Translate

Welwiczja przedziwna – żywa skamielina sprzed milionów lat

Przez całe życie, które trwa setki lat, wypuszcza zaledwie dwa liście. Welwiczja przedziwna to roślina pustynna. Jest żywą skamieniałością sprzed kilkunastu milionów lat.

     Wielwiczja przedziwna to żywa skamieniałość. Kwitnący okaz jest wielką rzadkością. Ten został                                            sfotografowany w lipcu w Garfield Park Conservatory w Chicago (USA).


Nasiona welwiczji przedziwnej można kupić na aukcjach internetowych. Kilka sztuk kosztuje sporo, ale i tak trudno wyhodować z nich rośliny. Ponoć na tysiąc nasion tylko z jednego wyrasta roślina zdolna osiągnąć wiek dojrzały. 

Welwiczje zakwitają zwykle nie wcześniej, niż po 20 latach uprawy. Dopiero gdy zakwitną, można rozpoznać, czy to on, czy ona – welwiczje są bowiem albo męskie, albo żeńskie. Ta roślina to żywa skamielina sprzed około 13-14 mln lat.

Wielka rzadkość

Nie wiem, czy w Polsce ktoś ma w mieszkaniu welwiczję. Ja też nie mam.😎 Okaz męski obserwuję od czasu do czasu w Garfield Park Conservatory w Chicago (USA), gdzie kwitnie systematycznie. Jeśli będziecie w Chicago, bardzo polecam odwiedzenie tego miejsca – wstęp jest zawsze bezpłatny. Kwiaty welwiczji można tam nawet powąchać, oczywiście jeśli akurat będzie kwitła.😃

W Polsce welwiczję także można oglądać – w Ogrodzie Botanicznym w Poznaniu. Wyhodowana została z nasiona posianego na początku lat 70. XX wieku.

W naturze welwiczja przedziwna rośnie na Pustyni Namib w Afryce, gdzie deszcze padają najrzadziej na świecie. Piasek w czasie dnia miewa temperaturę 80 stopni Celsjusza, czyli można poparzyć stopy. Nie zraża to turystów chcących zobaczyć tę osobliwą roślinę. Istnieją specjalne trasy, gdzie z przewodnikiem można się wybrać na podziwianie egzemplarzy liczących setki lat. Najstarsze mają 2.000 lat!

                Pyłek welwiczji przenoszą owady i prawdopodobnie wiatr. Tutaj nektar w męskich                                                                                kwiatach zwabił muchę.

Tylko dwa liście

Liście welwiczji nigdy nie opadają, czyli są równie stare jak cała roślina. Czasem podsychają, a czasem zjadają je zwierzęta, jak zebry czy nosorożce. Stale rosną. Z wyglądu przypominają ramiona ośmiornicy wyjętej z morza – nieprzypadkowo popularna nazwa welwiczji to ośmiornica pustyni. Im starsza jest roślina, tym liście są dłuższe, bardziej skłębione i rozdwojone.

Większość wody – w postaci pary wodnej - welwiczje przyswajają nocą przez aparaty szparkowe w liściach. Mają też korzenie, ale najprawdopodobniej służą one głównie do zakotwiczenia w pustynnych piaskach.

Welwiczje to minioazy na pustyni. W naturze wśród jej liści pomieszkują jaszczurki, węże i inne zwierzęta.

Trochę historii

Welwiczja przedziwna (Welwitschia mirabilis) znana jest też pod nazwami welwiczja osobliwa oraz welwiczia przedziwna. W Afryce jest nazywana tumbo. Odkrył ją w 1859 roku Frederich Welwitsch (1806-1872) – austriacki botanik. To jego upamiętnia nazwa welwiczji.

Nie wiem, gdzie pierwszy uprawiał welwiczję w Polsce.😎 Na pewno była to roślina znana. Uczyli się o niej np. przyszli nauczyciele.

Welwitschia miarabilis, należąca do gromady nagonasiennych, rośnie tylko w pustyni południowej Afryki” – napisał January Kołodziejczyk w książce „Botanika dla seminariów nauczycielskich” z 1931 roku.

Przekwitłe kwiaty męskie welwiczji w listopadzie.

