Wyszukaj w Niepodlewam

Jak nie podlewać ogrodu - 10 sposobów

Podlewanie ogrodu można ograniczyć albo wyeliminować. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Niepodlewanie to więcej czasu dla siebie i niższe rachunki za wodę.

Z krzewów owocowych podlewania nie potrzebuje np. aronia.


Czasami ogrodu po prostu nie można podlewać. Przyczyny są różne, np. ogród jest daleko od domu. Bywa, że nie dopisuje zdrowie, by codziennie zmagać się z wężem ogrodowym. Albo brakuje czasu.

W moim przypadku był brak wody w kranach latem. To była katastrofa – ani się umyć i zrobić pranie, ani pozmywać naczynia, a tym bardziej podlać ogród. Sąsiedzi zainwestowali w automatyczne systemy podlewania, ale i one nie działały nawet w nocy. Obecnie wody w kranach jest wystarczająco, ale pojawił się inny problem – chlor. Woda po prostu śmierdzi.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Brak wody spowodował, że ogród został przeorganizowany na niepodlewanie. Powstał blog ogrodniczy Niepodlewam, a potem portal Niepodlewam. 

W moim ogrodzie większość wody pochodzi z opadów: deszcz, śnieg, rosa. Zbieram też deszczówkę (do kilku wiaderek). Używam dwóch konewek, głównie do podlewania warzyw w donicach.

Sposoby na niepodlewanie ogrodu są proste:


1. Ściółkowanie

Ściółka ZDECYDOWANIE ogranicza wyparowywanie wody z ziemi. Nadają się np. kora, szyszki, zrębki, słoma, łupiny słonecznika, pistacji i fistaszków (niesolonych!). Im więcej ściółki w ogrodzie, tym lepiej.

Oczywiście rodzaj ściółki dobiera do rodzaju roślin, np. do krzewów ozdobnych i kwiatów nadają się kora czy szyszki, a do truskawek, ogórków czy pomidorów świetna jest słoma.

Ściółka ma również inne zalety. Więcej CZYTAJ TUTAJ

Ściółka z kory.

Ściółka ze słomy

2. Dobór roślin

Moda, marzenia, promocje w sklepach, wspomnienia z dzieciństwa czy podróży sprawiają, że chcemy mieć w ogrodzie takie, a nie inne rośliny. Problem w tym, że często wymagają ogromnych ilości wody.

Dobór roślin do ziemi, klimatu, nasłonecznienia jest trudny. Warto zacząć od obejrzenia, co dobrze rośnie u sąsiadów albo obok na łące. I naśladować.

Mój ogród zaczęłam przeorganizowywać od maczków kalifornijskich. Stanęłam przed laty przed sklepową półką z nasionami i w ręce wpadł mi właśnie maczek, który w ogóle nie potrzebuje podlewania. Takich roślin jest dużo.😊 Wcale nie trzeba podlewać np. tulipanów, krokusów, pięciorników krzewiastych, winobluszczy, aronii.

Maczek kalifornijski nie potrzebuje podlewania. Nadmiar wody wręcz mu szkodzi.

3. Przy rynnach

Tam gdzie woda wypływa z rynien, ziemia zawsze jest bardziej wilgotna. Nawet gdy nie ma deszczu, rankiem na dachu zbiera się rosa, która spływa rynnami. Dlatego jeśli w ogrodzie mają być rośliny, które od czasu do czasu wymagają podlewania, np. floksy wiechowate czy konwalie, warto je sadzić przy wylotach rynien.

Floks wiechowaty lub rosnąć przy wylotach rynien. Dodatkowo okap dachu chroni te kwiaty przed moczeniem liści przez deszcz. Wtedy rzadziej chorują.

4. Trawnik inaczej

Najwięcej podlewania potrzebuje trawnik. Jednak wystarczy założyć go trochę inaczej, np. jako kwietną łąkę, by nie trzeba było go podlewać. Na kwitnących łąkach rośliny same się rozsiewają, jedne giną, inne przybywają zza płotu. Od czasu do czasu taki trawnik wystarczy skosić.

Zamiast trawnika można też posadzić rośliny kobiercowe, np. w słońcu - jałowiec nadbrzeżny czy jałowiec rozesłany, a w cieniu -  runiankę japońską lub barwinek, których w ogóle się nie podlewa.

Kwietna łąka.

Kobierzec z bluszczów pospolitych zamiast trawnika.


5. Kompost

Im więcej próchnicy w postaci kompostu w glebie, tym lepiej trzyma ona wodę z deszczu czy śniegu. Przy okazji to doskonały, darmowy nawóz. Kompostownik w ogrodzie jest BARDZO potrzebny.

Dzięki nawożeniu kompostem, ziemia w ogrodzie lepiej magazynuje wodę np. z deszczu.

6. Glina

Gdy ziemia jest piaszczysta, woda ucieka w ogrodu jak przez sito. Zatrzymać ją może glina. Oczywiście nie do każdego ogrodu glina się nadaje.

Mój ogród był założony prawie na żółtym piachu z cienką warstwą czarnej ziemi. Większa część to las. Na pozostałą część (ok. 400 m kw.) przywiozłam 2 ciężarówki gliny. Przekopanie gliny zajęło mi 2 lata. Miałam chwile zwątpienia, czy aby gliny nie jest za dużo. Z perspektywy czasu uważam, że przydałoby się jeszcze więcej.

