam zakochaną parę na tynku mojego domu (zwabia sporo motyli w słoneczne, jesienne dni). Jaja składają na źdźbłach traw.


                     Pokłonnik kamilla rzadko zagląda do ogrodów - tutaj usiadł na nawłoci. Częściej można go spotkać latającego nad ścieżkami w lesie. 

Zawilec gajowy

Uwielbiam je - kiedy w marcu pojawiają się ich pierwsze listki, to znak, że wiosna jest nieuchronna. Kwitną tylko w czasie, gdy na drzewach nie ma jeszcze żadnych liści (dzięki temu mają dostęp do słońca). Zawilce gajowe to rośliny leśne, a w moim ogrodzie zasiały się same i nadal rozsiewają (z umiarem). Nigdy ich nie wyrywam. Zauważyłam, że najbardziej lubią rosnąć obok iglaków i przy kamieniach. Po kwitnieniu liście zanikają i zawilce zasypiają pod ziemią do następnej wiosny. 
Nigdy ich nie podlewam ani nie nawożę. Nigdy też nie zauważyłam na nich szkodnika ani choroby grzybowej.

                                                                Zawilec gajowy



                                                      Zawilec gajowy pod iglakami

Gruszki na wierzbie

Sfotografowałam ją w Palmiarni w Łodzi. Grusza wierzbolistna akurat owocowała. Drzewo raczej niepozorne, ale - jak już się je dostrzeże - intrygujące. Liście do złudzenia przypominają wierzbowe (w pierwszej chwili sądziłam, że to jakaś wierzba ozdobna). Owoce są niewielkie.

Znalazłam nazwę gruszy wierzbolistnej w innych językach: Pyrus salicifolia (łaciński), Willowleaf Pear (angielski), Poirier a feuilles de saule (francuski), Weidenblattriger Birnbaum (niemiecki). Obiecywanie "gruszek na wierzbie" ma jednak sens:)

                                                              Grusza wierzbolistna

                   Owoce przypominają ulęgałki, ale są jeszcze mniejsze i nie takie pachnące


Roszponka - sałata odporna na wszystko

Długo szukałam gatunku sałaty, który będzie rósł bez podlewania i chemii. Ziemia w moim ogrodzie to piasek. Poza tym zwykłe sałaty (typu masłowa) chrupały przed zbiorem ślimaki i drutowce. Znalazłam przypadkiem. Kupiłam kiedyś wiosną nasiona roszponki do przetestowania. Bardziej z ciekawości, niż wiary, że wyhoduję cokolwiek do konsumpcji. I rewelacja!

Pierwszego roku roszponkę posiałam w równe rządki w warzywniaku. Dziś - po 10 latach - w ogóle jej nie sieję. Sama wybiera sobie miejsca. Jest bardzo plenna, więc muszę jej ekspansję kontrolować. Pozwalam jej rosnąć zwłaszcza w truskawkach i poziomkach, które uprawiam na słomie. Dzięki temu jej liście nie ulegają zapiaszczeniu.

                      Roszponka w październiku rosnąca wśród truskawek na ściółce ze słomy


Roszponki nie ruszają ślimaki i drutowce (ani inne szkodniki). Nie choruje, jest zimozielona. Można ją zrywać nawet w środku zimy. Pod śniegiem nie przemarza. Gdy go nie ma, a jest bardzo duży mróz, liście lekko brunatnieją (ale nie zauważałam, by zmarzły całe rośliny).

Nigdy roszponki nie podlewam ani nie nawożę. Największe okazy wyrastają w miejscach kompostowanych i ściółkowanych (słoma, szyszki).

Ma podobny smak do sałaty masłowej, ale takiej rosnącej w warzywniaku, na prawdziwym słońcu. Jest świetna do wszelkich sałatek. Nie znalazłam nigdzie informacji, ile żelaza jest w jej soczyście zielonych liściach. Jeśli wierzyć bajce o królewnie Roszponce, to mnóstwo. Jej mama, będąc z nią w ciąży, podkradała  roszponkę właśnie z warzywniaka czarownicy... A wystarczyło rzucić parę nasion u siebie. Bo roszponka rośnie błyskawicznie. Zwłaszcza wiosną i jesienią. Przerwa w zbieraniu liści jest tylko latem oraz gdy leży śnieg.