Skorupki orzechów – jak wykorzystać w ogrodzie

Po wyłuskaniu orzechów włoskich i laskowych zostają skorupy. Są tak twarde i ostre, że można się nimi skaleczyć. W ogrodzie nadają się na nawóz w postaci popiołu albo drenaż pod drzewka i krzewy.



Po wyłuskanych orzechach włoskich i laskowych zostają stosy skorup. Niestety, mają ostre krawędzie. Dlatego nie polecam wrzucania skorup orzechów do kompostownika.

Podczas wybierania i rozrzucania kompostu łatwo się z nimi skaleczyć. Rozdzierają też rękawice. Bardzo wolno się rozkładają w ziemi, więc łatwo się nimi skaleczyć także podczas pielenia w kolejnych latach.😟

W moim domu zimą zwykle łuska się co najmniej 10 kg orzechów włoskich oraz laskowych zebranych z własnych drzew i krzewów. Skorup nie kompostuję, ale też nie wyrzucam na śmietnik. Mam na nie inne sposoby.😎


Rozpałka do kominka

Większość skorup od orzechów wykorzystuję na podpałkę do kominka. Wystarczy garść skorup plus kilka suchych patyczków oraz kawałek papieru – i rozpalone. Skorupy to przecież drewno. W dodatku bardzo suche.

Popiół z kominka zaś można wykorzystać jako nawóz do ogrodu, np. dodać do kompostownika.

Przeczytaj także: Popiół z kominka jako nawóz oraz Popiół drzewny – to nie tylko nawóz


Drenaż pod drzewka i krzewy

Skorupy orzechów nadają się również na drenaż pod sadzone rośliny. Teoretycznie można je sypać na dno doniczek, np. zamiast keramzytu. To się sprawdza, jeżeli ziemia ze skorupami – po sezonie lub podczas kolejnego przesadzania roślin doniczkowych - jest wyrzucana na śmietnik.

Ziemi z drenażem ze skorupkami orzechów lepiej nie kompostować. Bo ostre skorupy szybko w kompoście się nie rozłożą. I będą kaleczyć palce.

Skorupki orzechów nadają się na drenaż, ale pod drzewa i krzewy, czyli takie rośliny, które będą rosły wiele, wiele lat. Z czasem się rozłożą i użyźnią ziemię.😃

Przeczytaj też: Orzechy włoskie – właściwości magiczne ilecznicze



Sznurki do podwiązywania roślin - ze sprutych swetrów

Jeśli macie stare, nienoszone swetry, sprujcie je. Włóczka z takiego recyklingu jest świetna do podwiązywania pomidorów, ogórków i innych warzyw.

                               Włóczka ze sprutych swetrów nadaje się do podwiązywania roślin.

Kiedyś co roku kupowałam sznurek – zwykle biodegradowalny szpagat – do ogrodu. W sezonie potrzebuję sznurków „na kilometry”, zwłaszcza do podwiązywania warzyw: pomidorów, ale też ogórków, papryki, a czasem nawet grochu. Sznurek przydaje się też do podwiązywania np. jeżyn, goi czy winorośli.

                                        Pomidory podwiązane sznurkiem ze sprutego swetra.

Ponownie sznurków zwykle nie używam. Po pierwsze: używane sznureczki są za krótkie. Po drugie: obawiam się patogenów, np. zarazy ziemniaczanej, które mogłyby na nich  przetrwać.

Jednak, jeśli rośliny były zdrowe, niektóre używane sznureczki – z naturalnych materiałów, np. wełny - wrzucam do kompostownika. I się kompostują.😎

                                           Sznureczki z wełny owczej można kompostować.


Sznurki z recyklingu

Od lat na sznurki do podwiązywania przerabiałam wstążki, sznurówki nie od pary, smycze firmowe itp. To jednak było zawsze za mało. Trzeba było dokupować szpagat.

Kiedyś - robiąc porządki w szafie - wpadałam na genialnie prosty pomysł, aby spruć kilka starych, sfatygowanych swetrów, które kiedyś zrobiłam na drutach, i przerobić na sznurki do podwiązywania. Wyszło kilka dużych kłębków, a w szafie przybyło wolnego miejsca.😊

                     Ogórek azjatycki rośnie lepiej, jeśli jest przywiązany sznurkiem do podpory.