W ogrodzie, który już jest, zdecydowanie łatwiej wprowadzać glinę przez kompostownik.

Jak robić kompost gliniasty CZYTAJ TUTAJ

7. Sadzenie jesienią

Rośliny posadzone jesienią wystarczy podlać raz albo wcale, jeśli jest deszczowo. Wiosną zaś trzeba świeżo posadzone rośliny podlewać częściej.

Krzewy posadzone jesienią mają więcej wody z opadów niż sadzone wiosną.

8.Siew jesienią

Niektóre warzywa są podczas wschodzenia wrażliwe na brak wody. To np. marchew, pasternak, pietruszka. Lepiej posiać je jesienią – wtedy wiosną nie trzeba ich podlewać. Mają zapas wody z ziemi ze stopionego śniegu.

Pietruszka posiana jesienią wschodzi wiosną - bez dodatkowego podlewania.

9. Nie przekopywać ziemi wiosną

To dotyczy zwłaszcza warzywnika. Ziemię przekopuje się jesienią, np. z obornikiem. Wiosną wystarczy ziemię tylko lekko zagrabić. Głębokie kopanie wiosną to mniej wody w glebie, bo szybciej schnie.

10. Kamienie 

Nie chłoną wody, ale ziemia wokół nich jest zawsze bardziej wilgotna. Chętnie korzystają z tego rośliny, ale też np. dżdżownice. Warto mieć kompozycje z kamieniami naturalnymi i sztucznymi, czyli np. z betonu.

Kamienie to dekoracja, ale minimagazyn wody. Pod nim jest zawsze bardziej wilgotna, z czego rośliny chętnie korzystają.

Dżdżownice ze sklepu - jak przyjechały w paczce

Im więcej dżdżownic w ogrodzie, tym lepiej. Na ich nawozie wszystko pięknie rośnie. Gdy dżdżownic jest mało, można je kupić w sklepie. Przyjeżdżają w paczce.

Dżdżownice ze sklepu przyjechały do ogrodu Niepodlewam😊

Kompost zrobiony z udziałem dżdżownic nazywany jest wermikompostem. To jeden z najlepszych nawozów na świecie. Dżdżownice zjadają resztki roślin, a przy okazji także drobne mikroorganizmy, np. nicienie. Nawozem są ich odchody.

Wermikompost wygląda jak czarna ziemia. Nie ma zapachu. Dlatego można go stosować nawet do zasilania roślin doniczkowych w domu. Na wermikompoście rośliny rosną nie tylko bujniej, ale i zdrowiej.

W moim ogrodzie jest 5 kompostowników. Co roku są opróżniane, czyli często. Dżdżownice w nich są, ale za mało. Trochę pomaga wpuszczanie dżdżownic wykopanych np. podczas pielenia w innych częściach ogrodu.

W tym roku postanowiłam zaopatrzyć się w dżdżownice ze sklepu. Zostały zamówione zimą w sklep-ogrodniczy24.pl, a przyjechały pod koniec marca. Wcześniej nie było można, bo kompostowniki, w których mieszkały, były zamarznięte.

Dostałam kiedyś w prezencie 5 kg wermikompostu zrobionego przez dżdżownice żywione obornikiem. Wszystko rosło na nim jak las. Dlatego teraz przygotowałam dżdżownicom podobną dietę. Zanim przyjechały, od zaprzyjaźnionego rolnika przywiozłam dla nich stary obornik krowi oraz słomę.

Dżdżownice przyniósł kurier w paczce. Podróżowały jeden dzień. Akurat tego dnia spadł śnieg i było zimno, ale bez mrozu ( 1 stopień Celsjusza).



W środku paczki było zabezpieczenie z gazet.



Pod gazetami znajdował  się zawiązany worek z  grubej włókniny, w którym były zamknięte dżdżownice (setki sztuk). Miały sporo ziemi i powietrze do oddychania.




Miałam obawy, jak zniosą podróż, przekręcanie paczką i niską temperaturę, ale nie było po nich wydać, że są zestresowane. Nie zauważyłam też żadnej martwej. Sporo było zarodowych sztuk z obrączkami, z których – mam nadzieję – wkrótce wylęgną się młode dżdżowniczki😊

Około 60% dżdżownic ze sklepu wpuściłam do kompostownika zapełnionego jesienią. Dodatkowo dostały worek obornika.



Kompostownik przykryłam słomą, by było im cieplej. Poza tym dżdżownice lubią jeść słomę.


Pozostałe 40% dżdżownic ze sklepu zamieszkało w wielkiej puszce wypełnionej obornikiem, słomą, ziemią i kompostowymi odpadkami. W puszce są dziury w dnie, by woda mogła odpływać. Pewnie niektóre dżdżownice uciekną tamtędy do ogrodu😊

Dżdżownice z puszki planuję wypuścić do kompostownika jesienią. Jestem bardzo ciekawa, jak poradzą sobie w zamknięciu. I liczę na dobry nawóz😊

Dzień po wpuszczeniu odkryłam dżdżownice, by sprawdzić, czy żyją. Większość poszła w głąb kompostownika. Kilkanaście, które zostały, wyglądały na zadowolone😊😊😊




Newsletter

Najczęściej czytane w tym tygodniu