Roszponka na ściółce z szyszek. Duże rośliny trafiły już do sałatki, te mniejsze zostaną zjedzone zimą lub wczesną wiosną


Kwiaty roszponki są białe i niepozorne. Nadają się do jedzenia na surowo (w sałatkach czy na kanapkach), ale tylko przez kilka dni od zakwitnięcia. Potem roszponka robi się twarda i niesmaczna.


W pierwszej połowie czerwca roszponka zawiązuje nasiona, które same się wysiewają i bardzo łatwo wschodzą w drugiej połowie lata. Jeśli roszponkę taką jak na zdjęciu wrzuci się na kompost, na pewno ta sałata rozsieje się z kompostem po całym ogrodzie (nawet jak chwast)

Jak zrywać roszponkę CZYTAJ TUTAJ






Bergenie zamiast trawnika

Dawno temu, czyli jakieś 10 lat temu, miałam - jak wszyscy - trawnik. Nawoziłam, grabiłam, napowietrzałam, a i tak był wyliniały. Dodatkowo musiałam walczyć z mchem, bo trawnik był usytuowany od północy. Największym problemem było jednak podlewanie. Latem, gdy wszyscy podlewali ogrody (i ja też), zaczynało brakować wody w kranach. Sąsiedzi zrywali się w nocy, by podlewać trawę! Ja podjęłam radykalną decyzję: zlikwidowałam trawnik.
Zamiast trawy zasadziłam bergenie sercowate. W maju wypuszczają różowe kwiatostany o wysokości ok. 50-60 cm. Największą ozdobą są jednak liście - duże, ciemnozielone, w kształcie serca. Ziemię pomiędzy nimi wysypałam szyszkami. Bergenii nie podlewam. Bardzo ładnie zadarniły teren po trawniku (chwasty i mech praktycznie rosną). Nie chorują i są zielone nawet zimą. Co roku każdą roślinę podsypuję kompostem. Jesienią najstarsze liście brązowieją. Obrywam je dopiero wiosną. W ciągu 10 lat żadna bergenia nie zmarzła.

                                      Bergenia sercowata w miejscu dawnego trawnika



                                           Różowe kwiaty bergenii pojawiają się w maju



Bergenie są zimozielone. Jesienią, gdy zaczynają się minusowe temperatury, ich liście schylają się do ziemi. Rośliny są odporne na mrozy. Nie trzeba ich zabezpieczać na zimę


                                                             Bergenie pod śniegiem

Grzybnik w mieście

To już jeden z ostatnich koźlarzy, które wyrosły w tym roku w moim ogrodzie. Zawsze rosną w tym samym miejscu - pod największą brzozą. Co kilka lat mam wysyp prawdziwków. Nie zbieram wszystkich. Ślimaki są zachwycone:) Grzybnika nigdy nie podlewam i nie nawożę. Dlaczego grzybnik? Skoro jest słowo "warzywnik", gdzie uprawia się warzywa, to czas na "grzybnik".

 


Grzybów nie suszę (nie umiem), ale mrożę (pokrojone w kostkę). Na ich bazie robię sos grzybowy. Moja rodzinka go uwielbia (że też). Jest świetny do kopytek, klusek śląskich, makaronu.

Bardzo prosty sos grzybowy

Składniki:
*1-5 leśnych grzybów świeżych lub mrożonych, np. koźlarze, podgrzybki, prawdziwki (mogą być też suszone albo pieczarki)
*1 cebula
*kostka grzybowa
*1-3 łyżki mąki
*1-2 łyżki śmietany (dowolnej, ale ja najbardziej lubię z kwaśną)
*sól i czarny pieprz do smaku

Grzyby zalewam wodą i gotuję pod przykryciem ok. 10 min. W tym czasie kroję cebulę i podsmażam na oleju/oliwie na złoty kolor. Wrzucam do grzybów, dodaję kostkę grzybową, Mąkę i śmietanę rozrabiam w kubku z wodą i wlewam do sosu. Mieszam aż pojawią się "bąbelki", doprawiam pieprzem, solą  i gotowe.
Sos zawsze się udaje. Można wziąć mniej lub więcej wody oraz mąki. Wtedy będzie bardziej gęsty albo rzadszy. Cudnie pachnie:)


                                          Bardzo prosty sos grzybowy z kluskami śląskimi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...