Naturalna wełna

Najlepsze okazały z włóczki wełniane ze swetrów góralskich. Sznureczki z niej są grube i mocne. Poza tym wełna to naturalny materiał, przepuszcza powietrze, szybko schnie i w czasie upałów nie odparza roślin.

 Nie przepadałam nigdy za noszeniem góralskich swetrów bo „gryzą”, są ciężkie i niełatwe w praniu. Włóczka z nich jest jednak bardzo dobra do podwiązywania roślin.😎

Papryki w doniczkach, nawet niskie, potrzebują przywiązania sznurkiem do podpór. Bez tego przewracałyby się pod ciężarem owoców. 

 

 

Ziemia liściowa - jak zrobić

 Z jesiennych liści można zrobić ziemię liściową. Jest lekka, w sam raz do siewy, robienia rozsady oraz ukorzeniania sadzonek.

Ziemię liściową robi się z opadłych jesienią liści.

Zamiast wyrzucać opadłe jesienią liście, lepiej je przekompostować. Można je wrzucać do kompostownika, gdzie trafiają wszystkie resztki z ogrodu i kuchni. Wtedy będzie jednym z wielu składników kompostu.

Jeśli ma się kilka kompostowników, jeden warto przeznaczyć tylko na jesienne liście. I zrobić ziemię liściową. Jest lekka, przepuszczalna, bardzo dobra do siewu nasion i robienia rozsady warzyw oraz kwiatów. Nadaje się też do ukorzeniania sadzonek.


Przepis na ziemię liściową:

  • Metr sześcienny jesiennych liści (taką objętość ma przeciętny kompostownik)
  • 2 wiadra dojrzałego kompostu
  • 2 kg popiołu drzewnego, np. z kominka, albo granulowanego wapna kredowego (do kupienia w sklepie ogrodniczym)
  • Kilka garści preparatu przyśpieszającego kompostowanie albo nawozu z azotem, np. mocznik, obornik granulowany bydlęcy, kurzak granulowany


Liście wsypuje się do kompostownika warstwami. Każdą posypuje się pozostałymi składnikami. Po pół roku zawartość kompostownika można przerobić. Po roku ziemia liściowa jest gotowa.


Jednym z dodatków, który dodaje się do liści, jest nawóz azotowy, np. kurzak granulowany

A co zrobić, jeśli nie ma czasu, ochoty i sił na przerabianie kompostu?

Przeczytaj także: Jak przerabiać kompost, by się nie narobić


Gdy liści jest bardzo dużo

Metr sześcienny liści zgrabia się z małego trawniczka.😉 Jeśli liści jest dużo więcej, można z nich usypać stos i tak zostawić wiosny (bez posypywania składnikami z przepisu podanego wyżej). Na liście popada deszcz i śnieg, rozpocznie się proces rozkładu. Jeśli będą tam liście dębowe, garbniki zostaną wypłukane.😎

Do wiosny pryzma liści zmniejszy się kilka razy. Dopiero wtedy liście można przełożyć do kompostownika i dodać pozostałe składniki.

Ziemia liściowa nadaje się np. do robienia rozsady pomidorów.

Przeczytaj też: Liście jako nawóz

Wieńce i stroiki na groby – moda sprzed wieku

Obecnie stroiki i wieńce na groby są zwykle plastikowe. Dawniej było igliwie, suche kwiaty, ale też papier oraz farbowany mech i drzewne wiórki. Ciekawostek sprzed wieku jest więcej.

Jałowiec był kiedyś popularnym materiałem na wieńce i stroiki. 

Dekorowaniem grobów, tak jak każdą inną dziedziną naszego życia, rządzi moda. Jednym się podoba, innym – wręcz przeciwnie. Okazuje się, że na brak gustu innych narzekamy od ponad wieku(!). A moda i tak ciągle się zmienia.😎

Wiązanki na groby z kwiaciarni

Moda na dekorowanie grobów stroikami i wiązankami z kwiaciarni pojawiła się w drugiej połowie XIX wieku.


W czasie ostatnich Zaduszków można było podziwiać roślinną dekoracyę niektórych bogatych grobów, w ładne kwiatowe ogródki zamienionych. Wieńce też w tym dniu na mogiłach składane, robione są z zieleni, odpowiadające powadze celu do którego mają służyć. (…) Zdarza się nieraz zobaczyć girlandę utkaną ręką ogrodniczego maestra z kolorowych liści i kwiatów szklarniowych” – donosił „Ogrodnik Polski” w 1889 r.


Pod koniec XIX w. wieńce na Wszystkich Świętych robiono zwykle własnoręcznie z gałązek świerku, jodły i jałowca, a przeplatano ligustrem, bluszczem i borówką brusznicą. Kolorowymi akcentami były suche kwiaty nieśmiertelnika i bardzo modnego wówczas amobium (dziś zapomnianego w Polsce).

Kto się chciał wyróżnić, a nie stać go było na „cieplarniane kwiaty”, używał farbowanych wiórków drzewnych i mchu oraz kolorowego papieru. Nie wszystkim się to podobało.


O ileż piękniejszy prosty wianek z jałowcu niż zabarwiony farbką na niebieskawo-zielono i przetykany czerwonymi wiórkami drzewnymi!” – ubolewał „Ogrodnik Polski” z 1889 r.


A jak dekorowano groby wcześniej, zanim modne stały się wiązanki? Sadzono symboliczne rośliny, np. kaliny na grobach panien na wydaniu.


Przeczytaj także: Rośliny sadzone na grobach – znaczenie symboliczne


Nieśmiertelniki - te kwiaty były dawniej popularne w wiązankach na cmentarze.

Nowinki zagraniczne

W Polsce nie przyjęła się ciekawa nowinka z amerykańskich cmentarzy. Opisał ją „Ogrodnik Polski” w 1892 r.:

Bazą dekoracji było metalowe naczynie w kształcie krzyża, kotwicy lub serca. Do środka wlewano wodę i wkładano mech. Następnie w mech wtykano kwiaty, gałązki, liście i inne dekoracje. „Efekt jest większy, gdy skrzynka tak jest w ziemię wgłębiona, że boków jej zupełnie nie widać”.

Amerykanie byli w XIX w. wzorem dla Europy, jak z rozmachem dekorować groby, zwłaszcza narodowych bohaterów. To były tony kwiatów!


Posągi Waszyngtona, Linkolna, Lafayeta i Wortha, portyki świątyń, groby na cmentarzach – wszystko okrywały kwiaty” – to relacja jednego z ogrodników z 1883 r.


Złotych napisów na żywych liściach nie wymyślili jednak nawet Amerykanie. Niemiec G.Berkholz opracował metodę pisania złotymi, niezmywalnymi literami, np. na liściach bluszczu. Potrafił napisać nawet wiersze. Jego wieńce już w czasie premierowej wystawy w Berlinie w 1882 r. wyprzedano na pniu, co też odnotowano w „Ogrodniku Polskim”.

Dziś po morzu kwiatów na amerykańskich cmentarzach nie ma śladu. Jest ogromny trawnik. Groby z reguły są płaskie. Nawet jeśli ktoś przyniesie kwiaty, będą sprzątnięte, by mogły przejechać kosiarki…

W USA upowszechniła się za to teraz inna moda. Rodzina i przyjaciele fundują pamiątkowe ławki, drzewa, krzewy, a nawet rabaty kwiatowe w publicznych miejscach, np. ogrodach botanicznych. Imię zmarłego jest uwieczniane na specjalnych tabliczkach.


Pamiątkowa ławka ufundowana przez rodzinę i przyjaciół 34-letniego Matta w Garfield Park Conservatory w Chicago. Jest na niej specjalna tabliczka.


Drogi czy tani wieniec

Pod koniec XIX w. w Polsce rozgorzała dyskusja w prasie, czy wieńce w ogóle są potrzebne. Postulowano nawet, aby na pogrzebach wcale ich nie było. Rodziny bowiem kupowały wieńce kosztowne, często ponad możliwości finansowe, a niektórzy sprowadzali je nawet z zagranicy.


Gdyby choć połowę użytych pieniędzy rozdano prawdziwe biednym, przeznaczono na początkową oświatę lub inne tego rodzaju cele, polecając nieboszczyka modłom obdarowanych, byłoby to niewątpliwie lepiej, a ze stanowiska społecznego korzystniej” – postulował Edmund Jankowski, słynny polski ogrodnik i pomolog w „Ogrodniku Polskim” w 1898 r.


Ciekawe, jak zmieni się moda na cmentarzach za kolejne 100 lat.😀

Sny o roślinach – znaczenie z 1890 roku

 Kwiaty, maliny, kapusta to pomyślne sny. Liście, ciernie, pokrzywy czy kwaśne jabłka – niekoniecznie. Co oznaczają sny o roślinach? Oto interpretacja z 1890 roku.

Jedni wierzą w sny, inni – wręcz przeciwnie. Stara książka „Najnowszy i najprawdziwszy wykład snów, czyli sennik” Kazimierza Góralczyka z 1890 roku zwróciła moją uwagę tytułem. Wybrałam z niej dla Was hasła ogrodnicze.😉

Miłych snów!😇

Aloes

Gdy się śni, wróży zmartwienie.

Sen o aloesie ponoć zwiastuje zmartwienia.

Bukiet

„Ostrzega panny, aby się strzegły zalotników i nie słuchały pochlebstw”.

Ciernie

Lepiej nie obgadywać nikogo, bo to może skutkować ciężkim zmartwieniem.

Czosnek

Przez dwa tygodnie od tego snu lepiej nie chodzić do karczmy (czyli baru).

Jak się przyśni czosnek, lepiej po barach nie chodzić.😉

Drzewo

Gdy się je rąbie, lepiej niepotrzebnie nie gadać, bo to oznacza kłopoty.

Dynia

Gdy się ją zjada, to zapowiedź poprawy zdrowia, ale na wszelki wypadek trzeba poradzić się lekarza.

Gąsienice

„Wróżą szkodę w owocach i jarzynie”. Najlepiej iść do ogrodu i sprawdzić, czy faktycznie się nie pojawiły. Jeśli jest zima, trzeba się… wykąpać.

Gąsienice na bazylii.

Groch

„Lekkomyślnym łzy wróży”.

Imbir

Jeśli jest podawany w wódce, to ostrzeżenie, by nie ufać fałszywemu przyjacielowi.

Jabłka

Kwaśne jabłka zwiastują kłótnie w domu.

Sen o kwaśnych jabłkach, np. Antonówkach, ma zapowiadać kłótnie.

Kapusta

Taki sen zapowiada dobre plony.

Kwiaty

Przepowiadają szczęście. Gdy pannie przyśnie się ogródek z kwiatami, szybko wyjdzie za mąż.

Jeśli przyśnie się ogród z kwiatami, to może być zapowiedź ślubu.

Las

Zapowiada zysk, ale pod warunkiem, że we śnie był piękny.

Liście

„Smutną nowinę wróżą”.

Maliny

Powodzenie w biznesie.

Pokrzywy

Wróżą zdradę.

Poziomki

Warto zacząć oszczędzać.

Sen o poziomkach to przypomnienie o oszczędzaniu.

Ziemia

Przestroga, by jej nie sprzedawać.😎

Czy watę można kompostować

 Do kompostowania nadaje się wata bawełniana. Jest też wata bawełniano-wiskozowa oraz wiskozowa. Tych do kompostu nie należy wrzucać.

Resztki waty, na której rosła rzeżucha.

Na wacie często uprawia się rzeżuchę. Po 1-2 tygodniach rzeżucha zostaje zjedzona. Resztki waty można wrzucić do kompostownika, ale jeśli była bawełniana.

Wata bawełniana jest produkowana z włókien, które otaczają nasiona bawełny. To materiał w 100% naturalny.  I najlepszy do uprawy rzeżuchy.😎

W sklepach jest też tańsza (niewiele) wata bawełniano-wiskozowa oraz wiskozowa. Wiskoza to materiał sztuczny, ale produkowany na bazie celulozy, czyli z drewna. Do jej produkcji używa się dużo chemii. Mieszkałam kiedyś blisko fabryki wiskozy. Ubocznym skutkiem produkcji był niesamowity fetor w nocy – jak zepsute jaja.😨

Zrobiłam doświadczenie, by pokazać, jak szybko rozkłada się wata bawełniana. Warto ją kompostować, zamiast wyrzucać do zwykłych śmieci.

Waty wrzuconej do kompostownika oczywiście bym nie znalazła, bo tak szybko „znika”.😎

Watę, na której rosła rzeżucha, włożyłam  na początku marca do doniczki. Następnie donicę napełniłam ziemią i uprawiałam w niej warzywa.

Kompostowanie waty
                                                            Resztki waty na dnie doniczki.

Od marca do połowy w maja w donicy rósł szpinak. Gdy został zjedzony – w tej samej ziemi – posadziłam paprykę.

                                   Doniczkę napełniłam ziemią i posiałam szpinak. 

Papryka rosła na wacie aż do pierwszych dni września. Po zjedzeniu wszystkich owoców mogłam wyjąć bryłę korzeniową papryki z doniczki. Po wacie bawełnianej nie było śladu. W sumie była w donicy 6 miesięcy. Nie zostało ani jedno widoczne włókno.

Bryła korzeniowa papryki - po wacie nie został nawet ślad.




Podobnie jak watę, można kompostować „kwiaty” bawełny (w rzeczywistości to włókna otaczające nasiona bawełny). To dość popularny i egzotycznie wyglądający dodatek w bukietach, zwłaszcza suchych. Gdy się przykurzą, można je wrzucić do kompostownika. Podczas wybierania kompostu na pewno ich już nie znajdziecie.

Resztki waty w kompostowniku.


Resztki bawełny z suchego bukietu w kompostowniku.




 

 

 

Kwiaty cukinii żeńskie i męskie - jak rozróżnić

Cukinia ma dwa rodzaje kwiatów: żeńskie i męskie. Tylko z żeńskich powstają owoce. Jak je odróżnić?

 

Wszystkie kwiaty cukinii są żółte i podobne do siebie. Jednak odróżnienie kwiatów cukinii żeńskich od męskich nie jest trudne. I nie trzeba mieć specjalnej wiedzy botanicznej.😎

Kwiatów żeńskich jest na cukiniach mniej niż kwiatów męskich. Najłatwiej je rozróżnić patrząc na kwiaty z boku, a nie - zaglądając do ich wnętrz.


Kwiaty żeńskie cukinii

Zawsze mają długą zalążnię, która wygląda tak, jak malutki owoc cukinii. Zalążnia, w zależności od odmiany cukinii, może być zielona, żółta, a nawet łaciata.

Jeśli kwiat żeński zostanie zapylony, zalążnia rozrasta się w owoc, który zwykle ma kilka kilogramów.

Jeżeli zaś kwiat żeński nie będzie zapylony, bo np. padał deszcz, zalążnia zamiera. I owocu nie ma.😎

Na zdjęciach poniżej kwiaty żeńskie cukinii są zaznaczone strzałkami.😀

Żeński kwiat cukinii z zalążnią w kolorze żółtym. Owoc też będzie żółty.

Kwiat żeński cukinii z zalążnią w kolorze zielonym. Owoc też będzie zielony.

Kwiaty męskie cukinii

Są bardzo podobne do kwiatów żeńskich. Jednak, gdy spojrzy się na kwiat męski cukinii z boku, nie ma długiej, bardzo charakterystycznej zalążni.

Z kwiatów męskich nie rozwijają się owoce. Służą tylko do zapylania kwiatów żeńskich.

Męski kwiat cukinii.

Prawdopodobnie kwiaty męskie zwabiają też pszczoły oraz trzmiele, które przenoszą pyłek na kwiaty żeńskie. Chętniej odwiedzają one bowiem kwiaty męskie. Dłużej jednak siedzą w kwiatach żeńskich. Trzeba przyznać, że Natura urządziła to bardzo logicznie.😃

 

Kwiaty cukinii bardzo szybko przekwitają - zwykle już po kilku godzinach. Nie zawsze z kwiatów żeńskich rozwijają się owoce. Wiele zależy bowiem od pogody. Zwłaszcza deszczowe ranki nie sprzyjają zapylaniu cukinii.

Dlaczego cukinie kwitną lecz nie zawiązują owoców CZYTAJ TUTAJ

Jak zebrać nasiona dyni żołędziowej do siewu

Nasiona dyni żołędziowej, znanej też jako Acorn, trudno znaleźć w sklepach ogrodniczych. Gdy uda się kupić owoc w sklepie, warto wyjąć z niego nasiona do siewu. Dobrze wschodzą.

Dynia żołędziowa, znana też jako Acorn oraz Akorn.
Owoce dyni żołędziowej przypominają mocno żebrowane żołędzie. Dlatego znane są pod nazwą Acorn (Akorn), czyli z języka angielskiego żołądź.

Dynia żołędziowa jest znakomita do dań pieczonych. Ja robię z niej kopytka (dynię piekę najpierw w piekarniku). Są rewelacyjne w smaku.😍

Dynia żołędziowa nie jest trudna w uprawie. Najwięcej problemu sprawia wielkość rośliny - potrafi dorosnąć do 10 metrów długości. Wygodnie uprawiać ją jako pnącze.

W każdym owocu dyni żołędziowej jest dużo nasion. Łatwo je wyjąć. Wystarczy trochę podsuszyć i przechować przez zimę. Sieje się wiosną - po 15 maja następnego roku.

Jak pozyskać własne nasiona dyni żołędziowej?


Krok 1

Przekroić dynię żołędziową wszerz.

Kroi się trudno bo skórka dojrzałych owoców jest bardzo twarda.


Krok 2

Wyjąć nasiona palcami.

Rozłożyć nasiona cienko na talerzyku.

Nasion nie trzeba myć wodą ani osuszać np. ręcznikiem papierowym. Usuwa się tylko grubsze włókna.


Krok 3

Odstawić talerzyk z nasionami, by podeschły. To może być np. półka w kuchni albo nienasłoneczniony parapet.

Co kilka dni nasiona warto rozgarnąć palcami, by równomiernie się wysuszyły.


Krok 4

Po około 10 dniach nasiona dyni żołędziowej można zapakować w papier. I przechować przez zimę.😎

Warto wiedzieć

  • Dynie żołędziowe sieje się wiosną od razu do gruntu – między 15 a 31 maja. Pod koniec kwietnia można też zrobić rozsadę w osobnych, małych doniczkach. Wschodzą dłużej niż inne rodzaje dyń.


Jak łatwo zrobić torebki papierowe na nasiona CZYTAJ TUTAJ


Nazwy roślin - 5 pomysłów na dyktando

Wiele nazw roślin nadaje się na dyktanda. Próżno ich szukać w słownikach ortograficznych. Oto 5 propozycji.

Jedni uwielbiają pisać dyktanda, inni - wręcz odwrotnie. Ja należę do tych drugich. Zawsze podziwiałam jednak tych, co dyktanda wymyślają. Może te nazwy roślin będą dla nich inspiracją.😊

Austrocylindropuntia subulata

To kaktus uprawiany w doniczkach. W Ameryce Południowej, skąd pochodzi, jest wykorzystywany na żywopłoty. Nie ma polskiej nazwy.

Nazwa łacińska jest niezapamiętywalna. I na pewno nie ma jej w żadnym słowniku ortograficznym.😎

Austrocylindropuntia subulata

Dioon jadalny

Nazwa na pozór prosta. Dioona, z którego robi się mączkę do jedzenia, można pomylić np. z nazwiskiem piosenkarki Celin Dion albo z nazwą miejscowości Dion w Grecji.

Dioon jadalny

Hakonechloa wysmukła

Jest piękną trawą ozdobną. Prawie każdy ją widział, ale prawie nikt nie zapamiętuje jej nazwy. A cóż dopiero ją poprawnie napisać.😱 Pewnie dlatego jest często sprzedawana jako trawa bambusowa.

Hakonechloa wysmukła

Jeżówka tennesseeńska

W odróżnieniu od swojej kuzynki - jeżówki purpurowej - jest bardzo mało znana. Powód: przez wiele lat uważano, że wyginęła. 
Okazało się, że nadal jednak rośnie dziko w Tennessee w USA.

Obecnie bywa też uprawiana w ogrodach amerykańskich. To pewnie kwestia czasu, gdy pojawi się w Polsce, jako rarytas kolekcjonerski.

Nazwę poprawnie napisze chyba tylko ten, kto był w Tennessee.😉

Jeżówka tennesseeńska

Sarkokokka Hookera

Niby prosta nazwa, a jaka podchwytliwa ortograficznie.😏

To krzew zimozielony. Niewymagający, w sam raz na zacienione miejsca, ale mało jeszcze znany. Chyba że zacznie występować w dyktandach.😉

Sarkokokka Hookera



Fusy z kawy jako nawóz - czy działają na paprykę

Czy fusy z kawy nadają się na nawóz? Oto doświadczenie z papryką uprawianą w donicach.

Fusy z kawy na pewno nadają się kompostowania. Ale czy można je stosować jako naturalny nawóz do warzyw? Zrobiłam doświadczenie na papryce.

Paprykę w donicach uprawiam od lat. Do doświadczenia wybrałam odmianę Hungarian Yellow Wax, którą uprawiałam w donicach wiele razy.

Krok 1

Miskę fusów z kawy zebrałam w ciągu miesiąca. Aż się sama zdziwiłam, że było ich aż tak dużo.😏

Do wiaderka przerobionego na donicę wsypałam ziemię kompostową i dwie duże garście fusów z kawy.

Celowo nie dodałam więcej. Fusy z kawy mają bowiem odczyn pH 5,5, a papryka preferuje pH 6-7. Nie chciałam przesadzić.

Resztę fusów wrzuciłam do kompostownika.

Fusy z kawy zbierałam kilka tygodni.

Do donicy wsypałam mniej więcej dwie garście suchych fusów z kawy.

Fusy zostały wymieszane z ziemią kompostową. Na koniec posadziłam paprykę.

Krok 2

Dla porównania przygotowałam dwa identyczne wiaderka i też w nich posadziłam papryki odmiany Hungarian Yellow Wax. Dostały taką samą ziemię kompostową, jak papryka z fusami od kawy.

Jednej z nich dosypałam dodatkowo do ziemi garść starego, słomiastego kurzaka.

Podsumowując: trzy papryki zostały posadzone w:

  • Ziemi kompostowej z fusami kawy
  • Ziemi kompostowej z kurzakiem z kurnika
  • Ziemi kompostowej (samej)

Dla porównania posadziłam dwie inne papryki tej samej odmiany. Jedną - w samej ziemi kompostowej, Drugą - w ziemi kompostowej z dodatkiem słomiastego kurzaka.

Krok 3

Donice z paprykami ustawiłam od południa. Były tylko podlewane. Nie nawoziłam ich dodatkowo. W połowie sierpnia wyglądały, jak na zdjęciu poniżej.


Tak wyglądały papryki w połowie sierpnia. Pierwsza od lewej strony to papryka rosnąca w ziemi kompostowej (samej). W środku stoi papryka posadzona w ziemi kompostowej z kurzakiem. Z prawej strony (ta z pomarańczowym owocem) jest papryka rosnąca w ziemi kompostowej z fusami kawy.
Owoce z papryki uprawianej z kawą. Zdjęcie zrobione we wrześniu

Wnioski


  • Do momentu zawiązania owoców wszystkie papryki nie różniły się. Miały podobną liczbę kwiatów, wzrost, kolor liści.
  • Najlepiej owocowała papryka rosnąca w samej ziemi kompostowej. Owoców było najwięcej, były dobrze wyrośnięte.

  • Drugie miejsce otrzymała papryka posadzona w ziemi kompostowej z fusami kawy. Zbiór był niewiele mniejszy. Owoce jednak najszybciej dojrzały.

  • Najgorzej wypadła papryka posadzona w ziemi kompostowej z dodatkiem kurzaka. Owoców miała podobną liczbę, jak dwie pozostałe, ale nie wszystkie były wyrośnięte. Były też najbardziej blade. To było dla mniej największe zaskoczenie.😬
Kurzak był stary, z kurnika. Wygląda jednak na to, że jednak przesadziłam z jego ilością.

  • Wszystkie owoce, także niewrośnięte i blade, miały dobry smak.

Czy dodawać fusy z kawy do podłoża dla papryki? Można, choć jakiegoś wyjątkowego efektu nie ma.

Wcześniej robiłam inne doświadczenie z papryką. Na dnie donicy położyłam filtr papierowy z fusami z kawy.

Kawy było wtedy mniej. Doświadczenie opisuję TUTAJ
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...